Jan Sabiniarz w cekcyńskim GOK-u

Pomimo tego, że o osiemnastej Cekcyn spowiły już ciemności, to z tamtejszego Gminnego Ośrodka Kultury bił blask, jak od supernowej. I ta wspaniała, cekcyńska publiczność. Pomimo andrzejkowych szaleństw znalazła czas dla sztuki, tej przez wielkie „S”. To był cudowny wieczór, wszystko za sprawą pana Jana, który niczym mag, przeniósł nas w świat wyjątkowego słowa i zjawiskowych interpretacji piosenek, również autorskich. Zdarzyło się coś jeszcze…, po czterdziestu latach, spotkałem kogoś wyjątkowego, wspaniałego. Miałem rację, w Cekcynie zawsze świeci słońce, nawet… nocą.

Zbliża się osiemnasta, jest piątek i długo oczekiwany wieczór, którego głównym bohaterem jest pan Jan Sabiniarz – jeden z najbardziej znanych polskich architektów, prócz tego poeta i bard. Wchodzimy do przepięknej sali widowiskowej w cekcyńskim GOK-u. Przyciemnione światła nad publicznością, która zajmuje miejsce przy specjalnie przygotowanych na tę okazję stolikach. Na każdym z nich zapalona świeca ciepłym blaskiem rozjaśnia twarze miłośników poezji. Panuje niezwykle ciepła, kameralna atmosfera, a doskonała kawa w filiżankach dopełnia smaku spotkania. W tle scena, całkowicie zalana błękitnym światłem, a na niej ustawiono skromny stolik, przy którym już za chwilę zasiądzie pan Jan.

Nie ma tłumów, jest czas andrzejkowych szaleństw, to zapewne jeden z powodów takiej sytuacji? Być może tak. być może nie, ale czy to jest ważne?

„Jesienne impresje Jana Sabiniarza” rozpoczynają się, autor deklamuje swoje utwory w wyjątkowy sposób. Zapewne wielki w tym udział niezwykłego tembru głosu autora, jest ciepły, wyrazisty, kojący. Treści przesycone refleksjami z codzienności, przeszłości, świata nas otaczającego, nie brakuje również wątków odnoszących się do natury. To zadziwiające, ale poeci naszego regionu, od wielu lat mający kontakt z przyrodą Borów Tucholskich, prędzej, czy później ulegają urokom natury, tej ziemi.

Najciekawsze jednak nastąpiło chwilę później, kiedy rozpoczął się recital autora. Choć pozostając niezwykle skromnym, wręcz nieśmiałym, zagrał i zaśpiewał w taki sposób, że… utrwaliliśmy kamerą reakcje publiczności, są spontaniczne i zaskakujące, zwłaszcza w obecnych, stechnicyzowanych i wydawałoby się, bezdusznych czasach.

 

Poeta znajduje się pod przemożnym wpływem utworów Bułata Okudżawy, wspominając spotkanie poetów w jednej z miejscowości, opowiada o tym, jak śpiewając jego piosenki i składając hołd tej niezwykłej postaci, nie widzieli, że Wielki Bułat właśnie umierał. Zbieg okoliczności, wyjątkowa chwila…?

Podczas recitalu w Cekcynie, jedna z piosenek Okudżawy w interpretacji Jana Sabiniarza przypomniała tę niezwykłą postać.

Potoki niezwykle pozytywnej energii, emanujący z utworów spokój, jest jak balsam, doceniła to publiczność, nagradzając autora gromkimi oklaskami.

 

Panuje niezwykle ciepła, kameralna atmosfera, a doskonała kawa w filiżankach dopełnia smaku spotkania.

Miłe przywitanie i kilka słów o bohaterze dzisiejszego wieczoru.

Jest piątek i długo oczekiwany wieczór, którego głównym bohaterem jest pan Jan Sabiniarz – jeden z najbardziej znanych polskich architektów, prócz tego poeta i bard.

„Jesienne impresje Jana Sabiniarza” rozpoczynają się, autor deklamuje swoje utwory w wyjątkowy sposób. Zapewne wielki w tym udział niezwykłego tembru głosu autora, jest ciepły, wyrazisty, kojący.

Zasłuchana publiczność chłonie każdy wers…

Wśród widzów wspaniała pani Lusia, którą spotkałem po …latach.

Najciekawsze jednak nastąpiło chwilę później, kiedy rozpoczął się recital autora. Choć pozostając niezwykle skromnym, wręcz nieśmiałym, zagrał i zaśpiewał w taki sposób, że… utrwaliliśmy kamerą reakcje publiczności…

Wspaniały, tucholski poeta, dziennikarz Kazimierz Rink.

Trwa wielka uczta kulturalna

Strofy p. Jana poruszają…

… i wzruszają.

Jest czas na wspólne zdjęcia, wszędzie wokół… przyjaciele…

… podziękowania, gratulacje i piękne kwiaty.

Pan Jan Sabiniarz z wrodzoną skromnością, dziękuje wszystkim.

Wspaniała impreza, dzieło wielu osób, GOK – Cekcyn, śmiało możemy wpisać go do naszych stałych tras podróży po powiecie. Gratulacje dla wszystkich!

I jest coś takiego w świecie poezji, poetów, co zmusza do refleksji, a ona zapewne powoduje, że ludzie, nawet niezwiązani ze słowem, na co dzień, stają się inni, wrażliwsi, a może nawet lepsi…

 

Mariusz R.Fryckowski

___________________

Dostępna jest pełna galeria fotografii: https://www.facebook.com/witryna.press

Zapraszamy do obejrzenia filmu.