Jest nadzieja dla tucholskiej „KUŹNI”!

Tucholska „KUŹNIA” – lokal, który ma pecha. Ów pech nie jest spowodowany siłami nadprzyrodzonymi, a zwyczajnym, marnym sposobem zarządzania. Tak może stwierdzić laik – konsument, który lubi się napić kawy wcześniej, niż po 12 w południe, a od takich godzin jeszcze do niedawna otwierano ten przeinwestowany, znany lokal.

Ostatni dzierżawca słynnego budynku przy Urzędzie Miasta i Gminy w Tucholi rozpoczął swoją działalność z wielkim rozmachem. patrząc na ogrom sum., które zainwestowano w przedsięwzięcie pod nazwą restauracja, można się zastanawiać na sensem wydanych pieniędzy, no chyba, że ktoś miał ochotę do wykazania strat i celowo podejmował takie działania. Zachowajmy jednak gdybania na inną okazje i skupmy się nad teraźniejszością. „Kuźnia” zamknęła swoje podwoje na głucho i wszyscy czekamy, co będzie dalej.

Temat został podjęty podczas IV sesji rady miejskiej,  przez znanego z poszukiwania „kosmicznych” oszczędności radnego Jerosławskiego, który do wymiany poglądów ponownie wciągnął Burmistrza Tucholi. Tym razem jednak nie doszło do spięcia, a do ujawnienia ciekawej propozycji, z którą przyjechał kilka dni temu pewien przedsiębiorca z Gdańska, który tamtejszym konsumentom znany jest  dobrze prosperującej sieci lokali gastronomicznych…

Nowa szansa dla „Kuźni”? Być może już za kilka chwil, ta nazwa przestanie obowiązywać!

_________________

(red.)