Kawa z TOKiS-em. Unikając drogowych korków…

Któż z nas stojąc w korku nigdy nie marzył o tym, aby jego pojazd wysunął silniki odrzutowe, uniósł się w powietrzu opalając spalinami jegomościa w Skodzie, tuż przed nami, na dowód zemsty, że tak się „ślimaczy” na drodze?

Marzenia się spełniają, kosztują przeciętnie około połowy miliona dolarów i są w zasięgu ręki, pod warunkiem, że Powiatowy Urząd Pracy znajdzie nam ją, np. w charakterze szefa mafii lub skorumpowanego dyrektora banku światowego. Ci, którym ledwie starcza do 10-tego, zadowolą się… pogo, lub zamienią się w szkielety, stojąc w korku.


(red.)