Kierujący nie pozostawiają suchej nitki na obwodnicy Płazowa!

Takiej lawiny skarg jeszcze nie mieliśmy, niestety, nie możemy żadnej z nich zacytować, zwyczajnie nie nadają się do publikacji.

Jak zwykle, dostało się samorządowcom,drogowcom,staroście, marszałkowi i oczywiście wojewodzie. Co takiego się dzieje? Kierowcy twierdzą, że obwodnica Płazowa przedwcześnie została oddana kierowcom do użytku. Nie jest to dla nas zaskoczenie, ale wsłuchajmy się w ten wielogłos głębiej. O ile w ciągu dnia nic złego się nie dzieje,tak kiedy zapada zmierzch, pada deszcz lub jest tuż po nim, najbardziej wskazanym urządzeniem kierowców powinien być… noktowizor, bo niczego nie widać!

Czego nie widać? Nad tym się skupmy. W ciągu obwodnicy znajdują się wysepki, obecnie jeszcze nieukończone, do tego otoczone stosownymi znakami, problem w tym, że nie spełniają swojej funkcji. Są brudne,a to oznacza,że ich odblaskowa powierzchnia nie działa. Na ich szczycie znajdują się specjalne światła ostrzegawcze, niestety, to teoria, lampy są, ale ktoś zapomniał w nich wymienić akumulatory. Przeszkoda na drodze jest jak duch. Jezdnia nie ma pasów, a to oznacza, że łatwo można opuścić tę drogę, minąć jej koronę i znaleźć na budowanej dopiero drodze dla rowerów, za którą jest rów. „Wylecieć z niej nie jest żadnym problemem”- twierdzi jeden z korespondentów.

Wcielmy się w odpowiedzialnych za tę inwestycję. Czego ludzie chcecie? Macie nową drogę, możecie po niej jeździć i co? Znowu źle?

Trudno, pomimo weekendu sprawdziliśmy tę feralną drogę.

Tutaj nie ma czasu na polemiki, kierowcy mają rację! Drogowcy, weźcie się wreszcie do roboty! Gdzie podział się nadzór techniczny? Ta droga w tej postaci, to pułapka na każdego,kto się nią porusza nocą, a w kierunku Tucholi, wcale nie jest lepiej!


(red.)