„Klaps penitencjarny”, czyli jak PiS chce zastosować terapię szokową wobec polskich obywateli

Skazani za drobne przestępstwa mają „dostać klapsa”, czyli trafić do  poznać więzienie od środka. Minister sprawiedliwości  Ziobro (PiS) uznał, że sądy zbyt często orzekają kary w zawieszeniu i zamierza to zmienić poprzez terapię szokową na obywatelu, który „podpadł”. Minister zamierza zmodyfikować kodeks karny tak, by wymierzenie kary w „zawiasach” nadal było możliwe, ale dopiero po tym, jak skazany na dwa tygodnie trafi do zakładu karnego.

– Żeby sprawca na własnej skórze poczuł, co znaczy więzienie – mówił wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Zdaniem znacznej części ekspertów, zajmujących się więziennictwem, pomysł jest kuriozalny i wyłącznie „pod publiczkę”.

„Klaps penitencjarny”. Polegać ma on na tym, by osoby, które skazywane są po raz pierwszy, a w konflikt z prawem weszły tylko incydentalnie, na 15 dni trafiały do więzienia. Dotyczyłoby to osób, które skazano na maksymalnie półtora roku więzienia – po dwóch tygodniach zamknięcia pozostała część kary byłaby zawieszana. Ministerstwo argumentuje, że ta „terapia szokowa” miałaby stać się dla uwięzionych przestrogą na całe życie.

– Ten program wyznacza cele, jakie sobie stawiamy w obszarze bezpieczeństwa i reformy wymiaru sprawiedliwości – tak o pakiecie planowanych reform mówił Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

– Będziemy zwracać Polakom wiarę w sprawiedliwość i zwiększać poczucie bezpieczeństwa – dodawał.

Może nowe, rodzące prawo warto byłoby zastosować wobec polityków, którzy już nie tylko nadużywają władzy, a wręcz działają na szkodę państwa i jego obywateli? Taniej i wydajniej byłoby ich wybatożyć i to publicznie.


(mrf.)