Kolejny ruch w sprawie zadłużonego Powiatu Tucholskiego należy do „Solidarności”?

W witrynie Oddziału NSZZ „Solidarność” z Tucholi czytamy…

„Dramatyczna staje się sytuacja finansowa Powiatu Tucholskiego, po nie otrzymaniu  ze skarbu państwa pożyczki, o którą wnioskował Zarząd. Zdaniem Oddziału NSZZ „Solidarność” w Tucholi, może to w najbliższym już czasie zakłócić funkcjonowanie jednostek, które podlegają Samorządowi Powiatowemu. W tej sytuacji chcemy spotkać się z zarządem, aby otrzymać informacje na temat bieżącej sytuacji finansowej i zagrożeń, jakie mogą wystąpić również bezpośrednio dla mieszkańców, po negatywnej decyzji Ministerstwa Finansów.

Poniżej przedstawiamy pismo, jakie w powyższej kwestii skierowaliśmy do Starosty Tucholskiego Pani D.Gromowskiej”.

_____________________________________

Bez wątpienia to kolejny przysłowiowy strzał w kolano. Tucholska „Solidarność” kolejny już raz kieruje oficjalne pismo w stronę Starosty Tucholskiego, spodziewając się…, no właśnie, czego? Cudu? Manny z nieba? A może dotacji, którą przekaże Sz.P Burmistrz, który jak widać ma środki na przeprowadzanie konkursów, ale jakoś nie kwapi się (i słusznie), aby pomóc „umoczonej finansowo jednostce”, która właśnie ma „zawał”? Cóż, są różne prawdy, zwłaszcza te dotyczące osób, które odpowiadają za katastrofalny stan „kasy powiatowej”, a które miast posypać głowy popiołem, brylują w mediach, udzielając dobrych rad będąc „za”, a nawet „przeciw”. Skąd my to znamy?

Jaki skutek przyniesie kolejna „audiencja” u Starosty? Obietnice bez pokrycia? Czy tego oczekuje społeczeństwo? Czy też może pospolita prawda, która jest jedna – bez pieniędzy z zewnątrz powiat ogłosi upadłość, bez względu na to, kto będzie Starostą, bez względu na to, kto znajdzie się w Zarządzie. Co w takim razie zrobić? Myśleć i nie poddawać się emocjom, nie wszystko jeszcze stracone.

Zmiana na stanowisku Starosty, to najgorszy z możliwych scenariusz i tutaj ważną jest wypowiedź radnego Zbigniewa Grugla, który w wywiadzie udzielonym Gazecie Pomorskiej (13 grudnia!)  wyraża nadzieję, że należy: wykrzesać nowatorskie pomysły do nowego i realnego – jak domaga się Ministerstwo Finansów – programu naprawczego. – Zmiana zarządu nic nie da – mówi. – To trudny moment, a w połowie przeprawy przez rzekę nie zmienia się sternika. Mam pewne uwagi, ale 24 grudnia zagłosuję jednak przeciwko odwołaniu zarządu”.

Niebywała odwaga? Nie, zdrowy rozsądek, który w takiej sytuacji zaskakuje, wyłącznie pozytywnie, choć trudno powiedzieć, czy prognozy radnego obejmują osobę obecnej Pani Starosty. W trakcie takich zawirowań nie zmienia się kapitana tonącego „Titanica”. Czy jest szansa na jakiekolwiek porozumienie? Tak, ale do tego potrzeba dobrej woli wszystkich stron, a takiej póki, co, zwyczajnie nie ma, trwa walka na śmierć i życie o to, kto kogo wysadzi ze stołka.

 

Niebywale…

 

 

 

Mariusz R.Fryckowski