Listy od Czytelników. Czy w sprawie zwierząt również mieszkańców Cekcyna dotknęła znieczulica?

Mamy nadzieję, że to wyjątkowy przypadek i żadną miarą nie można tego zdarzenia przelać na wszystkich mieszkańców Cekcyna. Jednak ta sytuacja zastanawia, a nawet niepokoi, bo skoro pozostano biernym na śmierć zwierzaka, to co wydarzy się, kiedy na ulicy będzie konał człowiek?

A zdarzyło się to w piątek.

Około godziny 13-stej przez Cekcyn przejeżdżała swoim samochodem pewna pani, to była chwila i pod kołami auta znalazł się pies. Pisk hamulców, ale było już za późno. Tej samej chwili pojawił się samochód policyjny z Bydgoszczy. Funkcjonariusze zatrzymali się i przenieśli potrąconego zwierzaka na pobocze.

Teraz oddajmy głos pani, która miała pecha:

„Przenieśli psa na pobocze i mieli ponoć zgłosić sprawę na policję w Cekcynie. Ja wracałam do domu ok. 17-tej z Tucholi, właściwie zupełnie przez przypadek zobaczyłam co się dzieje. Pies leżał sztywny, a przy nim ten drugi malec.

Kobieta mówi, że wtedy drugiego psiaka nie widziała.

Na miejscu znalazła się zaprzyjaźniona z naszą redakcją specjalistka od zwierząt bezdomnych i skrzywdzonych przez ludzi:

 Ja dostrzegam tu szerszy problem, bo taka sytuacja mogła się przydarzyć każdemu. Chodzi o to, że nikt nie reagował przez tyle godzin. Nie wiem, dlaczego policja w Cekcynie nie przyjechała, do tej pory zawsze nam pomagali. Byłoby świetnie, gdybyście Państwo napisali artykuł właśnie o takiej znieczulicy, o tym , że ludzie nieodpowiedzialnie traktują swoje psy itp.  Ja sama stałam przy tych bidakach dobre 40 minut, przechodzili ludzie, dużo młodzieży, popatrzyli, co niektórzy uśmiechnęli się z politowaniem nade mną i odchodzili pośpiesznie. To mną wstrząsnęło.

Nami także, zwłaszcza, że wykonano szereg ujęć, gdzie jak się okazuje, były dwa młode psiaki, jeden już nie żył, drugi był z nim do końca, nie opuścił swojego przyjaciela.

Tę sprawę będziemy wyjaśniać poprzez wypowiedź oficera prasowego tucholskiej KPP. Do tego tematu powrócimy.


(red.)