Manifest Kaszubów – 10 lutego 1920 r.

W poniedziałek 10 lutego br. przypadła 94. rocznicę Zaślubin Polski z Morzem w Pucku – jednego z najgłębiej zakorzenionych w zbiorowej pamięci Kaszubów wydarzeń.

 Na przełomie stycznia i lutego 1920 r. na mocy Traktatu Wersalskiego armia gen. Hallera przejmowała od Niemiec dla Polski znaczną część Pomorza. W kaszubskich wioskach i miasteczkach wojsko polskie witano entuzjastycznie, a dla uczczenia tego wydarzenia do dziś wiele ulic i placów nosi nazwy związane z tamtymi chwilami.

Najbardziej znanym i symbolicznym aktem powrotu Państwa Polskiego nad Bałtyk były Zaślubiny Polski z Morzem, które miały miejsce w Pucku 10 lutego 1920 r. Uczestniczyły w nich tłumy ludzi, najwyższe władze państwowe, wojsko, kaszubscy rybacy i oczywiście gen. Józef Haller. Podczas mszy św. kazanie wygłosił ksiądz Józef Wrycza – aktywny członek ruchu młodokaszubskiego. Po ponad siedemdziesięciu latach treść tego kazania odnalazł w Pucku ks. Hilary Jastak. Poniżej przybliżamy sylwetkę jednego z bohaterów tamtych wydarzeń ks. Józefa Wryczy i przypominamy szerzej nieznaną treść jego kazania wygłoszonego 10 lutego 1920 r. w Pucku w obecności najwyższych dostojników państwowych II Rzeczypospolitej.

W tym roku Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskiej wyda biografię ks. Józefa Wryczy autorstwa dra Krzysztofa Kordy.

Gen. Józef Haller i ks. ppłk Józef Wrycza – zdjęcie z początku lat 30. XX w. (fot. ze zbiorów Aleksandry i Lecha Zdrojewskich).

Ksiądz Józef Wrycza (1884-1961), wybitny Pomorzanin-Kaszuba jak sam siebie nazywał, odegrał istotną rolę w Zaślubinach w Pucku. Spełniał rolę szczególną, bowiem był żołnierzem wojsk Hallera, a jednocześnie znał Kaszubów, był ich bratem, pracował wcześniej m.in. na w Jastarni.

Urodził się w Zblewie w 1884 roku. Po nauce w szkołach w Pelplinie, Chełmnie, Wejherowie, rozpoczął studia w seminarium w Pelplinie. Pracował do roku 1920 jako wikary w Borzyszkowach, Grucznie, Jastrzębiu, Lisewie, Śliwicach, Jastarni, Żarnowcu i Chełmży, a w 1924 roku został proboszczem w Wielu, a od 1948 roku w Tucholi.

Fot. ze zbiorów Aleksandry i Lecha Zdrojewskich

Wrycza zaangażował się w ruch kaszubski, był Młodokaszubą. Współpracował z Aleksandrem Majkowskim, napisał dwa artykuły do „Gryfa”, wchodził w skład władz Rady Nadzorczej zajmującej się wydawaniem „Gryfa”, brał udział w wielu spotkaniach np. w sprawie ustalenia pisowni języka kaszubskiego, wchodził w skład komitetu organizacyjnego zjazdu młodokaszubskiego w 1912 roku.  

Szczególną sławę zyskał w 1919 roku, kiedy to na skutek próby wywołania powstania w Chełmży, został skazany na karę śmierci. Wyroku nie wykonano, a kiedy uzyskał wolność, przedostał się do Wielkopolski, aby zapisać się do wojska polskiego. Wstąpił do 63. Toruńskiego Pułku Piechoty, został jego kapelanem, a w grudniu 1919 roku również proboszczem 16. Pomorskiej Dywizji Piechoty.  

Kazanie Wryczy stało się Manifestem Kaszubów. Na ambonę polową wszedł bowiem w Pucku kapelan wojska polskiego, a zarazem Młodokaszuba. W kazaniu przywoływał zasługi Kaszubów dla zachowania dla Polski morza. Cytował przy tym Hieronima Derdowskiego, którego był wielkim miłośnikiem, a w późniejszych latach wydawał jego dzieła. W swoich słowach Wrycza podkreślił, jak to Polska powinna być dumna z Kaszubów i jak wiele im-nam zawdzięcza, za trwanie, za ocalenie morza dla Polski.

Gazeta Gdańska, nr 34 z 1920 roku

Kazanie wygłoszone podczas Zaślubin Polski z Morzem
Puck, 10 lutego 1920 r.

Dziekan Frontu Pomorskiego ks. ppłk  Józef Wrycza

Dostojni Panowie, Narodzie Polski, Bracia Kaszubi!

Kiedy niezapomniany twórca pieśni o ziemi naszej spytał swojego młodego słuchacza:

A czy znasz ty bracie młody
Te pokrewne twoje rody?

Tedy wyliczył mu szczepy i narzecza polskie i szczepy takich braci, którzy kiedyś zamieszkiwali na tej wielkiej macierzy polskiej ziemicy, prowadził go na Mazowsze i Wołyń, pokazywał mu Górali i Litwinów. I Żmudź Świętą i Rusinów.
Zapomniał o jednym zakątku, o Pomorzu, o Kaszubach, o płucach polski jego muza milczy. A przecież „Ille mihi praeter omnes angulos ridet”. Ta ziemia kaszubska to ten kącik naszej ojczyzny, który przed wszystkimi nam się uśmiecha. Boć tu właśnie Polska nasza dochodzi do morza, które jest jakoby oknem na cały świat, jakoby tą furtą, przez którą bogactwa niezliczone do kraju przychodzą. A i samo w sobie jest bogactwem, bo skarby nieocenione kryje w sobie.

Zapomniał pieśniarz Polski o nas, o Kaszubach, do niedawna niewiele troszczył się
o szerszy ogół społeczeństwa polskiego, o morze i przyległe ziemie. Atoli nie zapomnieli Kaszubi, co ich powinnością było wobec całej Polski. Co Homer Kaszubski, Hieronim Derdowski wyśpiewał:

„Czujecie tu z serca toni
Skład nasz apostolsci:
Nie ma Kaszub bez Polonii
A bez Kaszub Polsci…”

O tem credo narodowem każdy Kaszuba pamiętał. I choć fale germanizmu groźne biły i zalaniem ziemiom kaszubskim zagrażały, Kaszuba stał twardy i niewzruszony, jak ona – skała na morzu. Zawładnąć sobą nie dał, ducha polskiego w swej checzy kaszubskiej pielęgnował, pomimo wszelkich wysiłków nauczycieli germanizatorów, a nieraz i księży. Tem samem ziemie i morze kaszubskie dla Polski zachował.

I otóż dzisiaj nadeszła ta chwila historyczna, w której Kaszubi Ojczyźnie oddawają w posiadanie ten klejnot, uporczywie w zaciętym boju strzeżony. Morze, to nasze piękne, ukochane polskie morze, dzisiaj wraca pod skrzydła opiekuńcze Orła Białego.
Polsko, Ojczyzno moja nad życie ukochana, widzieliśmy jak w ostatnich dniach dzierżawy twoje CUDOWNIE SIę powiększały. Dziś, Polsko, zakwitł ten wielki i święty dzień, w którym nabywasz znaczenia wielkoświatowego. Albowiem dzisiaj Twoja stopa stanęła nad morzem, nad własnym twojem morzem. Myśli całego narodu zestrzelone w jedno ognisko, na ten piaszczysty jasny brzeg morza polskiego. Z zapartym oddechem wsłuchuje się naród polski w te pienia radosne, łkania i modły dziękczynne, które płyną tu od morza aż hen do Karpat niebotycznych turni. A ten wiatr morski dzisiaj radośnie świszczy, plusk fal nadbrzeżnych jakoby weselszy dzisiaj, wolniej oddycha dziś pierś marynarza kaszubskiego, bo tem morzem zawładnęła Pani pracowita, Polska ukochana, która podłym gwałtem wrogów-zaborców na długo pozbawiona była panowania na morzu.

Witaj więc ukochane nasze, witaj polskie morze. Dzieci całej Polski tu, na jasnym Twym brzegu się zgromadziliśmy, by cię przywitać ze łzą radości w oku, a weselem wielkim w sercu. Witaj więc nam morze Polski! Niech falami twojemi niesione, a pomyślnym wiatrem, pędzone, nasze okręty niosą bogactwa innych ziem polskich do dalekich krain zamorskich, a w zamian za to niech nam stamtąd przyniosą, czego nam nie dostaje.

Kiedy trzy lata temu księdzem rybackim będąc i na owym półwyspie helskim razem z braćmi rybakami straż nadmorską pełniąc, patrzyłem na sine fale Bałtyku (…) czy śmiałem
o tem marzyć, że za trzy lata zaledwie będzie mi danem witać tu, nad morzem Polskę, jej banderę, jej wojsko, jej wodzów wielkich i sławnych ?

O Boże wszechmogący wielkie i przedziwne są dzieła Twoje! Tobie Boże zawdzięczamy, że Polska powstała wolna i niepodległa, Tobie, że ład i porządek wewnętrzny się weń wzmaga, że rośnie znów w państwo potężne. Tobie o Boże, dzieki że jeden z najdalszych szczepów Polski, ten lud kaszubski, nadmorski wraca na łono ukochanej macierzy.
Więc tedy wołam: Benedicte, omnia opera Domini Domino – błogosławcie Panu wszystkie jego dzieła. Benedicte Maria et Flumina Domino, a nade wszystko Ty, morze polskie, błogosław Panu, że wody Twoje u podnóża polskich gór wzięte a przez Polski krainy srebrną wstęgą przeprowadzone oddać możesz znów do morza polskiego. Benedicte ete et omnia quae mowentur in aquis Domino – wy wszystkie stworzenia Boskie żyjące w wodach polskiego morza, błogosławcie Panu.

Filli hominum benedicite Domino. – A i wy, syny kaszubskie, błogosławcie Panu,
od dziecięcia zaledwie paciorek mówiącego, aż do starca siwowłosego, wyczekującego od lat zbawienia pańskiego i wy, synowie całej Polski, błogosławcie Panu, że dał wam dożyć tego dnia szczęśliwego w którym odzyskujecie wolność upragnioną w Ojczyźnie polskiej, a w zamian za to szczęście dar tak zacny dajecie Ojczyźnie – morze polskie.

A chociaż nie ze wszystkiem nasze marzenia się ziściły. Chociaż Gdańsk, kiedyś nasz, jeszcze nie jest znowu nasz. Ślubujemy w tym dniu uroczystym, że nie spoczniemy, aż i klucz do skarbca morza Polskiego, Gdańsk ukochany znów będzie nasz.
A błogosławiąc Panu za jego dobroć względem nas, proście i dziś i po wszystkie dni życia waszego, aby tym zuchom naszym, idącym na szlaki morskie, Matka Niebieska, Królowa Korony Polskiej, ta Gwiazda Morza, patronką była we wszystkich niebezpieczeństwach jazdy morskiej. Błagajcie, żeby Jezus, jak był z apostołami w czasie burzy morskiej i jednym słowem uspokoił wzburzone siły morskie, tak i był zawsze towarzyszem ratującym naszym marynarzom polskim na wszelkich drogach morskich, po wszystkie, nigdy nieskończone czasy panowania polskiego na morzu naszem.

Ku czemu niech posłuży to błogosławieństwo kapłańskie i boskie, o które i wy błagając na kolana pobożnym westchnieniem błagać zechciejcie: A błogosławieństwo Boga Wszechmogącego Ojca i Syna i Ducha Świętego, niech zstąpi na Ciebie morze polskie i zawsze niech pozostaje. Amen !

____________________

(red.)

Źródło: http://www.kaszubi.pl/aktualnosci/aktualnosc/id/731

Panu Piotrowu Grzywczowi dziękujemy za informację.

Mat. filmowe :  Polish Studio