„Mogło dojść do tragedii…” – mówi prezes stowarzyszenia HiP – Zbigniew Kabat

Akty wandalizmu, to plaga, która zatacza coraz większe kręgi, jeden z nich i to z litego betonu stoczył się ze słynnego, tucholskiego „Dąbrusia”…

Podobno sprawcami była grupa młodych ludzi, którzy byli tam widziani przez osoby korzystające z placu zabaw dla dzieci, nad Głęboczkiem, w którego sąsiedztwie znajduje się  przystań żeglarska.  Obecnie przejęło ją Stowarzyszenie Miłośników Historii Borów Tucholskich „Historia i pamięć” i dokonuje niezbędnych napraw. Wczoraj doszło w tym miejscu do zdarzenia niebywałego, bezmyślni wandale zepchnęli  z wysokiej góry, gigantyczną pokrywę włazu z litego betonu, ta taranując  wszystko na swojej drodze, zatrzymała się na ogrodzeniu przystani, niszcząc je. Gdyby w tym krytycznym momencie przejeżdżał tamtędy jakiś pojazd, nie obyłoby się bez ofiar.

Po odkryciu zdarzenia, nowi gospodarze obiektu wezwali służby. Usunięto przeszkodę, dokonało tego tucholskie PK. Następnie do pracy przystąpiła POLICJA,  „jak na razie bez efektów” – mówi prezes Kabat.

Panowie policjanci, sprawa jest bardziej niż banalna, liczymy na szybki sukces w wykryciu sprawców!

__________________

(red.)

(mrf.)