Murale, czy bohomazy? (+18)

To jakaś moda, na każdym kawałku wolnej ściany pojawiają się „dzieła sztuki”. Dla jednych to szczyt kunsztu mistrzów malowideł na mokrym, względnie suchym tynku, dla innych koszmarki. Jak to jednak w życiu bywa, są dwie strony tego skażonego medalu.

Chyba mocno zawiedli się ci, którzy przekonani byli, że przy rondzie tucholskim powstaje historyczny mural. Niestety, wszystko zaczęło się i skończyło w tym samym punkcie. Jego centrum? Piwo znanego gatunku, dopowiedzmy, zupełnie przeciętne. Podczas wykonywania serii ujęć, podeszła do naszego reportera dystyngowana dama,( serdecznie pozdrawiamy) która w sposób bardzo cywilizowany i rzeczowy skrytykowała malowidło, uzasadniając dlaczego. Trudno się z miłą panią było nie zgodzić. Tak wyeksponowane miejsce powinno kojarzyć się z miastem, a nie z ohydnym piwskiem, któremu splendoru miał dodać pseudo-historyczny… komiks.

Jednak smarowanie po ścianach, to chyba nasz narodowy sport, bo właśnie dzisiaj mija sześć lat, odkąd zajęliśmy się sprawą budynku w Rudzkim Moście, który my, mieszkańcy, już ignorujemy, ale przejezdni żywo są nim zainteresowani. Przypomnijmy w sąsiedztwie budynku znajduje się droga wojewódzka 240! Reklama jak sto piorunów! Policjanci są bezsilni, pan Burmistrz też nie kwapi się do zdecydowanej reakcji,  dodatkowo  właściciel budynku  – urzędnik państwowy, bredzi coś od rzeczy, poszukując rzekomo sprawców na własną rękę. Marnie mu to wychodzi, a teren wokół posesji wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy. Powiedzmy sobie szczerze, właściciel nie jest winny chuligańskiemu wybrykowi, ale po tylu latach mógłby te świństwa zamalować. Kubeł farby chciał nawet sfinansować pan Burmistrz. Niestety, problem jak był, tak jest. To co panie F.? Weźmie się Pan wreszcie do roboty, czy też miasto ustawić ma tam ekran? Hę?


(mrf.)