Nie tworzyli dla zysku. Prof. Zenon Korytowski rekomenduje…

imagesPan profesor ma doprawdy niespożyte siły. Prócz ciągłej aktywności artystycznej odnajduje czas na promowanie sztuki swoich koleżanek i kolegów. Tym razem rekomenduje wystawę prac tucholskich autorów, którzy… odeszli. Już ten fakt świadczy o klasie artysty, my zyskujemy kilka ważnych chwil, aby przypomnieć sobie lub wręcz poznać prace i przeszłość autorów, którzy kilka chwil wcześniej byli wśród nas obecni nie tylko ciałem, ale i… sztuką. To ważny moment, aby skorzystać z okazji i odwiedzić wystawę w…, i oczywiście istnieje ten odwieczny problem z nazewnictwem miejsca, gdzie wszystko się odbędzie.

 WYSTAWA- WSPOMNIENIE: WIECZNE MALOWANIE RACZ IM DAĆ PANIE…

 Uroczyste otwarcie wystawy odbędzie się 22 listopada 2013r., o godz. 17.00 w Muzeum Borów Tucholskich.

—————————————————————————————

Żyli wśród nas, pracowali zawodowo i mimo  licznych obowiązków, jakby tej pracy było mało, „kradli” czas , by tworzyć. Co było tego „duchem” i motorem? Przecież nie profity, może tylko satysfakcja. Coś po sobie zostawili z nadzieją przetrwania. Kto ma szansę żyć w tym co stworzył? Ten,  kto zostawił po sobie trwały ślad – swoją wizję  i  kunszt artystyczny zaklęty w materii…

Najbardziej dociekliwa  i  zacięta   w  poszukiwaniu własnej formy była Lilla Wałęza. Do końca walczyła o życie w swoich obrazach, które mają szanse przetrwania. Lubiła malować zamaszyście,  fakturalnie, eksperymentując  różnymi środkami wyrazu, które były zapisem przeżywanych emocji.

Dlaczego Grażyna Litwinionek – Martul nie rozwinęła swoich skrzydeł w dalszej pracy twórczej, chociaż miała dużo odwagi?  Z wykształcenia była architektem wnętrz. Jej pasją było malarstwo. Miała dobre oko, precyzyjną rękę w technice pasteli. Cóż,  codzienne życie  i podstępna choroba tłumiły  Jej wielkie  możliwości.

Przepełniony miłością do malarstwa J. Cybisa był Wincenty Karpowicz. Starał się być kolorystą, szczególnie w bysławskich pejzażach,  pełnych nastroju, z typowym dla niego ujęciem kompozycyjnym i bogatą fakturą malarską. Student S. Borysowskiego. Jak na pszczelarza przystało –   otwarty,  wrażliwy,  przejmujący się losem  innego człowieka.

Leszek Służewski– najbardziej szczery w swoich wizjach.  Pełen humoru w mowie i swoich obrazach.  Każdy Jego obrazek tworzył swój świat, swój nastrój i klimat z barwnych plam  i rymów barwnej linii. Wszystko na pograniczu abstrakcji i rzeczywistości. Wiedział, że nie jest wielki, ale do wielkości dążył. Jak na  artystyczną duszę niezaradny życiowo. Umiera w samotności.

„Maluję swoje przeżycie bez poprawek” – tak  mówił o swoim malarstwie Jan Górecki, prosty kolorysta, nauczyciel  z  wiecznie uśmiechniętą twarzą,  niewysokiego wzrostu.

Roman Sekulski – wytrwały w  snycerstwie,  dokładny w kopiowaniu, pracowity  i nieustający w swojej pracy. Nawet choroba nie powstrzymywała go  przed tworzeniem.

Oni tacy byli. Tworzyli. Przetrwali w swoich  pracach. Pamiętajmy o Nich, bo według egipskiej maksymy „ pamięć o imieniu jest życiem duszy”.

 

                                                                                        Zenon Korytowski

 _______________________________________

Wśród wymienionych zabrakło jednego nazwiska, pozostanie w mojej pamięci i choć Jego prace znane były na całym świecie, nigdy nie trafiły do Tucholi. Prócz obrazów tworzył grafiki o wyjątkowej tematyce. To jakby kontynuacja poszukiwań i dociekań artystycznych ulokowanych w wyalienowanej rzeczywistości, często ponurej, mrocznej, chwilami przerażającej. Abstrakcja mieszała się w nich na każdym kroku z rzeczywistością, to rzadkość, gdzie w pewnym momencie autor rezygnuje z konwencjonalnych metod tworzenia, na korzyść najnowocześniejszych technik w oparciu o oprogramowanie stworzone specjalnie dla produktów Appla.

Dzisiaj nikogo to już nie dziwi, zwłaszcza, że grafika artystyczna ustąpiła użytkowej, przynajmniej w segmencie, który umownie można nazwać „komputerowym” bardziej fachowo – designerskim. Jedno z drugim ma wbrew pozorom sporo wspólnego, kiedy weźmiemy pod uwagę odrębną sztukę, z której polska szkoła grafiki słynęła – plakat. Talent, który mógł osiągnąć perfekcję, został zniszczony przez brutalną rzeczywistość, którą przez wiele lat kreował w setkach swoich prac.

 

Pamięci mojego brata.

_________________________

Mariusz R.Fryckowski