Nonsensy drogowe, czyli… winni są drogowcy, czy planiści?

Podczas naszych podróży widywaliśmy już różne idiotyzmy, najczęściej są wytworem rąk drogowców, jednak ten „cud”, dosłownie zwalił nas z nóg. Jesteśmy w drodze do Woziwody. Minęliśmy źle wyremontowaną ulicę Główną w Tucholi, gdzie celowo pominięto naprawę wielu wyrw w jezdni, odbijamy w prawo i jedziemy w kierunku Kiełpina. Tuż przed nim z daleka, po prawej stronie, żółci się jakaś konstrukcja. Podjeżdżamy powoli do owego dziwa i znacząco patrzymy na siebie. Czegoś takiego nie odnotowano nawet w światowej księdze rekordów.

Obejrzyjmy, to „zjawisko” z bliska…

Prawda, że wstrząsające? I właśnie przez takie „inwestycje” budżety powiatowe, gminne, państwowe i każde inne,  świecą pustkami, a zapłacimy za to my – lojalni, patriotycznie nastawiani – pożyteczni idioci.

(mrf)