O KROK OD TRAGEDII! Kierowca – szaleniec próbował na pasach staranować rodzinę!

Piątek w Tucholi, to taki dzień, gdzie na ulicach i parkingach zdarzyć się może wszystko. Po zaopatrzenie do miasta przyjeżdżają ludzie z całego powiatu. Ich celem jest szturm lokalnych marketów w których robią zaopatrzenie, jakby najbliższy weekend był ich ostatnim dzień przed apokalipsą. Tracą orientację, zdrowy rozsądek, są zwyczajnie niebezpieczni. To, co zarejestrowała nasza kamera budzi grozę, to,co wydarzyło się przed naszym obiektywem śmiało można nazwać prawdziwym cudem – nikt nie zginął, nikt nie został inwalidą, a było blisko…

Jedno z naszych nieoznakowanych redakcyjnych aut okiem kamer przyglądało się dzisiaj od rana, tucholskiej głupawce zakupowej. Przechodnie i kierowcy mieli chyba wyjątkowo zły dzień. Łamanie przepisów przez jednych i drugich, osiągało szczyty bezmyślności. Powszechny pośpiech i bezładna bieganina, ot, taki niechciany dodatek do niewielkiej społeczności,która myśli,że jest odporna na wszystko. Awantury między kierowcami na parkingach, słowne potyczki pomiędzy pieszymi i kierowcami, to wszystko działo się dzisiaj w biały dzień. To,do czego doszło dzisiaj, około godziny 11-stej przed południem, przy skrzyżowaniu Świeckiej i Sportowej w dodatku na przejściu dla pieszych, zwyczajnie nie mieści się w głowie!

Plan sytuacyjny. Czerwony znak ukazuje miejsce zdarzenia.

Szpaler samochodów zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, zarówno z jednej, jak i drogiej strony przejścia dla pieszych. Na pasy wchodzi rodzina: mężczyzna, który prowadzi wózek, a w którym znajduje się dziecko,oraz drugie, które kieruje małym rowerkiem, dziecko nie odstępuje mężczyzny nawet na krok. Mężczyzna jest nieufny, cały czas kontroluje sytuację, widzimy to.

Przed naszym redakcyjnym wozem stoją dwa auta: Matiz i Opel. Kierowca Opla cierpliwie czeka,aż rodzina zejdzie z pasów, raptem, rozpoczyna się scena grozy,wyraźnie zniecierpliwiony kierowca małego Matiza, stojącego za Oplem rusza, omija go z prawej strony i wjeżdża na pasy!

Mężczyzna z dziećmi prawdopodobnie nie widzi szaleńca, ponieważ małego Matiza zakrywa Opel, orientuje się w sytuacji, kiedy jest już po wszystkim. Matiz wjeżdża na przejście, tuż przed dzieckiem na rowerku. Mężczyzna widząc co się dzieje rzuca się na pomoc, jednak jest już za późno, kierowca Matiza nawet nie zareagował – odjechał! Wzburzony (prawdopodobnie) ojciec, będąc już na chodniku krzyczy i gestykuluje.

Ułamek sekundy i doszłoby do tragedii, które oglądamy często w TV, nieobliczalny kierowca zachował się jak rasowy pirat, niczym niewzruszony, kontynuuje jazdę, jakby nigdy nic.

Co ciekawe, nikt nie zareagował, ani przechodnie, tym bardziej kierowcy, pełna znieczulica, zareagowaliśmy my i tego zdarzenia z pewnością będzie ciąg dalszy.

Co ciekawe, pirat drogowy wraz z innymi osobami znajdującymi się w jego pojeździe, jakby nic się nie stało, kontynuowali zakupy w kolejnym, bliskim zdarzenia, markecie.


(red.)