O krok od tragedii

Bezczelność kierowców TiR-ów znowu przechodzi ludzkie pojęcie, prócz tego, że pokonując Tucholę stali się niezwykle agresywni, to jeszcze próbują przejechać przez miasto każdą możliwą drogą, włącznie z tymi, które są w budowie. Cudem jest to,że wczoraj w alarmowym trybie nie rozpoczął pracy sztab kryzysowy, było o krok od tragedii…

Wszystko wydarzyło się w środę, około godziny 10:00 AM. Miejsce znane każdemu, niestrzeżony przejazd kolejowy w Rudzkim Moście (Międzylesie). Do przejazdu zbliża się potężny ciągnik siodłowy z naczepą, jest maksymalnie obciążony, pojazd z wielkim trudem pokonuje grząski grunt. Wreszcie dociera do skraju przejazdu kolejowego, ignoruje znak STOP i wjeżdża na torowisko. Niestety, grunt jest rozmiękczony i tylna oś ciągnika grzęźnie, kierowca zadławił silnik w efekcie zestaw zatrzymuje się. W tym samym czasie do przejazdu zbliża się szynowóz, ma wolną drogę, ale tylko na sygnalizatorach.

Kierowca ciężarówki próbuje uruchomić silnik, niestety, bezskutecznie, wydaje się, że zdaje sobie sprawę z tego, że może doprowadzić do tragedii, zaczyna myśleć, zwalnia hamulec, pojazd stacza się pod własnym ciężarem, torowisko jest wolne, kilkanaście sekund później przejeżdża pociąg…

Co w tym miejscu robił ten pojazd? Wyjaśnienie jest proste, to najkrótsza droga do trasy w kierunku Chojnic i Tlenia. \Dodatkowo kierowców przyciąga jak magnes fakt, że przedłużenie duktu stanowi świeżo budowana ulica(Nad Brdą), jest szybko i wygodnie, problem w tym,że ta droga nie jest udostępniona dla tak wielkich pojazdów. Dlaczego wykonawca zadania nie zadbał o graniczenie w postaci zakazu wstępu tak wielkich pojazdów?  Na to pytanie nie było odpowiedzi, aż do dzisiaj, ale o tym opowiemy w kolejnym materiale…


(red.)

Fot wstępna – jest fotografią poglądową,  widoczny jest ciągnik siodłowy z lawetą, przy pomocy której transportowano sprzęt do budowy ulicy Nad Brdą. Fotografia nie ma niczego wspólnego z wydarzeniem z minionej środy.

Dodaj komentarz