Oszustwo na „amerykańskiego żołnierza”

Do Polski powrócił przekręt „na amerykańskiego żołnierza”, którego celem jest wyłudzanie pieniędzy od kobiet. Przestępcy wrócili do znanego już z poprzednich lat schematu wyszukując swoje ofiary na serwisach społecznościowych i randkowych. „Zakochany amerykański żołnierz” zbiera żniwo w Polsce na naiwności kobiet.

Oto historia jednej z oszukanych kobiet. Historię publikujemy ku przestrodze.

„Sama padłam ofiarą „żołnierza”, który utrzymuje, że jest Amerykaninem i przebywa na misji pokojowej w Kabulu w Afganistanie.

Napisał, że nazywa się Anthony Roberts, jest wdowcem z dwójką dzieci w Columbus w stanie Ohio. Chciał porozmawiać. Pisał o swoim życiu, codziennych sprawach o tym, że tęskni za dziećmi i że w lipcu wraca do USA. Chciałby otworzyć działalność w Polsce i wybiera się na wakacje do naszego kraju.

Pewnego razu napisał, że ma do mnie ogromną prośbę. Chce wysłać paczkę ze swoimi dokumentami i rzeczami osobistymi i bardzo mnie prosi, abym ją przechowała do jego przyjazdu do Polski.

Długo się ociągałam, na początku byłam zdecydowanie przeciwna. Ale w końcu zgodziłam się, kiedy przekonywał mnie, że paczka jest opłacona i będzie przesłana przez Czerwony Krzyż.

Dwa dni „po nadaniu” paczki zadzwonił ktoś, ale nie odebrałam bo był to zagraniczny numer. Po tym telefonie otrzymałam na maila wiadomość od osoby, która przedstawiła się jako osoba, która ma mi osobiście w Polsce dostarczyć paczkę i jak się może ze mną skontaktować, jak już przyjedzie do Polski. Na dowód dostałam, jako załącznik, potwierdzenie nadania paczki.

Po kilku dniach napisał do mnie człowiek, który przedstawił się jako celnik i poinformował mnie, że paczka została zatrzymana w USA i Urząd Celny może ją zwolnić dopiero po dokonaniu opłaty celnej, to jest.. 3450 dolarów.

Nie dowierzałam temu, co czytam. Wymieniłam wiele maili z moim rzekomym żołnierzem, który pisał, że nie wiedział o tym i bardzo mnie prosi abym zapłaciła, a on jak tylko przyjedzie od razu mi zwróci mi pieniądze.

Nie miałam tylu pieniędzy. Ale teraz zaczął do mnie non stop pisać „Urząd Celny”. Maile były w urzędowym i coraz bardziej ostrym tonie, że jak do wyznaczonej daty nie zapłacę, to paczka zostanie sprawdzona, a jeśli zawartość okaże się nielegalna, to sprawę przekażą FBA, a mnie czekają poważne kłopoty.

Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tego typu oszustwach i naprawdę się wystraszyłam. Napisałam, że nie znam zawartości paczki i podałam adres mailowy, aby skontaktowali się z nadawcą. Zwróciłam się o poradę do dwóch prawników z pytaniem, co mam zrobić i czy muszę zapłacić za paczkę. Niestety, po kilku dniach dostałam odpowiedź, że nie podejmą się tej sprawy i zwrócili mi pieniądze za poradę prawną.

Było tylko coraz gorzej. W końcu „Urząd Celny| zgodził się, abym zapłaciła 1500 dolarów, aby paczka została zwolniona, a reszta może być zapłacona później. Niestety, byłam tak zestresowana, że chyba wyłączyło mi się logiczne myślenie.  

Miałam dokonać przelewu przez Money Gram do Houston, podano adres punktu oraz nazwisko osoby do odbioru paczki: Benedict Agoha.

Po przelaniu pieniędzy dostałam potwierdzenie i informację, że wpłata wpłynęła po czasie i należy zapłacić resztę, gdyż Urząd nie zgodził się zwolnić paczki.

Pożyczyłam pieniądze, bo naprawdę bałam się kłopotów a „mój” żołnierz błagał mnie, abym miała na względzie jego dzieci, bo to dla niego ważne. I niestety… zapłaciłam. Zrobiłam przelew przez Money Gram na ten sam adres i na to samo nazwisko.

„Żołnierz” jeszcze jakiś czas utrzymywał ze mną kontakt na serwisie Facebook, a kiedy przyszedł czas jego „powrotu” do Stanów Zjednoczonych, tj. koniec lipca… zniknął i usunął konto na FB.

Zaczęłam szukać i w ten sposób trafiłam na strony w Internecie, gdzie kobiety opisywały podobne przypadki.

Wiem, że są kobiety które dokonały transferu na ogromne sumy, a teraz nie wiedzą dokąd się udać po pomoc. Osobiście nawiązałam kontakt z takimi osobami i teraz wspólnie razem zastanawiamy się, co można w tej sprawie zrobić, aby oszuści zostali ukarani. Dowiedziałam się, że polska policja niewiele może zrobić w tej sprawie.

Co gorsza oszuści kradną tożsamość i wizerunek prawdziwych żołnierzy, tym samym szargając ich dobre imię. Jako przykład mogę tu podać oszusta, z którym korespondowała jedna z pań też ze Śląska, a który przedstawiał się jako Carlos Ivan Reyes, a używał zdjęć kapitana Williama Swensona – narodowego bohatera Ameryki, który w 2013 roku odebrał z rąk amerykańskiego prezydenta medal za odwagę i bohaterskie czyny podczas misji w Afganistanie.

Niestety, policja niewiele może zdziałać w sprawach takich oszustw poza przestrzeganiem przed zbytnim zaufaniem nowo poznanym osobom w Internecie. Fukcjnonariusze zalecają daleko idącą czujność, nieprzesyłanie żadnych pieniędzy, niepodawanie numerów kart kredytowych czy polis ubezpieczeniowych. Złodzieje kradną bowiem nie tylko pieniądze, ale również dane osobowe swoich ofiar.

O ile „amerykański żołnierz” wziął na cel naiwność kobiet, w tyle mężczyźni też nie są bezpieczni: służby ostrzegają przed oszustwem na „lekarkę z amerykańskiej armii” – sposób i cel działa ten sam. Policja alarmuje, by każdy taki przypadek – próby wyłudzenia – zgłaszać bezpośrednio do najbliższej komendy.


(red.)

faktychicago.com