Parking dla vipów?

Podobno parking na tucholskiej starówce, to taki prezent dla mieszkańców i turystów. I rzeczywiście, pomimo „kocich łbów”, ma się dobrze. Gmina zatrudniła nawet dwóch hominidów, którzy jak poparzeni biegają między samochodami, zbierając haracz od naiwniaków. Kierowcy bardzo niechętnie rozstają się z pieniędzmi i nie ma się, czemu dziwić, władze wszelkich szczebli przyzwyczaiły się do tego, że kiedy kabza jest pusta, łupie się kierowców.

Ten mechanizm funkcjonuje od lat, teraz metoda ta sprawdza się na tucholskich parkingach w środku miasta. Radni – geniusze, czyli ci, których wybraliśmy w swojej naiwności na naszych przedstawicieli, wzięli do łap przygodny kamlot i właśnie wybili nam z kieszeni stu procentową podwyżkę niby – biletów parkingowych. Za pierwsze półgodziny zaszczytu sterczenia w środku miasta będziemy płacili już nie 50 groszy, a złotówkę, czyli dokładnie tyle, ile kosztuje nachemiowana bułka z przeciętnej, tucholskiej piekarni. Geniusze ekonomii, oczywiście nie mogli być oryginalni, więc „zmałpowali” pomysł z innych miast. Świetny, choć bardzo naiwny zamiar.

 

To, co? Płacimy, czy myślimy? Otóż, możemy zaparkować w środku miasta. również za darmo, gdzie pazerny urzędas nie może niczego nam zrobić. Jak tego dokonać? To proste, są dwie metody, jako ssaki naczelne, mamy zupełnie nieźle rozwinięte mózgi, znacznie lepiej od Homo – „urzednikusa”, dlatego pomyśl i tym samym wyśmiej „naciągacza”, inaczej zabraknie ci na chleb, zwłaszcza wtedy, gdy musisz wjechać na starówkę kilka razy w ciągu dnia i jeszcze na niej zaparkować.

 

Zaraz, że co? Ze złotówka, to nie jest majątek? Oczywiście, decyzja jak zawsze jest Twoja, ale kiedy przeliczysz, ile razy płacisz ten sam podatek w skali roku, opadnie Ci wpierw szczęka, a później wszystkie członki. Dlatego, kiedy idziesz do urny wyborczej, wpierw pomyśl, zaciągnij języka, wtedy Twój wybór nie spowoduje podobnych konsekwencji.

 

(red.)