Plener malarski w Brdzie. Część druga: Sztuka, inspiracje i środowisko (reportaż TOKiS – PRESS TV)

Jako widzowie, inaczej, ludzie odbierający treść dzieł, przychodzimy „na gotowe”. Podczas wernisaży, mamy możliwość podziwiania dzieł artystów, jednak niewielu z nas było obecnych podczas ich tworzenia. Wzięcie udziału w plenerze, np. malarskim, może przynieść nieoczekiwane rozmowy, nowe wrażenia, czy bezcenne spostrzeżenia.

Oczywiście, jest zasadnicza różnica pomiędzy sztuką tworzoną przez amatora, a dziełami kogoś wybitnego. Owa różnica, to pojęcie względne, ponieważ każde „dzieło ludzkich rąk”, zasługuje na uwagę. To od nas i tylko od nas zależy, czy gotowe dzieło wzbudzi w nas emocje, czy też nie, kwestia wrażliwości. By móc  ocenić dzieło, potrzebna jest wiedza, tę niestety mają nieliczni. Przeciętny obserwator, zwykle ocenia dzieła prawie w sposób „zero – jedynkowy”, podoba mi się lub nie.

W Brdzie przez trzy tygodnie tworzyli znani i uznani polscy artyści z ogromnym, artystycznym dorobkiem. Każdy z nich, to inna księga, pełna osobliwych doświadczeń życiowych ( jak u każdego) i artystycznych – dostępnych nielicznym.

O procesie twórczym, podczas pleneru, decydują różne czynniki. Głównym są ludzie,również koleżanki i koledzy artyści, to podobno oni tworzą sprzyjający twórczości klimat. Ważne są  rozmowy, muzyka, lampka wina, otoczenie. To w Brdzie jest zaiste wyjątkowe, wszechobecna zieleń i naturalny rytm upływu czasu, daleki jest od zindustrializowanego, bardzo prymitywnego pod względem wrażliwości świata.

Sztuka nie lubi polityki, a ta wydawałoby się, że wdziera się w każdy segment życia. Artyści, jak się okazuje, dysponują wyjątkową szczepionką anty polityczną. Polityczna marność ich „nie obchodzi”, ważny jest człowiek i to, co sobą reprezentuje.

Artystów trudno sprowokować, by reagowali na przysłowiowe pstryknięcie, jeszcze trudniej sprowokować ich, aby „podryfowali na fali chwilowego uniesienia”. Jeżeli jednak komuś się ta sztuka uda, malarz staje się unikatem, oczywiście…, po śmierci. Jedynym sposobem, aby to zmienić, to spowodować proces, aby pojęcie  – sztuka, zostało przez nich całkowicie wyeksploatowane, prościej,  muszą się zmęczyć (śmiech).

Wbrew pozorom, to możliwe! Przemyślenia artystów potrafią zaskakiwać, czasami są irracjonalne, a czasami są proste i etycznie poprawne, chwilami nawet… zbyt idealistyczne. Artysta jest szczególnym „gatunkiem homo sapiens” i wbrew temu, o czym mówią współcześni przeciwnicy darwinizmu, artyści, rzeczywiście plasują się w kategorii homo sapiens sapiens, łącznie z prawie stuprocentowym wykorzystaniem zjawiska percepcji w przeciwieństwie do osobników z podstawowymi umiejętnościami życia i… przeżycia. O tych ostatnich mówimy niewrażliwa „tłuszcza” lub zachowująca pozory…, klasa głupców, która myli prawdziwą sztukę „ze sztuką… mięsa„.

Prowokacja wobec prawdziwych artystów, jest przedsięwzięciem karkołomnym? Nic podobnego, potrzeba tylko właściwego zapalnika, a właściwie trzech.

W Brdzie sprawdziły się: sztuka, inspiracje (do jej uprawiania i w efekcie tworzenia dzieł) i otoczenie, lub jak kto woli…, środowisko. W odniesieniu do trzeciego „zapalnika”, bardzo ważną rolę w procesie twórczym pełni… muzyka, starannie wybrana i sprawdzona.

Klimat tworzy się na naszych oczach…

________________________

Mariusz R.Fryckowski