Po świątecznej nirwanie, ptaki powracają do miasta

Oficjalnych pokazów sztucznych ogni w naszym miasteczku nie było i zapewne rozpoczęty właśnie rok 2019, będzie ostatnim, gdzie na terenie prywatnych posesji, tak świętowano jego nadejście. Unia zrobi wszystko, aby starą tradycję usunąć z pamięci, bo wreszcie zaczęła się bać muzułmańskich terrorystów. Z jednej strony dobrze, a z drugiej źle, jak to pogodzić?

Nijak, najbardziej ucierpiały zwierzęta, które zwyczajnie boją się eksplozji. O ile psa, czy kota można „nafaszerować” lekami uspokajającymi, tak z ptakami jest zupełnie inaczej, a te, tamtej nocy, przeżyły prawdziwy armagedon.

Latające w nocy ptaki, które wpadały na wyłączone latarnie (rondo), drzewa i zaparkowane samochody, to raczej widok niecodzienny. Przepłoszone zachowywały się kompletnie irracjonalnie, za to o świcie, w mieście panowała absolutna cisza.

Mamy czwartek i dopiero dzisiaj pojawiły się wreszcie większe grupy naszych skrzydlatych sprzymierzeńców w walce z robalami,  niektóre z nich swój powrót ogłosiły namacalny manifestem, pozostawiając tego dowody w różnych miejscach ( sprawdźcie balkony, zemsta z ich strony bywa słodka, zwłaszcza na resztkach sernika i bynajmniej nie są to rodzynki).

Ptaki powróciły…i bardzo dobrze, choć niektórym trzeźwiejącym biesiadnikom, pozostało kilka petard i wybuchy będą słyszalne jeszcze przez kilka dni – taka tradycja… wiejska.


(red.)

Dodaj komentarz