NIETYKALNI: Powiat Tucholski już dawno temu podpadł marszałkowi?

Być może to stwierdzenie na wyrost, a być może pokłosie dawnej awantury w sprawie obwodnicy, gdzie zarówno po stronie społecznej (S.O.S dla Tucholi), jak i gości ( marszałek Całbecki z pracownikami) czara goryczy się przelała. Kto cierpi? Oczywiście,  my, jednak nie za kadencji pana Całbeckiego, a ponad pół wieku wcześniej!

Nawet ortodoksyjni komuniści mieli przebłyski inteligencji i  dziesiątki lat wstecz doszli do wniosku, że Tuchola nie ucieknie przed wzrostem ruchu pojazdów. Niestety, obwodnica pozostała w fazie projektów, bo tamta organizacja przestępcza zajęta była zupełnie czymś innym. Mijały lata, a w sprawie obwodnicy tucholskiej nic się nie zmienia. Dzisiaj, coś w tej sprawie ruszyło, ale wyłącznie na papierze i w ogólnej chmurze spekulacji, bez społecznego, tego faktycznego,a  nie stowarzyszeniowego poparcia.

Z innymi drogami nie jest lepiej. Bez różnicy, czy ta sprawa dotyczy gminy, czy powiatu – mamy jedne z najgorszych dróg nie tylko w województwie, ale chyba i we wszechświecie.

Po zmianie starosty i innych samorządowców coś powinno się zmienić, ale aby ten proces zapoczątkować, trzeba przekonać do swoich racji marszałka Całbeckiego – włodarza województwa z dworem w Toruniu. Oczywiście nie demonizujmy, bo to sympatyczny człowiek i tylko człowiek. Uprawianie polityki, to sztuka, zwłaszcza konwersacji z menadżerem zawiadującym gigantycznym majątkiem , a takim jest p. Całbecki, niestety, amatorzy temu nie podołają. Miejmy nadzieję, że ci już odeszli, a my teraz dajemy szansę nowej ekipie.

Kilka dni temu odbyło się interesujące spotkanie przedstawicieli mediów z panem starostą i to na Jego zaproszenie. Niezwykle budujące zdarzenie, ale zapewne incydentalne. Tym bardziej, warto było wykorzystać tę okazję i poruszyć w rozmowie sprawę dróg powiatowych, choć nie tylko. Wstępem rozmowy stała się tragedia, która kilka miesięcy temu dokonała się na drodze, która nie należy do powiatu – zginęła lokalna dziennikarka.

Dramat rozegrał się w doskonale wszystkim znanym miejscu – pomiędzy Tucholą, a Bladowem. 240 w tym fragmencie jest czymś niebywałym, takiej drogi cywilizowany świat nie zna. Pieszy i rowerzysta nie ma tam najmniejszych szans w konfrontacji z jakimkolwiek pojazdem.

Skoro droga nie jest własnością powiatu, co to zmienia? Przebiega przez nasz powiat i nasi wybrańcy mają coś zrobić, by wreszcie stało się tam bezpiecznie. Rozmowa z panem starostą rozwinęła się jeszcze bardziej i w ten sposób poznaliśmy plany nowej Rady. Mamy wreszcie oficjalne potwierdzenie tego, jak przedstawiciele naszego starosta w konfrontacji z marszałkiem województwa są li tylko… petentami na własne życzenie – nie mamy karty przetargowej i coraz mniej do zaoferowania. Cóż, swoimi bezsensownymi wyborami doprowadziliśmy do tego, że Tuchola stała się głęboką prowincją i tak właśnie traktują nas urzędnicy. Ciężko będzie odwrócić ten trend, ale nadzieja podobno umiera ostatnia.

Obejrzyjmy i wysłuchajmy, takich treści w gazetach nie odnajdziemy.

____________________

(mrf.)