Prawdziwy kibic nie zrobiłby czegoś podobnego, szybciej, pospolity cymbał…

…ale w świadomości wielu osób, to właśnie ich robota – bohomazy na fasadach tucholskich budynków i płotach. Śmiemy wątpić, czy i w tym przypadku.

Pojawiły się nawet głosy, aby Tuchola nie była organizatorem imprez sportowych, zwłaszcza ważnych spotkań piłkarskich. To przesada, sport dla wielu osób jest ważną rozrywką i należy to uszanować, problem leży zupełnie gdzieś indziej. Chuligańskie wybryki z niszczeniem cudzego mienia są od zawsze i nigdy się nie skończą, ale skoro nasza gmina wydała tak pokaźne kwoty na monitoring miejski, to powinien działać. Niestety, tak nie jest, udowodniliśmy to przy okazji uszkodzenia pewnego pojazdu, który stał zaparkowany na przeciwko kamery monitoringu. To nie jest normalna sytuacja, że kiedy wiadomo, że możliwość zagrożenia wzrasta, urządzenia rejestrujące nie działają, należy je  do tego przygotować. Jak jest w Tucholi? Monitoring nie działa w systemie non – stop, działa w określonym czasie, być może w określone dni, te wiadomości, ma zarządzający systemem i najważniejsza osoba w mieście – pan Burmistrz. Filozofia takiego postępowania ma spowodować dwojaki efekt psychologiczny, wandal musi czuć presję, że jest w tej chwili nagrywany i oszczędności, niestety fałszywej. Problem w tym, że potencjalny sprawca założy na głowę kaptur i może robić co zechce, bo wie, że zanim maszyneria skutecznie zadziała z przyjazdem policjantów włącznie, zdąży zużyć cały pojemnik farby, albo i dwa.

Zniszczenie cudzego mienia można zminimalizować zwiększając ilość policyjnych patroli. To następuje, kiedy w mieście odbywają się ważne mecze. Kibice z zewnątrz, nawet nie są tego świadomi, że ich ruchy śledzą policjanci w ubraniach cywilnych i pojazdach nieoznakowanych. Przyglądaliśmy się czas jakiś temu działaniom policjantów, którzy zainstalowali się na podjeździe jednej z tucholskich stacji paliw. Nic w tym złego, monitorowanie jest formą prewencji , a w razie potrzeby, nagranie staje się dowodem w sprawie.

To jasne, każdej sytuacji przewidzieć nie można, a tym bardziej nie można wychodzić z założenia, że jeżeli impreza sportowa niesie potencjalnie zwiększone ryzyko, to należy z niej zrezygnować. To ostateczność, w Tucholi, niczym nie uzasadniona.

Trudno też wejść w głowy ludzi, którzy niszczenie cudzego mienia traktują jak świetną zabawę, to zachowania znane nam z  relacji dotyczących tzw. uchodźców, którzy zachowują się troglodyci. Wyłapanie ich jest trudne, ale nie niemożliwe! Niestety, ważnym w takich przypadkach jest najlepszy system ochrony świata- sąsiad, niestety, nawet kiedy dostrzeże graficiarza, nie zgłosi tego, bo boi się konsekwencji i to z dwóch stron: sprawcy i Temidy.

Taka postawa ma swoje uzasadnienie, być może rozważnie przeprowadzona reforma sądownictwa i zmiany procedur policyjnych, przyniosą skutek i poczucie bezpieczeństwa, a nie bezkarności sprawców. Istnieje jeszcze jedna metoda, bardzo obywatelska, ale niestety, polscy politycy boją się wcielić ją w życie, co jest kolosalnym błędem w dzisiejszych, bardzo niebezpiecznych z wielu względów czasach.


(red.)