Prezent od Marszałka Województwa dla mieszkańców Czarnej Drogi w Tucholi. Czeka Was drogowy armagedon!

To chyba najgorszy scenariusz, który mógł się zdarzyć, a wszystko dzięki przedłużającemu się remontowi wojewódzkiej 240-tki, czyli głównej drogi przenoszącej ruch tranzytowy  ze Świecia przez Tucholę.

Prawdziwą zmorą miasta są wielkie ciężarówki, które w posadach wstrząsnęły miastem i to dosłownie. Rozwalona infrastruktura kolejowa i brak prawidłowej polityki transportowej, zaowocował tym,że polskie drogi rozjeżdżają drogowe pociągi, często w konwojach.

Zadaliśmy sobie trud i policzyliśmy ile ciężarówek przejeżdża przez Tucholę w ciągu jednej minuty. Ktoś obstawi wynik? Nawet 20-ścia, tuż po szczycie. Przerażające. Osobówki są bez szans, a rosnące korki odbierają chęć poruszania się samochodami przez mieszkańców. Może dlatego, coraz większą popularnością wśród miejscowych, cieszą się jednoślady.

To jednak nie rozwiązuje problemu. Ten znalazł marszałek, który rękoma swoich podwładnych, już wkrótce zafunduje piekło mieszkańcom Czarnej Drogi w Tucholi, która jest jego własnością. Co to oznacza dla miasta? Odciążenie jednej części i przerzucenie ruchu w inne. Czekają nas zatory przy Bydgoskiej, zwiększona ilość zdarzeń drogowych, myślimy nawet o tym, aby przy skrzyżowaniu Bydgoskiej i Czarnej Drogi oraz Sępoleńskiej z Czarna Drogą nie uruchomić kamer on-line, aby pokazać władzom województwa, czym kończą się poronione pomysły i niedotrzymywanie terminów. Być może to jeden z powodów, dla których pan Marszałek, pomimo obietnic o przyjeździe do Tucholi w  maju, nie dotrzymał słowa już kolejny raz.

Żeby nie było tak różowo, pan Marszałek, nieoficjalnie,  przybył do Tucholi i to całkiem niedawno, o czym wie garstka ludzi, ale nie w sprawie ciągnącej się inwestycji, tylko po to, aby załatwić inną sprawę, spotkał się  w jednej z tucholskich firm ze swoim partyjnym kolegą.

No, niestety, to też wiemy.

Co czeka mieszkańców Czarnej Drogi? Prawdziwy drogowy armagedon, ta ulica na bliżej nieokreślony czas pełnić będzie rolę „obwodnicy”, aby wyprowadzić ruch w stronę Chojnic, przez Sępólno Krajeńskie,przynajmniej taki jest zamysł. Co na to Burmistrz Sępólna? Zakładamy, że nie ma jeszcze o tym zielonego pojęcia i prawdopodobnie nie będzie musiał się tym martwić, ponieważ kierowcy TiR-ów już wkrótce odkryją inną trasę.

Jest prawie pewnym, że ciężki ból głowy czeka wójta gm.Kęsowo, ponieważ tak się składa, że ta gmina prócz tego,że ma znakomite drogi, ma nieszczęście mieć połączenie z Chojnicami.

Podkreślamy, to tylko spekulacja, ale ten scenariusz będzie możliwy, o ile władze gminy Kęsowo, nie  zareagują wcześniej ustawieniem znaków przy drogach, które dadzą pewność, że pojazdy o masie większej, niż 3,5 tony (wyjątki zaopatrzenie), nigdy tam nie wjadą. Jasne, trzeba to wcielić w życie i doprowadzić do sytuacji, aby policjanci restrykcyjnie respektowali prawo, bez tego, gm.Kęsowo straci swoje drogi i to w oka mgnieniu.

No dobrze, a co  z pierwszym scenariuszem, czyli przejazdem DW 241 z Tucholi do Sępólna? Wąska droga z pewnością dostarczy kierowcom niezapomnianych wrażeń przy wyprzedzaniu, omijaniu i wymijaniu innych pojazdów, zwłaszcza zimą, a pewnym jest, że inwestycja w Tucholi będzie ukończona dopiero w 2019 roku!

Co zrobią mieszkańcy Czarnej Drogi? Stracą swoją ulicę, która i tak jest w agonalnym stanie. Będą protestowali, to pewne, ale jak będzie wyglądała ich forma?

Spodziewajmy się najgorszego,  ofiarnym kozłem sytuacji zostanie nie kto inny, a Burmistrz Tucholi, który w tej sprawie niewiele może zrobić, a tak właściwie… prawie nic, będzie za to przyjmował ciosy,które zamiast w Niego, wymierzone powinny zostać w Marszałka za lata zaniedbań w naszym powiecie, również w Tucholi.


(red.)