Przebudowa DW 240, czyli jak drogowcy „odcięli od świata” posesję mieszkańca Tucholi

Takich „kwiatków” w bukiecie będzie więcej, to pewne, ktoś zaniedbał, ktoś nie dopatrzył i w efekcie dzisiaj wieczorem, mieszkaniec ulicy Świeckiej w Tucholi, doznał lekkiego szoku – zniknął wjazd do jego posesji.

Dzisiaj od rana, dzielna brygada spod znaku „Skanska” ostro wzięła się do roboty przy Świeckiej w Tucholi.  Prawe pobocze zostało zamknięte, oznakowane i na plac budowy wjechał ciężki sprzęt. Przy wtórze piekielnego jazgotu, wielka maszyna w oka mgnieniu zerwała asfalt, obracając wszystko w perzynę. Prace postępowały sprawnie, nawet bardzo sprawnie i zanim kur ostatni raz zapiał tego wieczoru, było po sprawie. Każda z prywatnych posesji otrzymała prowizoryczny wjazd, z jednym wyjątkiem…

Trudno ustalić co się stało, może robotnicy widzieli już podwójnie, może spieszyli się do domu na bigos, w każdym razie jedną posesję pominęli.

Kiedy właściciel domu wrócił z pracy, doznał lekkiego szoku, jego dom został skutecznie odcięty od ulicy, gdyby tej nocy coś złego się wydarzyło…, skutki byłyby tragiczne.  Mieszkaniec nie zamierzał się pogodzić z tym faktem, kierując się zdrowym rozsądkiem, chwycił telefon. Łączył się z różnymi instytucjami, każda odsyłała go do innej, wreszcie zrezygnowany zadzwonił do policji, tam usłyszał – „mostu panu nie wybudujemy”. Faktycznie, funkcjonariusze niekoniecznie muszą się znać na inżynierii ale zdecydowanie powinni pomóc mu w inny sposób i „pomogli” – nasz bohater zrezygnowany, zadzwonił do „powiatowych kryzysowców”, kto mu odpowiedział?

Automatyczna sekretarka, po prawie dwóch godzinach „walki o swoje”.

Wszystkie plany legły w gruzach, jednym z nich miał być dzisiaj transport opału na zimę, w ostatniej chwili został odwołany, nie narażając się na dodatkowe koszty, mieszkaniec odetchnął.

Bez uprzedzenia, na „wariackich papierach”, brygada nieudaczników, złamano święte prawo własności, jakież to typowe w tej części Europy, prawda? Gdyby coś takiego wydarzyłoby się np. w Teksasie, panowie mieliby ciężkie zatrucie ołowiem (Plumbum).

Co pozostało poszkodowanemu ? Media.

O sprawie  natychmiast poinformowaliśmy pana Burmistrza, który delikatnie mówiąc, mocno się zbulwersował. Nie ma większego wpływu na to, co dzieje się przy drodze wojewódzkiej, a tym bardziej w głowach robotników, ale ma obowiązek zadbania o mieszkańca miasta, którego jest najważniejszym przedstawicielem. Pan Burmistrz obiecał szybką interwencję, zapewne dzisiaj niczego już nie wskóra, za to jutro…

Już dzisiaj  możemy współczuć  kierownikowi budowy, bo  rano, dnia następnego,  z pewnością podzieli los asfaltu, który kilka godzin temu, wielka maszyneria drogowców, zdarła w kilka chwil.

 

-______________________________

I ze specjalną dedykacją dla Zarządu Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy, życzenia od nas i od  poszkodowanego  tucholanina, któremu należą się przeprosiny:


(mrf.)

Fot. nadesłane