Przy Pocztowej w Tucholi spowalniacze ruchu nie będą potrzebne…

… o ile ktoś je zaplanował. Poprzednie zniknęły wraz z nawierzchnią, którą „wyremontowano”. Skąd ten sarkazm? O, to bardo proste, powoli sprawdza się przewidziany przez nas scenariusz, że za jakiś czas czeka nas kolejne zakłócenie w ruchu pojazdów przy tej ulicy, ale tym razem przez brakoróbstwo wykonawcy.

Ulica, choć wąska, jeszcze w tej chwili wydaje się być płaska, jak stół, jednak zapobiegliwi kierowcy, na wszelki wypadek zachowują należytądsc09379 dsc09380 dsc09381 ostrożność. Ruch odbywa się sprawnie i powoli. Może to przyzwyczajenie z przeszłości, a być może naturalna reakcja na przeszkody, które już kilka tygodni po zejściu ekipy „budowlańców drogowych” zaczynają się ujawniać.

O czym mowa? To oczywiste, o studzienkach, które powoli, ale jakże konsekwentnie, zapadają się. Czy to skutek ruchu ciężarówek do pobliskiego marketu, czy też pojawił się nowy szczep „bakterii asfaltowych”, które „wyżerają” połączenie włazów z asfaltem. W efekcie, wszystko powoli osiada, dokładnie w ten sam sposób, jak działo się to przy ulicy Krzywej z tym, że tam wykonawcą byłą inna firma. Faktem jest, że poradziła sobie z tym problemem, a my już o nim zapomnieliśmy.

Nie jest czyś trudnym uruchomienie wyobraźni i możliwość przewidywania tego, co za kilka miesięcy wydarzy się przy Pocztowej. W naturalny sposób powstanie tam tor przeszkód, czyli…, gwałtowne manewry kierowców, którzy będą omijać dziury. To z kolei pogorszy bezpieczeństwo przechodniów, którzy w tej chwili też nie mają łatwego życia, ponieważ nowe trotuary dosłownie rozłażą się w każdym możliwym kierunku.

dsc09383 dsc09384 dsc09385 dsc09386Dodatkowo,  atrakcją są tworzące się zapadliska w pobliżu wjazdu do znanego marketu przy tej ulicy. Co ciekawe, przy obecnej aurze, kiedy opady są częste, również przy tej arterii tworzą się kałuże, oznacza to, że ulica została źle wyprofilowana, co również sukcesywnie pogorszy jakość nawierzchni.

I w ten sposób mamy pewność, że najdalej na wiosnę będziemy świadkami napraw gwarancyjnych i kolejnego bałaganu z ruchem kołowym. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – głosi stare przysłowie, z pewnością sytuację wykorzysta tucholski magistrat, który nie będzie biernie przyglądał się  powolnej degradacji czegoś, za co zapłacono krocie. I bardzo dobrze, w tej materii można mieć do urzędników miasta i gminy, pełne zaufanie – wykonawca prędzej, czy później, usunie fuszerki, a kiedy w przyszłości ponownie stanie do przetargu, dwa razy zastanowi się nad tym, czy opłaca się mu odstawiać chałturę, czy też od samego początku pracować porządnie i terminowo.

_________________

(red.)