ROBERT LEŚNIAKIEWICZ PRZEDSTAWIA. Nauczyciel Chrystusa / by Walerij Kukarienko/

Wedle legendy, po ukrzyżowaniu Jezus jeszcze długo żył i umarł w Indiach, w Kaszmirze. Miejscowi nawet dzisiaj twierdzą, że Chrystus został pogrzebany w mieście Śrinagarze.

Dla swych dwunastu apostołów i milionów wyznawców Jezus jest Wielkim Nauczycielem. Jednakże zgodnie z niektórymi źródłami, i Syn Boży miał swego Nauczyciela. W bibliotece miasta Ladakh w Himalajach, znajdują się dawne zapisy o przebywaniu Chrystusa w Indiach i Tybecie oraz jego spotkaniach z nieśmiertelnym istotą, którą Hindusi nazywają MahaAvataraBabadji (MahāvatārBābājī) –czyli Wielki Awatar Ojca Mądrości lub Wiedzy – Babadżi.

 

Odległość nie jest przeszkodą

 

Od czasu do czasu Babadji pojawiał się w różnych rejonach Indii, przychodził tam, gdzie go nie proszono, pojawiał się znikąd, a potem po wypełnieniu swej misji znikał w tajemniczy sposób. Głosił on santana dharmę – wieczną religię– która, według wierzeń Hindusów jest duchową osnową Wszechświata. Wiele z jej elementów jest bliskich chrześcijaństwu, islamowi i taoizmowi. Babadji głosił, że jednym z jego ulubionych uczniów był Jezus, z którym spędził on 9 lat. Skromna informacja o życiu Jezusa i teksty Biblii nie zaprzeczają słowom nieśmiertelnego Babadji’ego.

W Indiach uważają, że Babadji jeszcze za życia osiągnął stopień „uwolnienia” tj. pełnego zwycięstwa nad śmiercią i nie podporządkowuje się prawom Wszechświata. Babadji wyszedł z nieskończonego kręgu inkarnacji, i może zgodnie ze swoją wolą porzucać ciało i ponownie wracać do niego. Mówi się, że on już tysiące lat żyje w podgórzu Himalajów w swej własnej postaci. Kiedy ma ukazać się ludziom, to wtedy przybiera postać człowieka i pojawia się tam, gdzie nań oczekują. Odległość dla niego nie ma znaczenia i zawsze pokazuje się w każdym miejscu i co więcej – może przebywać w kilku miejscach naraz, np. w kilku klasztorach w czasie religijnych ceremonii. Awatary –czyli niepoznawalne dla ludzkiego rozumu żywe wcielenia Boga na Ziemi powołane do wypełnienia jakiejś misji znanej tylko jemu jednemu. Jego znakami są cudowne okoliczności narodzin, mistyczne znaki na dłoniach i stopach, robione przez nie cuda, które są odnotowane z podaniach i świętych księgach.

 

Czas opuścić świat

 

W jaki sposób Babadji pokazuje się ludziom? Tym, którym się poszczęściło uczestniczyć w tym wydarzeniu, pozostawiali zapisy w bibliotece w Ladakhu. A oto jak przykładowo opisuje się takie wydarzenie:

Na niebie pojawia się świecący obłok, który zaczyna się szubko obracać, zagęszcza się i zamienia się w pięknego młodzieńca, średniego wzrostu, o jasnej karnacji skóry i długimi, błyszczącymi włosami (vide rysunek). Jego ciało promieniuje, oczy ma spokojne i czułe. I w rzeczy samej, na dodatek on nie rzuca cienia i nie zostawia śladów. Wypełniwszy swoją misję, Babadji zamienia się w słup światła, powoli się wznosi i znika w niebie.

W 1922 roku, Babadji, kiedy jeszcze nie stracił swej ludzkiej postaci, powiedział królowi Nepalu, że zamierza opuścić ten świat i że jego ciało odsłużyło swoje. W obecności radży Aśkota i wielu ludzi on poszedł po wodzie rzeki na jej środek, zamienił się w słup światła i znikł.

 

Warunek oświecenia

 

Babadji’emu nie jest potrzebne ciało fizyczne– on tak jak w odzież obleka się w nie wtedy, kiedy uważa za stosowne pojawić się ludziom, aby umocnić w nich wiarę w siły wyższe. On przynosi Ludzkości dobro, naucza ludzi wielkimi prawdami, nie potrzebując posiłku czy odpoczynku. Tylko czasami, żeby sprawić radość swym uczniom, uczestniczy w posiłkach składających się z ryżu i owoców. Ciało, którym się posługuje, nigdy się nie starzeje, jego oczy promieniują ciepłem i miłością. Babadji nie jest tak znany jak Kryszna, Budda czy Chrystus. Tym niemniej on istnieje poza czasem, nie rozróżniając Teraźniejszości, Przyszłości i Przeszłości, więc dlatego właśnie wie wszystko, co już stało się i dopiero się stanie. On łatwo zmienia postać, pokazuje wszystkim to, co najważniejsze –że istota jest skryta wewnątrz, a zewnętrzna forma jest tymczasowa i nieważna. On nie ma swej postaci – ona zmienia się w zależności od tego, z kim on rozmawia. On może wyglądać już to jak bóg Sziwa (Śiva) z niebieską skórą i pękiem splątanych włosów, już to jak Hanuman – bóg z twarzą małpy (niektórzy twierdzą, że jest on Królem Małp) czy jeszcze tam jakąś inną postać. Na podeszwach jego stóp od czasu do czasu pojawiają się symbole znane w indyjskiej tradycji religijnej jako znaki kosmiczne. To jest lotos – symbol bóstwa, swastyka – znak pokoju i powodzenia, wąż – oznaczający mądrość i wieczność, system planetarny ze Słońcem i Księżycem w centrum, orzeł i ośmiokąt, wszystkie znaki Zodiaku, odzwierciedlenie wiecznego ruchu – koło pięciogłowa kobra – symbolizująca pięć zmysłów, pięć elementów stworzenia.

Od początków lat 70-tych wykonano wiele zdjęć Babadji’ego i na wszystkich jest podobny, ale także i różny.

 

Ostatnia inkarnacja

 

Mieszkaniec Północnych Indii – leśnik Mangal Singh w 1970 roku ujrzał we śnie dawno już zmarłego ojca, który kazał mu udać się do jaskini w okolicy aśramuHaidakhan w stanie Uttar-Pradesh. Rankiem leśnik wyruszył w drogę. Pod palącymi promieniami słońca, krętą i przepaścistą percią, z ogromnymi trudnościami doszedł do jaskini i zamarł. U jej wejścia w głębokim transie medytacyjnym siedział młodzieniec. Czy był to legendarny Babaji, o którym Singh słyszał jeszcze w dzieciństwie? On pognał do najbliższej wioski i opowiedział ludziom o tym, co widział.

Ludzie poszli do jaskini, ale nie ośmielili się podejść do niego blisko. Któryś ze starców powiedział, że Babadji jeszcze nie wyszedł ze stanu „ciała światła” i nie może żyć normalnym ludzkim życiem.

Zagadkowy młodzieniec siedział tam przez kilka miesięcy na jednym i tym samym miejscu, nie wychodząc ze stanu głębokiej medytacji. Ale powoli stał się bliższy naszemu, ludzkiemu światu. Na początku, kiedy się doń zbliżano, nie otwierał on oczu i tylko podnosił rękę dla błogosławieństwa, to po jakimś czasie zaczął rozmawiać z pątnikami a nawet się śmiać.

Przyszedł dzień, w którym Babadji’ego zaniesiono na rękach do Haidakhanu, gdzie zbudowano dlań świątynię. Tam on przeżył co najmniej 10 lat. Jego awatary spotykały się z wiernymi z różnych krajów, mówił on o wielkich duchowych istotnych sprawach, wypełniając swe zadania – zmienić na lepsze dusze ludzi i ustanowić na Ziemi Złoty Wiek. On wyłuszczał ludziom, co należy robić dla powszechnego błogosławieństwa, i że bezczynność to śmierć…

A w dniu 14.II.1984 roku, Babadji wszedł w wody rzeki, usiadł w pozycji lotosu, zamienił się w światło i znikł. On obiecał znów powrócić by ratować Ludzkość, ale od tego czasu nie pojawił się w ciele fizycznym, przychodził tylko we śnie i w czasie medytacji. Wierzący nie mają wątpliwości, że kiedy w nim wzbiera ostra potrzeba, Babadji znów pojawi się w swej normalnej postaci młodego człowieka i uratuje ich od każdego nieszczęścia.


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 25/2018, ss.14-15

Przekład z rosyjskiego – ©R.K.F. Leśniakiewicz

RSS
Follow by Email
Facebook