Skończ z brawurą myśl o przyszłości! Dlaczego jeżdżę w kamizelce?

RowerNoc_01

Nasza akcja trwa, dzisiaj przeniesiemy się w cudowny świat użytkowników rowerów, którzy bardzo się zmienili…

Włączenie świateł przy wsiadaniu na rower to u mnie odruch, niezależnie od pogody czy pory roku. Podobnie, oczywistą dla mnie rzeczą jest to, że jak jest ciemno, zakładam kamizelkę.

W paru rowerowych dyskusjach znalazłam jednak sporo opinii, że taki duży, żółty odblask robi więcej szkody, niż pożytku. Dlatego dziś parę słów w temacie ode mnie. Z dokumentacją fotograficzną.

Najbardziej ruszyło mnie po starym dość artykule, na jaki trafiłam ostatnio. I o ile z niektórymi argumentami się zwyczajnie nie zgadzam  (kamizelka oznaką kultury strachu?), to po innych aż podnosi mi się ciśnienie. Punkt 4 i nabijanie kasy producentom kamizelek za kilka złotych? Punkt 11 – kamizelki nie są sexy? Litości 🙂

Na początek wyjaśnię: nocą jeżdżę wyłącznie po terenie zabudowanym, gdzie nawet w najciemniejszych ulicach są jakieś źródła światła poza moją kamizelką.
Więc teoretycznie w takich miejskich warunkach nie jest mi do niczego potrzebna.

W tym teoretycznym, idealnym świecie ulice i chodniki są dobrze oświetlone. Dobrze widoczni są też rowerzyści, nie ruszający się z domu bez kompletu świateł i odblasków.
(W super idealnym świecie jest ciepło i jasno co najmniej do 23:00, ale to już zbytek szczęścia 🙂 )

W idealnym świecie kierowcy są przyzwyczajeni do obecności rowerzystów na drogach, więc skręcając czy włączając się do ruchu pamiętają by uważać nie tylko na inne samochody.

W idealnym świecie kierowcy i rowerzyści jeżdżą ostrożnie, nie szarżując w miejscach gdzie nie mogą być pewni pustej drogi.

To sobie pomarzyliśmy.
A teraz bum! Schodzimy na ziemię.

rower noc?

Zakładam kamizelkę, bo uważam, że dzięki niej jest bezpieczniej. I nie, nie uważam tego za propagowanie kultury strachu, tylko za zwykły rozsądek.

Zresztą, sam zobacz różnicę. W moim przypadku sytuację ratują jasne elementy roweru i zamontowane na stałe odblaski. Ale jakbym przesiadła się na ciemnego górala? Zgiń, przepadnij, bez lampek nie zaświeci.

 Rower noc?

Rower noc?

Zakładam kamizelkę, bo nie mam specjalnych rowerowych ciuchów i jeżdżę w tym, w czym chodzę na co dzień. A choć rower mam dość jasny, to czarne/ciemne zazwyczaj ubranie nie pomaga w zauważeniu mnie na drodze.

Zakładam kamizelkę, bo nieustannie zadziwia mnie ilość rowerzystów-ninja, mknących po ścieżkach w ciemnych ciuchach, bez żadnych odblasków ani świateł. Wychodzę więc z założenia, że skoro ich nie widać, to niech oni przynajmniej widzą mnie i sami troszczą się o uniknięcie kolizji.

Zakładam kamizelkę, bo oprócz ścieżek poruszam się też zwykłymi, nie zawsze doświetlonymi ulicami. Piastowska czy Danusi na przykład. I wyraźnie zauważam, że kamizelka daje mi +10 do widoczności (a tym samym: bezpieczeństwa).

Zresztą, bez gadania. Porównaj sam.
Zdjęcia z kamizelką wyszły ogólnie jaśniejsze niż pozostałe, ale myślę że nie przekłamało to ogólnego obrazu. 

RowerNoc_Porównaj

Zakładam kamizelkę, bo jeżdżąc po mieście, co chwilę mam jakieś skrzyżowanie czy wyjazd z posesji. I o ile pojazdom z naprzeciwka mogą wystarczyć podstawowe światła, to tym wyjeżdżającym gdzieś z boku może być trudniej mnie zauważyć.

Zakładam kamizelkę, bo jako sporadyczny kierowca często żałuję, że rowerzyści nie ubierają ich częściej.

Zakładam kamizelkę, bo zakłada ją nawet Karl Lagerfed 🙂

Źródło: http://www.theadmad.com/?paged=70

___________________________

Justyna Malinowska

http://www.blogzmiasta.pl/

Karl Lagerfeld – fot. TheAdMad.com

RSS
Follow by Email
Facebook