Szanowny zarządco posprzątaj to,co do Ciebie należy, czyli… parking leśny pod Płazowem! – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

Szanowny zarządco posprzątaj to,co do Ciebie należy, czyli… parking leśny pod Płazowem!

Sezon turystyczny zbliża się wielkimi susami, fakt, że w tym roku Tuchola będzie raczej skrzętnie omijana przez gości ze względu na rzeczy oczywiste, no, chyba, że komuś zależy na tym, aby zwiedzić dziurawe ulice, rozkopaną główną arterię DW 240, źle zaopatrzone sklepy, czy też jedyne w swoim rodzaju rondo.

I tak w zasadzie nie powinniśmy w ogóle o tym mówić, ale resztka lokalnego patriotyzmu nakazuje wzięcie pod uwagę miejsc, które powinny dać chwilę wytchnienia turyście, zanim wjedzie do naszego miasteczka i będzie marzył o tym, aby się jak najszybciej z niego wydostać – parking leśny w pobliżu Płazowa.

Jak się okazuje jest bezpański, skoro możemy pokazać to, co przywita i ugości turystów, prócz mieszkańców, którzy mają już dosyć przedwyborczych wykopów w swoim miasteczku.

Do naszej redakcji dotarł list, który w tej materii nie pozostawia najmniejszych złudzeń:

Chciałbym zainteresować Państwa redakcję stanem parkingu leśnego za Płazowem w kierunku Tucholi. Zaczyna się sezon wakacyjny. Zatrzymuje się tam sporo samochodów z całej Polski. Niestety wygląda tam strasznie. Jeden wielki śmietnik, trawa po kolana. Czy to miejsce nie ma zarządcy? Nadleśnictwo, powiat…? Tak wygląda od dłuższego czasu. Często tamtędy przejeżdżam rowerem. Mało zachęcająca wizytówka naszych Borów.

No i mamy kwintesencję dbałości o rozwój turystyki tych wszystkich, którzy o niej trąbią i niczego w tym kierunku nie robią. Co najgorsze, niektórzy z nich, wkrótce, będą mieli czelność kolejny już raz startować do wyścigu o zyskanie społecznego zaufania. Po takiej wizytówce ich miejsce znajduje się na śmietniku historii do którego należy dołączyć jeszcze jeden „mówiący kamień” ustawiony przez turystę w widocznym miejscu,  z sentencją zaczerpniętą wprost z twórczości pana Młynarskiego: „Bo jedna myśl mi  chodzi po głowie, którą tak streszczę:
„Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?”.

 


(red.)

Materiały nadesłane przez Czytelnika.