Szarża pod Krojantami. Największą konną inscenizację w Polsce właśnie upolityczniono! – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

Szarża pod Krojantami. Największą konną inscenizację w Polsce właśnie upolityczniono!

Zbliża się termin kolejnej inscenizacji w Krojantach. Pomimo zdecydowanych sprzeciwów, w programie szarży wpleciony zostanie wątek polityczny – apel smoleński, choć , jak zapewniają organizatorzy w skróconej formie.

Kompletne zamieszanie wywołała decyzja ministra Macierewicza o tym, że podczas patriotycznych uroczystości, powszechnie ma pojawić się hasło tragedii w Smoleńsku poprzez „apel poległych”. Do tej chwili nie ma jednoznacznych dowodów, że polska delegacja zginęła w wyniku zamachu, na rządowy samolot. Jest za to mnóstwo domysłów, poszlak, dowodów pośrednich, których nikt do końca nie potrafi zweryfikować. Powód? Zawsze jeden – brak głównego dowodu – wraku samolotu, który z pełną premedytacją przetrzymują Rosjanie, na wyraźny rozkaz ponurego czekisty – Putina.

Zradykalizowana politycznie polska prawica, niewiele może zdziałać w tej materii i próbuje wysyłać jasne przekazy – apel smoleński jest jednym z nich. To swoista odpowiedź dla rosyjskiej strony, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan.

Beznadziejne działania, na miarę zamachu JFK, która do dzisiaj wisi w historycznej próżni.

Krojanty w świadomości osób interesujących się historią łączą się z niezwykłym bohaterstwem Polaków, którzy dokonali niemożliwego. Po latach kultywowania tradycji i przywoływania faktów z historii i tutaj pojawia się polityka, bezpośrednio związana z tak przyziemną, choć ważną sprawą, jaką są…. pieniądze.

Pomimo sprzeciwów lokalnych władz i kombatantów (nielicznych) organizatorom inscenizacji w Krojantach udało się pozyskać 30 tyś. złotych. To efekt ich projektu i starań, które zaakceptował MON.

Wojskowi sypnęli kasą, ale w zamian żądają „apelu’, choć w okrojonej formie. Sprytnie zmieniono formę na  z apelu poległych na”apel pamięci”, a zamiast pełnej listy ofiar, pojawić się mają nazwiska zabitych w katastrofie prezydentów i wojskowych.

Ktoś zapyta, a co w tym złego? Właściwie nic, ale istnieją dwa główne powody, które bulwersują opinię publiczną:

  • Czy ofiary katastrofy w Smoleńsku rzeczywiście można uznać za „poległych”, czy też tylko za zabitych na skutek „wypadku”.
  • Czy godzi się kupczyć nastrojami i hasłami w przypadku, gdzie wpływa konkretna dotacja z konkretnych, politycznych rąk, a organizatorzy w obecności mediów już żałują, że nie starali się o wyższą (50 tyś.) kwotę?

Innymi słowy, szarża ponownie się wydarzy, wojsko dopomoże finansowo i sprzętowo (czołgi) i choć oficjalnie samorządowcy i wojskowi zaprzeczają temu, że nie ma bezpośrednio związku pomiędzy pieniędzmi, a ich pomocą, to sytuacja wygląda dziwnie.

Cóż, polityka…, czy tylko przez nią ucierpi impreza? Raczej nie.

_____________________

(red.)