Tajemnice III Rzeszy. Bursztynowa komnata

Na początku XVIII w. z inicjatywy króla Prus Fryderyka powstała tak zwana bursztynowa sala. Dwanaście dębowych płyt powlekanych pozłacaną folią mosiężną pokryte zostało kosztownymi bursztynowymi mozaikami. Także wyposażenie w postaci mebli i świeczników wykonane było z bursztynu. Król Prus podarował dzieło carowi Piotrowi jako symboliczną rękojmię sojuszu miedzy Prusami a Rosją.

Bursztynowy gabinet został rozbudowany przez córkę carycy Katarzyny I. Zachwycająca sala została wzbogacona o 24 kryształowe lustra oraz wiele nowych ozdób. W pozłacanych kinkietach umieszczono 555 świec, a powiększony w ten sposób gabinet uzyskał miano Bursztynowej Komnaty. Komnata została przewieziona do pałacu w Carskim Siole, gdzie znajdowała się przez kolejne 200 lat. Po zbombardowaniu i splądrowaniu Pałacu w czasie II wojny światowej Niemcy przewieźli komnatę do Królewca.

Jednak gdy 10 kwietnia 1945 r. Rosjanie zdobyli Królewiec, komnaty już tam nie było. Prawdopodobnie Niemcy wywieźli jej fragmenty w celu ukrycia ich w różnych miejscach. Z drugiej strony istniała też hipoteza, że komnata nigdy nie opuściła okręgu Kaliningradzkiego. Przesłanki ku temu daje wyznanie Ericha Kocha, który 1960 r. po skazaniu go na karę śmierci wyjawił dziennikarzowi Sławomirowi Orłowskiemu, że Bursztynowej Komnaty należy szukać w bunkrze w dzielnicy nazywanej Polnische Kirche. Rosjanie, którzy jako jedyni mogli prowadzić tam poszukiwania rozpoczęli wysadzanie szybów, aby dostać się do bunkra. Efekt był taki, że zagruzowano wejścia prowadzące do niego. Dopiero od niedawna okręg Kaliningradzki został otwarty dla poszukiwaczy. Jeden z nich Awenir Piotrowicz Owsianow wszedł w posiadanie archiwum Georga Steina, niemieckiego poszukiwacza Bursztynowej Komnaty, który swe odkrycie okupił śmiercią. Wskazówki zawarte w dokumentach wiodą do Polski.

Pierwszym miejscem w Polsce, gdzie wiodą tropy jest pałac zu Dohnów w Słubitach będący niegdyś najświetniejszą rezydencją w Prusach Wschodnich. Według Ziemowita Mazura z Gdańskiego Bractwa Historii Wojskowości, w czasie wojny do ostatniego właściciela pałacu, Aleksandra zu Dohna zgłosił się dr Rhode, Dyrektor Muzeum Królewieckiego chcąc wybadać możliwość zdeponowania Bursztynowej Komnaty właśnie w Słobitach. Dalsze relacje są sprzeczne. Z jednych wynika, że książę odmówił, inne zaś mówią o konwoju ciężarówek z Królewca. Pałac został zniszczony w 1945 roku, książę zu Dohna rzekomo wywiózł z niego przynajmniej część zgromadzonych tam skarbów – jednak tylko tych o mniejszych gabarytach, resztę prawdopodobnie ukrył w znajdujących się pod zamkiem podziemiach. Obecnie podziemia, zalane są wodą – niektórzy poszukiwacze uważają, że być może to właśnie tam kryje się bursztynowa komnata. Zakładając, że książe zu Dohna nie zgodził się na przechowanie dzieł sztuki w swoim pałacu można przyjąć hipotezę, że zostały one ukryte w zamku w Pasłęku.

Przemawiają za tym następujące przesłanki: zamek ten znajdował się zaledwie 12 km od pałacu w Słobitach, był dobrze znany Erichowi Kochowi, który zlecił ukrycie dzieł sztuki przed Rosjanami, poza tym w październiku 1944 roku jedna z mieszkanek Pasłęka widziała wjeżdżające na dziedziniec zamku ciężarówki. Kolejny trop prowadzi do Gdyni: „Są świadkowie… –mówi Jerzy Janczukiewicz prezes stowarzyszenia REKIN –…którzy widzieli w pierwszych dniach stycznia wyjeżdżający z zamku w Królewcu duży konwój wojskowy z ciężarówkami załadowanymi dużymi skrzyniami w asyście wojskowej. I ten konwój przez Pelplin dotarł 28 stycznia 1945 r. do Gdyni Oksywia i zatrzymał się przy nabrzeżu, przy którym stał duży okręt pasażerski Wilhelm Gustloff” Na statku znajdowało się ok. 6 tys. Niemców, którzy wraz dobytkiem uciekali przed zbliżającą się Armią Czerwoną. 31 styczna Wilhelm Gustloff wypłynął w rejs, ale nigdy nie dotarł do portu przeznaczenia.

Został zatopiony na wysokości Łeby przez radziecką łódź podwodną. Do tej pory spoczywa na dnie Bałtyku. Już w 1948 r. miały miejsce pierwsze próby dotarcia do wraku. Przez 3 lata płetwonurkowie radzieccy usiłowali przy pomocy dynamitu dostać się do wnętrza statku i wykraść drzemiące w nim tajemnice. Jerzy Janczukiewicz i członkowie stowarzyszenia REKIN podjęli próbę eksploracji wraku. Odnaleźli nienaruszone, żelazne drzwi do ładowni, duże na tyle, ze mogły tam zmieścić się skrzynie, o rozmiarach 1.40×2,40 – a więc o wymiarach odpowiadających fragmentom bursztynowej komnaty.

Niestety ze względu na konieczność użycia specjalistycznego sprzętu do sforsowania drzwi, konieczne jest zorganizowanie kolejnej wyprawy. W 1979 r. ówczesny rząd ZSRR podjął prace nad rekonstrukcją Bursztynowej Komnaty. Prace trwały 24 lata i kosztowały 11.5 mln dolarów. W tym roku po raz pierwszy można było zobaczyć ich zadziwiający efekt w Petersburgu. Wkrótce pojawiły się pytania.

Czy aby na pewno mamy do czynienia z repliką? A może jest to oryginał? Te pytania pozostaną na razie bez odpowiedzi.

CDN.


Mariusz R.Fryckowski (2013)

2 thoughts on “Tajemnice III Rzeszy. Bursztynowa komnata

  • 21 lipca 2012 at 10:54
    Permalink

    co mi mówi, że ta replika co maja ruscy to orginał

  • 30 lipca 2012 at 00:56
    Permalink

    :) Z tych wszystkich dociekań najbardziej prawdopodobne jest, że z Bursztynową Komnatą stało się to samo, co ze złotem w „Złoto dla zuchwałych” Briana G. Huttona :D

Comments are closed.