Z archiwum TOKiS-a. Tajemnice III Rzeszy. Tajemnicza podróż Hitlera

Pogórze Strzyżowskie to obszar położony na północ od środkowej części Beskidu Niskiego (za Dołami Jasielsko-Sanockimi) i pomiędzy pogórzami Ciężkowickim i Dynowskim. Granicę zachodnią stanowi rzeka Wisłoka od Jasła po Pilzno, granicę wschodnią – rzeka Wisłok od Przybówki po Rzeszów.

Granice północna i południowa są ciężkie do jednoznacznego określenia, stąd umownie przyjmuje się bądź drogi bądź linie kolejowe Jasło – Przybówka (od południa) i Pilzno – Rzeszów (od północy Pogórze Strzyżowskie cechuje pasmowy układ i niskie wysokości bezwzględne – nie przekraczające 540 m n.p.m.

Wyróżniamy tu, licząc od południa: Wzgórza nad Warzycami – małe pasemko w bezpośredniej bliskości Jasła, pasmo Klonowej 

Góry oraz pasmo Kamieńca. Turyści nie zaglądają tu prawie wcale, pomimo dobrej dostępności komunikacyjnej – pomiędzy głównymi ciągami komunikacyjnymi Jasło – Pilzno i Jasło – Rzeszów.

 


Pogórze Strzyżowskie, pozornie, jest najmniej atrakcyjnym obszarem spośród Pogórza Karpackiego. Jednak znajduje się tu kilka obiektów, dla których warto przełamać stereotyp i tu zajrzeć. W miejscowości Stępina, u stóp Klonowej Góry, znajduje się wielki betonowy obiekt, przypominający swoim kształtem wywrócony do góry dnem statek. Jest to bunkier kolejowy z czasów ostatniej wojny. Kiedyś do Stępiny dochodziła boczna linia kolejowa od strony Wiśniowej. Tu zaciszną dolinkę przeznaczono na ewentualne schronienie dla pociągów dygnitarzy III Rzeszy. Do tego celu wybudowano wielki, prawie 500-metrowy, żelbetonowy bunkier, do którego mógł wjechać cały pociąg i w razie konieczności przetrwać atak z powietrza. Według niemieckich dokumentów bunkier ten nazywano „Obiekt Południowy Fuehrera”. Wiadomo, że powstał w ramach przygotowań do wojny z ZSRR i że 27 lipca 1941 r. doszło tu do spotkania Hitlera z Mussolinim, kiedy Duce jechał na wizytację oddziałów włoskich na froncie wschodnim.

Scena wydarzeń

Mała wioska w pobliżu Krosna, na Podkarpaciu. Położona malowniczo w górskiej dolinie. Próżno szukać jej w encyklopedii. W internetowych wyszukiwarkach również nie istnieje. A przecież miały tu miejsce zdarzenia, które wpłynęły na losy jeżeli już nie świata, to na pewno Europy… STĘPINA (gmina Frysztak, powiat strzyżowski).

Był sobie schron...

W 1941 roku (po żniwach) wysiedlono okoliczną ludność Stępina. Na ich miejsce przybyły doborowe jednostki SS, wyposażone w czołgi, armaty, artylerię przeciwlotniczą. Wiejskie chaty zamienione zostały w kwatery wojska. Cały teren otoczony został kordonami SS-manów, którzy bez ostrzeżenia otwierali ogień do przypadkowych nawet przechodniów.

Aby ukryć przeznaczenie inwestycji zarejestrowano ją jako budowa filii zakładów chemicznych Askania-Werke. Kierownictwo budowy, obiekty zaplecza umieszczono we Frysztaku oraz w Wiśniowej. Do prac budowlanych skierowano członków Organizacji Todta (którego podpis widnieje na stropodachu schronu kolejowego) oraz innych organizacji budowlanych. Do pomocy niemieckim robotnikom przywieziono tu całe zastępy jeńców wojennych: Czechów, Polaków, Jugosłowian i Żydów. Zatrudniono ich do prac pomocniczych: do budowy dróg dojazdowych, bocznicy kolejowej, kopania rowów, w których kładziono rury wodociągowe. Wykorzystano również miejscową ludność, która zmuszona byłą dowozić furmankami piach, żwir, drewno. Tajemnica otaczająca budowę byłą tak wielka, że mieszkańcy Stępiny, dowożący materiały budowlane musieli je oddawać na moście, który był granicą budowy. Wśród miejscowej ludności krążyły nieprawdopodobne plotki, dotyczące prac budowlanych. Spekulowano, że mieścić się tu będzie wielkie krematorium, fabryka, koszary… Rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania. Wybudowano tu jedną z wojennych kwater… Adolfa Hitlera.

Statek przewrócony stępką do góry…


Zaledwie rok zajęło Niemcom wybudowanie unikatowego obiektu, który obecnie figuruje w archiwach bellony jako schron tunelowy. Żelbetowa budowla przeszła najśmielsze oczekiwania spekulujących mieszkańców. Tajemnicza budowla posiada wymiary 382,6×14,6m i wysokości 8,76m. Zarys schronu jest osiowo przełamany. Wjazd do schronu od strony wschodniej poprzedzono przedsionkiem. W przekroju poprzecznym budowla ma kształt niesymetrycznego ostrołuku i przypomina w znacznym stopniu swoim kształtem wywrócony do góry dnem statek.. Miało to na celu odbicie od fundamentów trafiających bomb lotniczych. Gruba na 2m płyta fundamentowa posiada wyprofilowane zagłębienie o wymiarach 1x3m w którym znajdował się tor kolejowy.

W grubości ściany północnej umieszczono ciąg pomieszczeń dla ludzi wyposażonych w śluzy gazowe. Do pomieszczeń prowadzą rozmieszczone na peronie północnym co 24m schody. W ramach maskowania schron pomalowano zieloną farbą oraz rozpięto nad nim stalowe sieci pokryte gumową imitacją roślinności. Prócz tego powstał jeszcze schron techniczny – 2 żelbetowe bloki połączone łącznikiem – do jednego z bloków przylega kryty, betonowy zbiornik wody, ze zlokalizowanym nad nim składem opału. Schron techniczny łączy ze schronem kolejowym podziemny tunel techniczny. Biegnącym pod drogą oraz korytem potoku Stępinka. By zamaskować obiekt obito go olistwowaniem, planowanego drewnianego dachu nie wykonano. Kiedyś do Stępiny dochodziła boczna linia kolejowa od strony Wiśniowej. Tu zaciszną dolinkę przeznaczono na ewentualne schronienie dla pociągów dygnitarzy III Rzeszy.

Obserwacje poczynione współcześnie

Tak właściwie niewiele wiadomo o tym, co w istocie wybudowano w Stempinie. Idąc lub jadąc od stacji kolejowej w Strzyżowie, po lewej stronie torów w kierunku Żarnowej, docieramy wąską, w części asfaltowaną drogą do ciemnej czeluści tunelu, wydrążonego pod Żarnowską Górą. Można przez niego przejść, a nawet przejechać samochodem na druga stronę góry, nad brzegiem Wisłoka, jakieś 200 metrów od mostu. Tunel ma 465 metrów długości,. 8 szerokości, 5,5 wysokości. Jego ściany są wzmocnione potężnym, żelbetonowym pancerzem. W górnej części sklepienie jest ceglane. Szczelinami w konstrukcji sączy się woda. Przy wylocie tunelu od strony Żarnowej zachowały się jeszcze solidne żelazne wrota i w górze budka wartownika. Można też zauważyć ślady po szynach kolejowych.

Obiekt imponuje ogromem, wysoką jakością wykonania, przytłacza zaś surowym, nieco ponurym wyglądem. Tunel zbudowali Niemcy w latach 1942-1943. Prowadziła do niego bocznica linii kolejowej. We wnętrzu mieścił się cały skład liczącego kilkadziesiąt wagonów pociągu. Niedaleko stacji widnieje zarys bunkra. Podziemne przejście łączyło bunkier z tunelem. Zagadką pozostaje przeznaczenie tunelu. Informacje jakoby była to tajna fabryka broni lub jakichś wojskowych urządzeń nie znajdują potwierdzenia.

Nie ma tam bowiem ani drugiej, podziemnej kondygnacji, ani bocznych komór i innych, dodatkowych pomieszczeń. Nic, tylko gładkie, betonowe ściany i takaż posadzka. Możliwe, że istniały plany rozbudowy obiektu lecz nie zostały zrealizowane. Stosunkowo słaba obrona – jeden bunkier od strony Strzyżowa, wskazuje także na to, iż tunel nie miał szczególnie ważnego znaczenia wojskowego. Budowla pod Żarnowską Górą jest jednak tylko jednym z dwóch elementów ” kwatery Hitlera ” – jak nazywają te obiekty okoliczni mieszkańcy. Prawdopodobnie tunel był tylko częścią całej budowli.

Wjeżdżał tu pociąg, przywożący gości, których lokowano w bocznych pomieszczeniach, położonych pod ziemią. Podobno korytarze te ciągną się na kilkanaście metrów w głąb ziemi. Niemcy likwidując kwaterę przerwali zapory i śluzy ujmujące wodę potoku biegnącego z góry i ta zalała wszystko. Całe to podziemne miasto zostało wyposażone w niezbędne urządzenia. Były to:

– urządzenia klimatyzacyjne,

– centralne ogrzewanie,

– światło elektryczne.

Elektrownię zbudowano w pobliżu głównego tunelu i wyposażono. Ze światem łączył mieszkańców 200 żyłowy kabel.

Pozostałość po instalacjach. W tym miejscu umieszczony był potężny diesel podłączony do generatora.

Założono kanalizację, przygotowano łazienki. Dziś nie pozostał nawet śladu z urządzeń centralnego ogrzewania i oświetlenia elektrycznego.

Relacja świadka

Mieszkaniec Stępiny, Franciszek G. jest jedynym Polakiem, który miał możność obejrzenia owych, podziemnych pomieszczeń. Wchodziło się do nich (jak twierdzi pan Franciszek) po schodach, wnętrza były wygodne, komfortowo urządzone (dywany, boazerie, mozaiki itp.). Jeśli istnieją one rzeczywiście, a to bardzo prawdopodobne, są zalane wodą. Być może uda się kiedyś osuszyć teren i zejść do niższych kondygnacji tunelu. A wtedy zostanie rozwiązana kolejna, frapująca zagadka z okresu II wojny światowej. Kiedy już wszystko było prawie gotowe, do miejsca przeznaczenia dotarł gigantyczny skład pociągu pancernego z Hitlerem na swoim pokładzie.

Hitler w „Ameryce”

Tym, czym dla prezydenta USA jest Air Force One, tym dla Hitlera był Fuehrersonderzug, czyli specjalny pociąg wodza III Rzeszy. W swoją dziewiczą podróż wyruszył on we wrześniu 1939 r. podczas napaści na Polskę. Hitler ze względu na łączność przedkładał pociąg nad nad samoloty. Przy prowadzeniu Blitzkriegu ( wojna błyskawiczna) o postępach decydowało przede wszystkim skoordynowanie działań wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a do tego potrzebne było błyskawiczne przesyłanie wiadomości. Pod tym względem Sonderzug dawał o wiele większe możliwości niż samolot. Pociąg Hitlera, znany pod kodowymi nazwami: „F” (od słowa „Fuehrer”), „Ameryka” (ta nazwa pochodzi nie od USA, ale od maleńkiej miejscowości we Francji, gdzie Hitler stacjonował w czasie I wojny światowej) i „Brandenburg” był wówczas cudem techniki.

 Na każdej stacji można go było podłączyć do kolejowej sieci telekomunikacyjnej, między stacjami korzystano zaś z radiostacji. Na przedzie i na końcu znajdowały się wagony z działkami przeciwlotniczymi. Nigdy nie zostały one użyte, bo pociąg był chroniony przede wszystkim ścisłą tajemnicą. Rozkład jazdy planowano w taki sposób, by nie zakłócał normalnego ruchu. O przejeździe pociągu pod specjalnym nadzorem kolejarze dowiadywali się w ostatniej chwili, przy tym nigdy nie było wiadomo, kto podróżuje.

W skład pociągu wchodziło z reguły kilka (osiem – dziewięć) wagonów specjalnych. Między innymi wagon wyposażony w urządzenia zasilające (generator car), wagon salonka, wagon konferencyjny, wagon do przewozu samochodów osobowych (reprezentacyjne limuzyny: Maybach, Horch 850 Pullman, terenowy sześcioosiowy Mercedes), wagon łączności. Poza tym, każdy skład wyposażony był w dwa wagony z działkami przeciwlotniczymi wraz z obsługą, które doczepione były na początku i na końcu składu (za lokomotywą).

MB
Maybach
Horch Pullman

 

Pociąg Hitlera ciągnęły z reguły lokomotywy parowe serii 01, choć zdarzały się przypadki, w których do składu doczepiono Baureihe 03. Pociąg „Amerika” posiadał oczywiście podwójną trakcję parową. Skład, podczas obecności kanclerza w stolicy, można było zobaczyć na Dworcu Anhalckim (Anhalterbanhof). Podobne pociągi posiadali inni dygnitarze III Rzeszy, między innymi marszałek Rzeszy i minister spraw zagranicznych. Hitler dość często przebywał w stempińskiej kwaterze. Przyjeżdżał tu z lotniska w Krośnie, różnymi środkami lokomocji. Raz pociągiem, kiedy indziej znów opancerzonym Mercedesem. Odbywały się spotkania Hitlera z przywódcami kolaborujących rządów jak np. Horthym, Antonescu. Tu odbywały się także zjazdy generałów i feldmarszałków Wehrmachtu.

Motywy budowy schronu wg Stanisława Siorka

Nad postacią Stanisława Siorka najbardziej znanego badacza UB rozwodziłem się w innym artykule. Przy wszystkich jego wadach i zaletach często graniczących ( wg jego kolegów) z szaleństwem pozostało po nim wiele bardzo ciekawych zapisków w tym także te , które dotyczyły Stepina i jego tajemnic. Posłuchajmy jak interpretował motywy budowy pan Stanisław:

„Stępina i Strzyżów, jak też Konewka i Jeleń k. Spały, zostały zbudowane w następstwie obaw Hitlera co do potencjalnego zagrożenia Wolfschanze w Gierłoży na Mazurach ze strony bliskiej (w roku 1939/40) granicy z ZSRR. Mamy jednakże nowy materiał źródłowy. Oto … Rozdział 10. „Führerhauptquartier ‘Askania Süd’ (Anlage Süd)” z książki . . . . . niemieckiego autora . . . . . dotyczy tunelu pod Górą Żarnowską w Strzyżowie i żelbetonowego naziemnego tunelu w Stępinie, przeznaczonych na przeciwbombowe schrony dla pociągów Hitlera. Dowiadujemy się tam przede wszystkim rzeczy nowej, że mianowicie tunel – przekop (Durchbruch) w Strzyżowie zbudowała wiedeńska firma Universale, Wien jeszcze przed pierwszą wojną.! Przeczy to dotychczasowej naszej wiedzy i wymaga sprawdzenia na miejscu. Co do wykorzystania tuneli, to według tego źródła tunel-bunkier w Stępinie miał służyć za schron dla pociągów Hitlera Amerika i Atlas, zaś tunel w Strzyżowie dla pociągu sztabowego Oberkommando der Wehrmacht, OKW, czyli Sztabu Generalnego Armii Lądowej. Tunel stępiński jako miejsce dla Wodza był siłą rzeczy szerzej wyposażony w środki ochronne i łączności, którą n.b. wg tajnego dokumentu SS miała zapewnić Luftwaffe. Tam właśnie, w Stępinie, nie potwierdzone miejscowe podania lokują duże podziemia dla kwatery Hitlera i działalności przemysłowej. Tunel strzyżowski pod Górą Żarnowską Trzecia Rzesza powiększyła (w ramach łącznego dla obu zadania inwestycyjnego Askania Süd) o 2,5 metrowej grubości ściany żelbetonowe i wykończyła na potężny schron kolejowy. Dobudowano naturalnie odpowiednią infrastrukturę zewnętrzną, jak choćby elektrownię (elektryfikacja okolicy miała dopiero nadejść) i ujęcie wody z Wisłoka ze stacją pomp. Budowany „do pary” od podstaw żelbetonowy schron naziemny w Stępinie z rozwiniętą infrastrukturą (elektrownia i woda jak w Strzyżowie, bunkry, 2,9 km bocznica kolejowa z Wiśniowej), jest prawie identyczny ze znanymi budowami naziemnymi Askania Mitte w Konewce i Jeleniu . O żadnych podziemiach się nie mówi.. W Strzyżowie i Stępinie Führer miał być jeden jedyny raz (ale z listu Edwarda Bieszczada dowiadujemy się, że była to mistyfikacja – użyto sobowtórów, w sierpniu 1941, z Mussolinim, w drodze z Gierłoży do Humania na Ukrainie, gdzie wizytowali włoską jednostkę wojskową. Warto tu zwrócić jeszcze uwagę, że Janusz Piekałkiewicz wymieniając w swoim dziele tę eskapadę Wodzów mówi tylko o Wolfschanze na Mazurach jako miejscu początkowym wyprawy. U Siorka natomiast, poza Strzyżowem i Stępiną, jako miejscowościami pośrednimi podróży, pojawia się jeszcze nazwa Pogi nie do odnalezienia w spisie polskich miejscowości.

Miał tam wówczas znajdować się sztab Armii „Południe” gen. Rundstedta, dokąd Hitler z Mussolinim mogli „wstąpić” przed odlotem. Generał zapewne był zainteresowany budową schronu w Strzyżowie. Jak wykazały inne poszukiwania, nazwę „Pogi” należy czytać jako „Toki”. Jest to wieś położona o 1,5 km na północ od Nowego Żmigrodu, leżącego z kolei 18 km na południe od Jasła i w niej istotnie sztab czasowo kwaterował. Takie informacje są do znalezienia w książce . . . . . . . Nie wykluczam tutaj, że na jakimś etapie przygotowywania dokumentacji niemieckiej zaistniała pomyłka i za nazwę Pogi przyjęto omyłkowo podpis Obersturmführera SS Pohla. Zawsze czytelny wielki podpis „Pohl” na dokumentach SS daje się równie dobrze czytać jako „Pogi”. Co do tych wojennych dokumentów inwestycyjnych , to zwraca uwagę duża staraność rozliczeń. Budowa w Stępinie wykazuje ogromną, jak na owe czasy sumę ok. 47 mln marek RM, w Strzyżowie ” tylko 17. Duże musiało być zdeterminowanie posłusznych wykonawców sugestii Hitlera wynikającej z obaw co do zachowania się chwilowego sujusznika – Stalina” .

Warto także posłuchać co miał do powiedzenia badacz w sprawie wyboru miejsca powstania twierdzy:

„Można sądzić, że przy wyborze lokalizacji dla obu schronów, a więc dla zastępczej kwatery Hitlera na Południu Polski opartej o wstawiane do tuneli pociągi – przyjmijmy tę wersję – ekonomicznie rozważni Niemcy kierowali się istniejącym od dawna, a nie wykorzystanym przekopem-tunelem w Strzyżowie. Miał on potencjalnie dobre powiązania komunikacyjne wymagające niewielkich uzupełnień, co oznaczało per saldo znaczne oszczędności na kosztach i czasie realizacji inwestycji. Jak wiemy, obie inwestycje (w Strzyżowie i Stępinie) zrealizowano na przełomie lat 1940/41 w rekordowym czasie jedenastu miesięcy , narzuconym jak można sądzić terminem planowanej napaści na ZSRR (maj, a po kolejnych „opóźnieniach” 22 czerwca 1941 r.).

O skali przedsięwzięcia świadczyć może ilość przerobionego betonu, podawana jako 61500 m3 i uzyskana powierzchnia użytkowa 16 430 m2 – wielkości zastanawiające ! Dzięki wykorzystaniu dawnego tunelu można było w ogólnym bilansie zadania zaoszczędzić wiele tysięcy metrów sześciennych betonu, wiele roboczogodzin i wiele czasu. Co do wyboru samej Stępiny to można jedynie spekulować że była to lokalizacja wtórna, gdzie chodziło o ciche miejsce też blisko traktów komunikacyjnych i spełniające dodatkowo warunki geologiczne do budowy kondygnacji podziemnych, na co jednakże nie mamy dostatecznych dowodów”.

W artykule „Stępina Werke” w obornickim Exploratorze z roku 1996 Stanisław Siorek pisał, że istnienie kondygnacji podziemnych, zalanych wodą po wyjściu Niemców w roku 1944, jest w Stępinie niemal pewne. Miały one służyć jako tajne pomieszczenia przemysłowe, a w przypadku konieczności – jako zastępcze miejsce dla kwatery głównej Hitlera. Interesujące są stwierdzenia u Siorka, że w trakcie budowy kwatery w Gierłoży koło Kętrzyna w Prusach Wschodnich, Hitler miał wyrazić niezadowolenie z powodu zbyt małej odległości od aktualnej granicy z ZSRR.. Miało to doprowadzić do pilnego zbudowania dwóch kwater zastępczych na terenie Polski: w Konewce i Jeleniu koło Spały jako Anlage Mitte oraz w Strzyżowie i Stępinie jako Anlage Süd. W roku 1944 miały już tam też działać tajne fabryki: w Strzyżowie pod kryptonimem Phönix i numerem kodowym 2004, a w Stępinie pod kryptonimem Kakadu i nr kodowym 6000 – umieszczane pod ziemią w ramach planu Geilenberga. Plan ten miał za zadanie ukrycie pod ziemią kolejnych fabryk zbrojeniowych, których łącznie miało być w III Rzeszy 672, co już zupełnie nie mieści nam się w głowie ze względu na skalę problemów. Takie jednak były pryncypia poltyki i wymagania rządców Trzeciej Rzeszy, do ostatniej niemal chwili nie przyjmujących do wiadomości nadchodzącej klęski.

Konfrontując te informacje z odkrytymi innymi olbrzymimi podziemiami na terenie Polski można tylko stwierdzić, że realność inwestycji związanych z Anlage Süd w Stępinie i Strzyżowie z całą pewnością nie wykraczała poza możliwości i umiejętności niemieckich wojennych planistów inwestycyjnych.. Czyli – podziemia i fabryki w Stępinie i Strzyżowie potencjalnie mogły istnieć. W odniesieniu do Strzyżowa i Stępiny te informacje jak dotąd nie znajdują ostatecznego potwierdzenia. Wydaje się jednak, że w Strzyżowie podziemii sensu stricto nie było, poza łącznikiem z tunelu do zewnętrznego, dużego bunkra przemysłowego z elektrownią dieslowską i pompownią. W Stępinie zaś podziemia pojawiają się w tak wielu relacjach świadków, że aż dziw bierze, że do dziś nikt tego gruntownie nie zbadał. Jest to w końcu określony majątek narodowy który – jeżeli istnieje – nie powinien marnieć.

Obiekt niszczeje w zastraszającym tempie.

Strzyżowski bunkier doczekał się wykorzystania na stację uzdatniania wody dla miejskiego wodociągu i pełni pożyteczną rolę. Jest dostatecznie duży, by wówczas w czasie wojny mógł służyć wraz z tunelem celom wojskowym i przemysłowym. Sam tunel po różnych przymiarkach zagospodarowania dziś stoi otworem i niczemu nie służy. W Stępinie na odwrót, schron-tunel został zagospodarowany przez prężna miejscową spółdzielnię rolniczą, lecz o wykorzystaniu dużych bunkrów, nie mówiąc o hipotetycznych podziemiach, nic nie wiemy. Z tych informacji można wysnuć przypuszczenie, które krążyło przez wiele lat, że być może Stępino prócz innych funkcji spełniało rolę fabryki lub montowni Wunderwaffe!?

Duce u bram

Najbardziej niesamowitym elementem opowieści jest zdarzenie, które zgoła wydaje się niemożliwe, a jednak: 27 sierpnia 1941 r. w Stępinie doszło do niezwykłego wydarzenia.

Chwila powitania

Z Krosna przyjechały dwie kolumny wojskowych samochodów, a szczególnymi gośćmi małej wioski byli Hitler i Mussolini. Tego dnia, wcześniej widzieli Hitlera mieszkańcy Krosna. Samolot fuhrera wylądował na lotnisku, stamtąd Hitler w otoczeniu licznej, wojskowej eskorty udał się do Stępiny. Samochody zatrzymały się obok tunelu, przed specjalnie przygotowanym budynkiem, obaj przywódcy wysiedli, rozejrzeli się po okolicy, a następnie weszli do pomieszczeń. I tutaj następuje zupełnie nieoczekiwany zwrot zdarzeń, a mianowicie spotkanie nie odbyło się w bunkrze. Spotkanie miało miejsce w wiejskiej chacie, odległej o 20 metrów od bunkra. Chałupa została gruntownie przerobiona i dostosowana do potrzeb spotkania. Ściany pokryto boazerią, podłogi – dębowymi deskami. Założono kanalizację. Przygotowano łazienki. Podłączono prąd. Dziś nie pozostał nawet śladu z urządzeń centralnego ogrzewania i oświetlenia elektrycznego. Chata jednak wciąż stoi, zaś po niezwykłej kwaterze czas zaciera ślady. Rozmowy trwały kilka godzin, następnie Hitler i Mussolini i minister spraw zagranicznych Cino odjechali. Są ludzie twierdzący, że Hitler był jeszcze raz w Stępinie, w 1944 roku ale nie wydaje się to prawdopodobne. Co było treścią rozmowy obu zbrodniarzy? Można się tylko domyślać zwłaszcza, że spotkanie nastąpiło tuż przed wybuchem wojny z Sowietami. I na tym właściwie można by zakończyć opowieść gdyby nie jeszcze kilka faktów.

Od Hitlera do…pieczarek!

W czerwcu 1944, wobec szybkich postępów Armii Czerwonej Niemcy zarządzili ewakuacje swoich placówek na wschodzie Polski. W ciągu tygodnia wywieziono umeblowanie i większość wyposażenia technicznego ze schronów i budynków pomocniczych, a następnie zalano wodą wszystko co było możliwe. W sierpniu 1944 linia frontu dotarła do Stępiny.

Zawsze się znajdzie jakaś „gospodarska mózgownica”, która zniszczy co się da chodując… pieczarki!

Po krótkich walkach zespół został zdobyty przez Rosjan, a następnie ostrzeliwany przez niemiecką artylerię polową. We wrześniu front zatrzymał się na zachód gdzie pozostał do ofensywy styczniowej. W zdobytym obiekcie funkcjonował radziecki szpital polowy. Po wojnie schron znajdował należał do LWP. Z początkiem lat 60-tych Sztab Generalny przekazał schron tunelowy Rzeszowskiemu Oddziałowi NBP. Tenże planował adaptacje schronu na skarbiec. Prace przerwano z powodu kłopotów przy odbudowie systemu filtrowentylacyjnego i grzewczego. W latach 70-tych schrony strefy ochronnej przekazano właścicielom gruntów na których były posadowione. Schron tunelowy i techniczny przekazano Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Stępinie, która uruchomiła w nich produkcje pieczarek. Produkcje przerwano na początku lat 90-tych. W 2000 roku schron tunelowy został przekazany gminie Frysztak. W chwili obecnej wszystko niszczeje, a resztki instalacji konsekwentnie są wywożone przez miejscowych zbieraczy złomu. Jest jednak „światełko w tunelu” i to dosłownie. Miejscowa młodzież za zgodą władz ma zamiar urządzić w kompleksie gigantyczną dyskotekę (zgroza!).

_______________

Posłowie

Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim osobom, które przyczyniły się do powstania tej opowieści.

 ___________________________

(mrf.)

W treści rozmyślnie popełniono błąd, który dotyczy jednego z pojazdów Hitlera – był przedmiotem konkursu.