Tłuszczowy mix zamiast masła, czyli… sezon na leszcza

Ceny masła już spadły, niestety, markety w dalszym ciągu utrzymują jego zawyżoną cenę, wiedząc o tym, że święta za pasem. Masło stało się towarem drogim, ekskluzywnym, w ślad za nim wędrują ceny jaj.

 

Zupełnie anormalna sytuacja w kraju, gdzie mleka i drobiu nigdy nie brakowało. Możemy za ten stan podziękować naszym umiłowanym przywódcom, którzy w porozumieniu z władzami unijnymi, akceptują każdą głupotę. Łączenie gospodarek zawsze odbywało się kosztem społeczeństw.

My jednak zostańmy na naszym, prowincjonalnym rynku i skupmy się na markecie, który słynie z tego, że zarządzanie swoim parkingiem oddał w niemieckie ręce. Właśnie w nim  jedna ze znanych firm mleczarskich, oferuje na sąsiadujących półkach sklepowych dwa towary : masło i mix tłuszczowy, który opakowaniem do złudzenia przypomina wspomniane masło.

Po lewej stronie widzimy kostkę masła polskiego, po prawej mix tłuszczowy o nazwie „Polski”

Cena kostki masła to 6 złotych i 99 groszy.

Mix jest drogi, jego cena to 5 złotych 49 groszy i… nie jest masłem.

Istnieje odgórny obowiązek, aby masło nazywać masłem, cała reszta jest zawracaniem głowy, z zawartością mniej lub bardziej szkodliwych tłuszczów. To wynalazek Hitlera i najczęściej nosi nazwę… margaryny.

Przyjrzyjmy się subtelnym różnicom, dwa towary w podobnych opakowaniach, jak łatwo się pomylić – taki sprytny zabieg za spore pieniądze, które wyda nieświadomy konsument, szukający oszczędności. Sugerowanie się ceną spowoduje, że zamiast masła kupi jego substytut. Uważajmy, to praktyki stosowane przez specjalistów / grafików, którzy mają tylko jedno zadanie… zachęcenie kupującego do zakupów poprzez analogie w opakowaniach znanego towaru, w tym przypadku masła, a to zaledwie czubek góry lodowej!

Celowo nie poruszamy sprawy zaniżonej wagi kostki masła, bo to już zupełnie inna historia, do której jeszcze powrócimy.


(red.)