To prawie protest mieszkańców ulicy Myśliwskiej w Rudzkim Moście

To sprawa bardzo poważna, na którą należy popatrzeć nie przez pryzmat jednej, a wielu ulic w Rudzkim Moście.

Pomimo krytycznej postawy TOKiS-a dostrzegamy urok naszego miasteczka. Cieszy nas każda nowa rzecz. Nie jest ważne, czy to będzie nowa latarnia, czy kolejny posadzony krzew lub drzewo. Każda pozytywna zmiana jest przez nas natychmiast dostrzegana i z pewnością za naszym pośrednictwem zostanie dostrzeżona przez mieszkańców. Może tylko cieszyć, że pomimo trudnych czasów i politycznego zamieszania, Burmistrz Tucholi nie zasypuje gruszek w popiele, starając się dzielić budżet tak, aby zadowolić każdego. Problem w tym, że nie wszystko można zrobić od razu, problem również w tym, że trzeba sobie zdać sprawę z tego, jak wiele etapów należy przejść, aby nowe zadanie zostało wykonane. Nie do końca uzasadnione są pretensje w stronę lokalnych włodarzy, którzy postawieni są i to z nie swojej winy przed górami przepisów i papierów, które można albo spalić, wtedy nic się nie uda, albo wypełnić i uzbroić się w cierpliwość.

Jednak tej ostatniej może brakować ludziom, którzy od lat proszą o coś, co zwyczajnie im się należy.

Istnieje wielki problem ulic w pobliskim Rudzkim Moście. Kiedyś była to wyjątkowo ekskluzywna dzielnica, gdzie każdy chciał zamieszkać. Szczęśliwcy wybudowali tam swoje domy, a teraz zgrzytają zębami z wściekłości, że aby dojechać do własnych domów, potrzeba im czołgu. Kiedy jest sucho w powietrzu wisi pył i kurz kiedy jest mokro drogi osiedlowe zmieniają się w ”pola ryżowe”,  nadmiar wody, której nic nie odprowadzi, trafia wprost do piwnic ich domostw. Można tak żyć rok, dwa, nawet trzy, ale kilkanaście, kilkadziesiąt? Nie, to sytuacja nie do przyjęcia!

Aby w pełni ją zrozumieć , należy skorzystać nie z samochodu, a najlepiej ze zwyczajnego roweru, tak też zrobiliśmy.

Mieszkańcy ulicy Myśliwskiej w Rudzkim Moście wystosowali specjalny list / prośbę, a jednocześnie ultimatum, do najwyższych władz naszej gminy. W liście tym opisują ich sytuację. Argumentacja mieszkańców jest tak oczywista, że trudno się spierać.

Obecnie jest sucho, tuż przy wjeździe na wspomnianą Myśliwską, czeka nas niespodzianka, pewna wywrotka, żaden rower nie jest w stanie tam wjechać. Pozostaje jedno, kolejny raz wykorzystać swoje nogi. Jednak ten, kto ubrany jest na biało, zanim dojdzie do końca tej ulicy, zmieni kolory na szare. Należy teraz wysilić wyobraźnie i pomyśleć, jak ta wygląda nawierzchnia tej ulicy po rzęsistym deszczu. No, jak? Wcale nie wygląda, bo jej nie ma! To jedno wielkie błoto, którego nie usunie żadna równiarka, walec drogowy, czy łaska boska. Potrzeba kostki betonowej albo asfaltu. Potrzeba solidnego odprowadzenia wody i oznakowania. Bez tego wszystkiego mamy wrażenie, że nie mieszkamy w środku Europy, w pięknym, choć nieco sennym miasteczku, a w Albanii, ściślej na peryferiach Sarandy!

List od mieszkańców Myśliwskiej w Rudzkim Moście, podczas ostatniej sesji Rady Miasta odczytał  Przewodniczący Rady – Pan Paweł Cieślewicz. List jest monstrualnej długości, ale jego treść jest rzeczowa, choć niepozbawiona formy nacisku, a nawet ukierunkowanej sugestii, że ostatnią deską ratunku dla ludzi, będą lokalne media. Lokalne media już wiedzą, ale warto też wspomnieć o tym, że Burmistrz Tucholi nie pozostawia najmniejszych złudzeń w swoim wystąpieniu po odczytaniu listu.

Burmistrz zdaje sobie sprawę z tego, że  Rudzki Most ma palące potrzeby i nigdy nie mówi im „nie”. W ubiegłym roku zakończył 17 inwestycji, umówmy się – drogowych. Sporo prac wykonano również po prawej stronie Rudzkiego Mostu, biorąc poprawkę na przebiegającą w pobliżu domostw DW 240. Burmistrz wie, że najwyższy czas zająć się również i lewą stroną wspomnianego osiedla.

Jednak problemów wspomnianej strony RM jest znacznie więcej, wszystkie istniejące ulice, których nawierzchnia nie jest utwardzona, wymagają pilnej przebudowy. Odwiedziliśmy je, Myśliwska byłą jedną z nich. Burmistrz z pewnością wyremontuje tyle „ile się da”, do końca Jego kadencji, tego możemy być pewni, wielokrotnie zapewniał o tym naszą redakcję. Czyli…, dobra wola już jest, a  to 90% sukcesu, pozostałe dziesięć, to formalności i pieniądze oraz czas oczekiwania i to wszyscy musimy sobie uzmysłowić.

TOKiS – PRESS przeprowadził również rozmowę z inicjatorem tego głosu rozpaczy lokalnej społeczności – Panem Krzysztofem Kurlandtem, który nie tylko mieszka przy Myśliwskiej, ale podobnie, jak kilka innych osób prowadzi tam swój biznes. Brak ulicy z prawdziwego zdarzenia bardzo przeszkadza, a wręcz odstrasza klientów – mówi rozgoryczony. Tak nie można, trzeba ludziom pomóc, poprzez sukcesywne budowanie ulic z prawdziwego zdarzenia.

Ale to już wyłącznie sugestia naszej redakcji w stronę władz.


Mariusz R.Fryckowski