TOKiS – PRESS na Krymie, to już zdjęcia historyczne

To jak podróż do innego świata, a jest na wyciągnięcie ręki. Boimy się takich miejsc na Wschodzie i unikamy ich jak ognia wobec problemów, które swoje podłoże i to uzasadnione mają w historii. Potrzeba głębokiego dystansu i całkowitego przestawienia się w inny tryb, a wszystko staje się wyjątkowe…

Krym? To perła, jeden z cudów tego świata, który mieści się na 27,000 km kwadratowych, ale za to długość linii wybrzeża jest prawie dwa razy taka jak w Polsce 1000 km, z czego 512 km to plaże. No i nie muszę chyba przypominać, iż półwysep ten leży nad morzami, głównie Czarnym i Azowskim. Dla tych którzy nie lubią rekinów mam dobrą wiadomość,  nie ma ich tam. Można natomiast spotkać delfiny, ale uwaga: w czasie zimnej wojny były specjalnie trenowane do podkładania min morskich! 

Na Krymie mamy wyjątkowe zróżnicowanie klimatyczne, na południe od gór krymskich, nad samym morzem jest klimat subtropikalny, na wybrzeżach wschodnim i zachodnim śródziemnomorski, a w głębi lądu mamy step. Klimat i krajobraz okolic Jałty i Ałuszty często porównuje się z lazurowym wybrzeżem tyle że bez Francuzów i świetnie, bo poza Louisem de Funesem, nie jestem spragniony ich towarzystwa. Oczywiście to utopia, wielka szkoda.

Krym ma dość dużą autonomię (parlament, władzę wykonawczą, planowana jest też własna flaga), mimo to nadal istnieją silne tendencje prorosyjskie, na razie Rosja i Ukraina próbują się dogadać w kwestii podziału floty czarnomorskiej, nic z tego nie będzie, zwłaszcza teraz.

Mimo tego, że  Krym należy do Ukrainy, rzadko spotkamy tutaj napisy w tym języku, najwyżej urzędowe. Wszędzie króluje rosyjski, zapomnijmy o angielskim (już prędzej dogadamy się po polsku) i przypomnijmy sobie rosyjski…

Tak pisaliśmy po naszej wizycie na Krymie ledwie miesiąc temu, dokładnie 12 lutego. Dzisiejszy Krym, to inny świat, prawdopodobnie nasze fotografie są ostatnimi z czasów sprzed zakończonego właśnie plebiscytu pod lufami karabinów żołdaków człowieka z kompleksami. . Wszystko za sprawą jednego jegomościa marnej postury, który jak bohater żywcem wycięty z marnego komiksu  spowodował, że właśnie na Krymie znowu giną ludzie. Rewizjonistyczne ambicje Putina na naszych oczach doprowadzają do czegoś, co można było przewidzieć, a czego nikt nie chciał uznać za fakt – zmian granic Rosji, która za sprawą Kremla dąży do odtworzenia dawnego „Sajuza”. Udany eksperyment KGB z „wyhodowaniem” następcy Dżugaszwilego, może Zachód kosztować wiele,  o ile wspólnie nie rzuci Sowietom prosto w twarz stanowczego „NIE”.

Budzące politowanie „sankcje” wobec Rosji powodują lekkie uśmieszki, a oferowana z USA i NATO pomoc dla zagrożonych państw  z tego rejonu wraz z Polską, jest warta  dokładnie tyle, ile sprzęt wojskowy w naszych bazach. Rząd Tuska ma okazję kolejny raz odwrócić uwagę od spraw, które dręczą polskie społeczeństwo, budując wspólny front przed wyborami, które PO ponownie chce wygrać, mając poparcie np. Niemiec i bazując na powszechnym wywołaniu społecznych obaw przed wybuchem III WŚ . Tym samym w razie konfrontacji  z odwiecznym wrogiem, mamy szanse dokładnie takie, jakie ma mysz próbująca sera w pułapce.

W tej chwili na Krymie Sowieci plądrują majątek Ukraińców innych nacji w tym Polaków, szykanują rodziny żołnierzy ukraińskich, a nawet zabijają ich, świat o tym wie i przygotowuje kolejne sankcję. Czyżby tym razem wstrzymane zostaną dostawy… jogurtów? Tak, to powód do ustępstw ze strony Putina, zakładając, że ten lubi nabiał. Historia uczy nas, że Sowieci nigdy nie wybaczają, zagrożone są wszystkie kraje z tamtych lat, kiedy kołchoz Breżniewa wchłonął również nas. A my co?

Dzisiaj zainteresowaliśmy się liczbą czynnych schronów na terenie Tucholi. I co? Nie istnieją. W razie konfliktu zbrojnego tucholanie są bez szans. Może czas o tym pomyśleć? Z tym pytaniem warto zwrócić się do obecnych władz miasta i gminy oraz powiatu. Ciekawe jakby zareagowały? Zapewne milczeniem, a to jak wiadomo bywa.. złotem?

__________________

(red.)

Fot. Włodek, Viktoria

Tekst na podstawie prus.pl