Tuchola. Przyczyną protestu mieszkańców dwóch ulic są… policyjne psy?

Nie ma niczego gorszego jak wyjące psy i koty w gorącą, parną noc, zwłaszcza,  kiedy mamy otwarte okna, aby się nie udusić we własnym domu. Podobna prawda oczywista, jak naturalne zachowanie tych sympatycznych zwierząt. Czy  jest inaczej, kiedy „szczeka czworonożny funkcjonariusz”?

Psi problem?

Natury nie można oszukać, zwierzaki mają swoją swoją naturę i trudno im zabronić porozumiewania się w ten, czy inny sposób. Mieszkańców Dworcowej i Kolejowej w Tucholi ostatecznie zirytowało nocne szczekanie policyjnych psów w kojcach tak dalece, że przygotowali specjalną petycję do zarządzającego ZGM. Pismo jest już gotowe i obecnie trwa zbiórka podpisów, które zostaną do niego dołączone.

IMG_20160722_125736

My – mieszkańcy ulicy Dworcowej i Kolejowej w Tucholi – składamy kategoryczny protest przeciwko zakłócaniu porządku publicznego, a zwłaszcza ciszy nocnej, przez policyjne psy. Od wczesnych godzin ujadają, budzą nas, nie pozwalają na racjonalny odpoczynek w godzinach nocnych ( a cisza nocna trwa od 22:00 do 6:00). Dzieci się budzą i nie mogą zasnąć. O śnie przy otwartym oknie możemy zapomnieć.

Kategorycznie żądamy pilnego rozwiązania tego problemu. Nie jest to prośba, lecz żądanie. Jesteśmy zdeterminowani. W przypadku zlekceważenia naszej petycji sprawę zgłosimy do Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Porozumieliśmy się z Oficerem Prasowym KPP w Tucholi.

Pani rzecznik miała prawo być zaskoczoną, tucholscy policjanci oficjalnie niczego nie wiedzą o problemie, który trapi mieszkańców wspomnianych dwóch ulic. Jednak w żaden sposób nie będą lekceważyli skarg mieszkańców. Rzecznik nie ma wątpliwości, że rozwiązanie problemu będzie trudne. Psy mają do dyspozycji również ciepłe budy, jednak zamykanie ich w nich teraz, kiedy panują wysokie temperatury jest bez wątpienia niehumanitarne. Zapewniono nas, że problem trafi do pana Komendanta KPP w Tucholi.

Na zakończenie, pani rzecznik wyraziła zdziwienie, że skarżący się mieszkańcy nie zgłosili problemu bezpośrednio do komendanta, co wydaje się być oczywiste [przyp. red.].

***

Od redakcji.

Z pewnością problem istnieje, ale do tej chwili żadne oficjalne pismo / skarga nie trafiły na biurko tucholskiego komendanta. Czy trafi? Zakładamy, że to kwestia czasu. Można odnieść wrażenie, że „psi problem” rozwiąże dokładnie to, czego policjanci mają zabronić swoim psom (szczekanie, to psia mowa) – rzeczowa rozmowa z okolicznymi mieszkańcami. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem problemu będzie zaproszenie do nowej, tucholskiej, komendy zainteresowanych. Dialog z pewnością przyniesie dobre rozwiązania. Pamiętajmy jednak, że „psi funkcjonariusze” służą głównie nam i mają pewne niezbywalne prawa, jednym z nich jest właśnie  „szczekanie”.

Zastanawia również fakt, że kiedy nowy budynek komendy rósł z dnia na dzień, powszechnie wiadome było to, że wraz z nim pojawią się specjalne pomieszczenia dla policyjnych psów. Nie mamy informacji, aby na tym etapie pojawiły się jakieś protesty. Przewidywanie jest jedną z umiejętności człowieka, jak się okazuje protestujący mieszkańcy kompletnie o tym zapomnieli.

Usytuowanie nowej komendy tuż przy dwóch miejskich arteriach i dworcu kolejowym, dostarcza czworonogom sporo bodźców. Nie widząc otoczenia, słyszą je o każdej porze dnia i nocy, to budzi ich reakcje identyczną, jak w czasie, kiedy budynek odwiedzają delegacje, zwiedzający. Szczekanie, warczenie, są częścią ich szkolenia, ich pracy.

Z naszych obserwacji.

Pomiędzy psem, a jego przewodnikiem istnieje swoista więź, są nie tylko partnerami, ale i przyjaciółmi, którzy w akcji mogą na siebie liczyć. Oni mogą liczyć na siebie, my, mieszkańcy, możemy liczyć na nich. Kiedy dochodzi do skrajnych sytuacji, gdzie od wyszkolonego psa zależy cudze życie, także będziemy utyskiwać na jego szczekanie, czy też  w podzięce zafundujemy mu „michę” prawdziwych, mięsnych parówek, bez konserwantów i to nie ” Z Borów” ?

Rzeczowa rozmowa jest lepsza, niż tysiąc petycji i milion „blokowych” pretensji. Z każdej sytuacji jest wyjście,  biorąc nawet pod uwagę uciążliwość sąsiedztwa psów. Mieszkamy w małym, ale miasteczku, to kara i przywilej. Na absolutną ciszę możemy liczyć chyba tylko w… lesie, a i tam nie zawsze.

_____________________

(mrf.)