TUCHOLSKA KOMÓRKA PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI ZESZŁA DO PODZIEMIA? KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE!

Intrygująca fotografia, prawda? Została  wykonana wczoraj w podziemiach Tucholskiego Ośrodka Kultury w Tucholi. W kadrze widoczne są drzwi, na których umieszczono kilka tabliczek. A to co? Jest też puste miejsce, gdzie również coś wisiało, jednak po tym czymś, została tylko taśma obustronnie przylepna. Poszliśmy tym śladem.

Czas jakiś temu do Tucholi przybył pan poseł Król – młody, prężnie działający parlamentarzysta, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. Otworzył swoje poselskie biuro, tuż obok spalonego młyna przy Bydgoskiej w Tucholi. Było uroczyście w chwili otwarcia, zebrało się sporo działaczy tucholskiej komórki Prawa i Sprawiedliwości, jakiż był entuzjazm, jakież nadzieje…

Później zmieniono miejsce, już bez większej pompy, poseł przeniósł się do tucholskiego TOK-u, a wraz z nim posłanka Kozanecka, europoseł  Kosma Złotowski oraz panowie posłowie: Schreiber, Kownacki oraz Latos. Zrobiło się tłoczno, jednak nie na tyle, aby się tam jeszcze nie zmieścili przedstawiciele tucholskiego PiS-u. Teraz zniknęli wraz z… tabliczką.

Ogólnie rzecz biorąc, coś bardzo niedobrego dzieje się w lokalnych strukturach PiS-u, takie można odnieść wrażenie i to od chwili, gdy w ich gronie odbyły się wybory, podczas których zmienił się przewodniczący. Czyżby doszło do podziału działaczy na dwie grupy? Nie wiemy, czy ta spekulacja ma swoje uzasadnienie, czy też nie, ale faktem jest, że działacze lokalnego PiS-u gdzieś zniknęli, a to dla nich zły prognostyk przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Trwa jakaś dziwna zmowa milczenia, nikt niczego nie wie, czyżby istniało jakieś embargo na informacje? Znamy podobne metody działania, są urzeczywistnione w innej jednostce uspołecznionej w której też są działacze wspomnianej formacji, a wiadomości dawkowane są przez ich wewnętrzne media, dla nas… niewiarygodne.

Gdyby ktoś dzisiaj podjął decyzję o tym, że chce wstąpić w szeregi PiS-u, najpewniej odszedłby z kwitkiem, bo zdaje się, że lokalny PiS, nawet nie ma swojej kwatery, no chyba, że ktoś wspomnianą tabliczkę zwyczajnie ukradł, tylko po co?

Z uwagą przyglądamy się lokalnym uroczystościom, niezmiennie bierze w niej udział przedstawiciel posła Schreibera i Kosmy Złotowskiego, młody człowiek, wyraźnie jest osamotniony, co się u licha dzieje?

Pan poseł Łukasz Schreiber jest tą osobą, na której ciąży problem kandydatów do wyborów samorządowych, ale cóż to? W Tucholi do dzisiaj nie znamy jeszcze osób, które będą aspirowały do najwyższych godności w mieście. Dlaczego? Być może na to pytanie odpowie nam pan poseł Latos, który najpewniej sięgnie fotela prezydenta Bydgoszczy. Oczywiście, dysponujemy pewną wiedzą na ten temat, ale w żaden sposób nie możemy jej potwierdzić,to kolejny przykład na to, jak wielkim woalem tajemnic swoich działań ( lub ich brakiem) otoczył się w strukturach PiS.

Dodatkowo, wyszła jeszcze sprawa pani poseł Kozaneckiej, która do dzisiaj nie udzieliła nam odpowiedzi na pytanie, które zadaliśmy jej podczas innego spotkania w Cekcynie. Poprosiliśmy o odpowiedź na piśmie, sprawa dotyczyła słynnego Act Just 447, jeszcze przed głosowaniem kongresmenów amerykańskich. Pani poseł nie miała na ten temat żadnej wiedzy! Pamiętajmy,że podpisanie ustawy przez prezydenta Trumpa, umożliwi Żydom bezprawne zagarnięcie polskiego mienia w drodze działań bezspadkowych w kwocie 300 mld dolarów! Sprawa jest tak poważna, że grozi bankructwem naszego państwa. Innymi słowy, ten akt jest groźniejszy od wojny!

Pani poseł uznała najwyraźniej,że sprawę należy przemilczeć, czyli… demokratycznie wybrani przedstawiciele społeczni PiS lekceważą suwerena, a to oznacza wyłącznie jedno – społeczną „dymę” i to w iście dyzmowskim stylu, czyli smoła, pierze i na powietrze świeże…

Ostatnio w Tucholi odbyło się spotkanie posłów Kozaneckiej i Horały z mieszkańcami. Wykorzystano do tego przyjemne wnętrza restauracji mieszczącej się w tucholskim TOK-u. Przy wspólnym stole usiedli parlamentarzyści, część lokalnych działaczy PiS-u i dwóch mieszkańców. Nie wydarzyło się nic wstrząsającego, poseł Horała zrobił dobry pijar premierowi Morawieckiemu, zapewne , jak zawsze, wtórowała wypowiedzi szanowna pani posłanka, jednak tak się jakoś zdarzyło,że o zbliżających się wyborach niczego nowego się nie dowiedzieliśmy.

Pytanie,po co PiS-wscy heroldowie pętają się po całej Polsce, zapraszając ludzi na spotkania,skoro nie mają ani wiedzy, tym bardziej chęci do tego, aby rzetelnie odpowiadać na pytania obywateli? W tej chwili śmiało można postawić znak równości pomiędzy PiS, PO, PSL, SLD i pozostałymi frakcjami, ci ludzie nie mają nam nic do zaoferowania z wyjątkiem obietnic, podatków i wypłat socjalnych,które już spowodowały zapaść polskich finansów. Tym, którzy nie dostrzegają powagi sytuacji mówimy, dawny wzorzec przedwojenny, którym kierował się naczelnik państwa – pan Jarosław Kaczyński ustępuje właśnie powrotowi Polski do grona krajów socjalistycznych, czyli łupieżczych, gdzie obywatel jest kierowany zdalnie, całkowicie ubezwłasnowolniony, dodatkowo przekupiony jego własnymi pieniędzmi i zastraszony marksistowskim dyktatem Brukseli.

„Dobra zmiana” właśnie zamieniła się w farsę, a PiS, jak zwykle, wchodzi w fazę wewnętrznych konfliktów,które doprowadzą do społecznego niezadowolenia i protestów. To nieuniknione!

Idąc tym tropem dalej, Polska stała się krajem frontowym dla Amerykanów, nie oczekując niczego w zamian, a to przez beznadziejną politykę zagraniczną, uległość wobec USA, UNI i każdego,kto tupnie na nas nogą. Obecnie, nieformalnie, znajdujemy się w stanie wojny z amerykańską diasporą żydowską przemysłu holocaustu, ba, mało tego, za własne błędy płacimy im jeszcze grube miliony, poprzez skandaliczną działalność ministra kultury – pana Glińskiego. To zaledwie wycinek przewin rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ten domek z kart wali się nie tylko na szczeblu centralnym,ale skutki wewnętrznych tarć widoczne są również na szczeblu powiatów!

Do wyborów zostało zaledwie kilka miesięcy, jednak nie będzie zdziwienia, jeżeli do nich nie dojdzie, bo i taki scenariusz się pojawił, z tym,że powodem może być już nie tylko zagranica,ale i ulica w dodatku pełna tych, którzy zaufali ludziom ,a którzy na to nie zasłużyli.

I choć Teleranka już nie ma, to być może pewnego dnia w telewizorni i telefonach komórkowych, usłyszymy to samo – szum.


Mariusz R.Fryckowski

Fot. TOKiS – PRESS, Wikipedia