Tucholski etap DW 240 ciągle w powijakach

Zanim „Skanska” zakończy remont 2400-stki, zapewne pół tucholskiej populacji wyginie ze zgryzoty, oczywiście tej zmotoryzowanej. Błądzący bez sensu kierowcy tirów rozjadą do reszty ulice i powyginają do reszty oznakowania pionowe. Pozarywane studzienki, zniszczone znaki, nakładane przez policjantów srogie mandaty dla tirowców, to tylko półśrodki, bo tak naprawdę większość tych szkód, powinien pokryć wykonawca remontu nieszczęsnej DW 240.

Nie znamy warunków umów, marszałek dalej ma Tucholę w nosie i pomimo obietnic, oficjalnie nie pojawia się w naszym miasteczku, bo nieoficjalnie, to i owszem.  Nikt niczego nie wie, bo budowa odbywa się ponad jurysdykcją naszego Burmistrza. Ten może tylko monitować, zachęcać, sprawdzać i nic więcej. Paskudne zadanie.

Jak to dziadostwo drogowe wygląda dzisiaj? Na szczęście mamy nasze PK,to jednak wydaje się być niezawodne i to w krytycznych momentach, a tych obecnie mamy bez liku.


(red.)