TUCHOLSKIE FAKTY – wydanie specjalne z KPP w Tucholi

KPP w Tucholi informuje MIESZKAŃCÓW POWIATU TUCHOLSKIEGO.

**********

Od redakcji TOKiS – PRESS

W chwili, kiedy nasze miasto przygotowuje się do nocnego odpoczynku, przy Dworcowej w Tucholi wszyscy funkcjonariusze są w pogotowiu. W dyżurce pełni służbę jedna z najlepszych funkcjonariuszek, a piętro wyżej pracę koordynuje sam pan Komendant, ten ostatni nie wróci do domu i pod znakiem zapytania stoi, czy Jego rodzina zobaczy Go jeszcze w tym tygodniu. Pracujący funkcjonariusze rozumieją sytuację i zachowują się tak, jak należy, nikt w powiecie nie pozostanie bez ich opieki w razie potrzeby. Nie na darmo mówi się, że tucholska jednostka jest jedną z wyróżniających się w macierzystym garnizonie.

TOKiS – PRESS nieprzerwanie od ośmiu lat, jest blisko tucholskich funkcjonariuszy, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że jesteśmy obok i obserwujemy i wspieramy ich pracę, tę śmiało można ocenić jedną z najwyższych not.

Oburzające są tworzone przez nieodpowiedzialne osoby mity o policjantach w obecnej, trudnej sytuacji kadrowej, zaprzeczeniu tego służyć miał  materiał filmowy, który niejako wymusiliśmy. TOKiS uważa, że było to działanie słuszne, bo jak nie my, to kto?

Obecna sytuacja polskiej policji jest poważna, to efekt błędnej polityki obecnego obozu władzy i tych poprzednich. Policjanci milczą i zachowują się z godnością, nie mogą protestować w sposób, który robią to inni, to, co dzieje się obecnie jest dopuszczone przez system i nie stanowi najmniejszego wykroczenia, zwłaszcza, że pozostający w służbie funkcjonariusze, choć zmęczeni, wytrwają na swoich posterunkach te kilka dni. Są silni, wytrzymali i o b o w i ą z k o w i. Znamy ich cele i priorytety, które się nie zmieniły – służą społeczeństwu i tak pozostanie.

Nie wszyscy jednak rozumieją sytuację, dlatego uznaliśmy, że wywiedź jednego z blogerów Salonu 24 ( również TOKiS publikuje tam swoje teksty), jednej z największych w Polsce platform blogerskich, będzie najlepszą formą uzyskania informacji, o co w tym wszystkim chodzi. Będzie to prawda brutalna ukazana piórem świetnego publicysty.

Problemy Policji narastały od lat. Do 2013 roku w zamian za niskie pensje oraz często tragiczne warunki służby, władza oferowała funkcjonariuszom m.in. możliwość bardzo wczesnego odejścia na emeryturę (już po 15 latach emerytura w wysokości 40% ostatniego uposażenia) i L-4 płatne 100%. Rząd Tuska wprowadził rewolucyjne zmiany : wcześniejsza emerytura (60% uposażenia) po 25 latach służby, ale dopiero w wieku 55 lat, a L-4 płatne 80%. W ówczesnej sytuacji gospodarczej było to mimo wszystko nadal atrakcyjne.

    Obecnie w Policji jest około 6000 vacatów i wielki problem z ich uzupełnieniem, a kolejne tysiące funkcjonariuszy szykują się do odejścia ze służby po nowym roku. Początkujący policjant (po szkoleniu podstawowym) otrzymuje w tej chwili na rękę około 2500 zł. Czy to jest dużo niech każdy oceni sam.  Problem w mojej ocenie leży jednak nie tylko w wysokości poborów. Zmiany polityczne w 2015 r. rozbudziły w wielu policjantach wielkie nadzieje na „dobrą zmianę” także w Policji. Minęło 3 lata, a oczekiwanych zmian nie ma. Wręcz przeciwnie, kontynuowane, utrwalane i rozbudowywane są bardzo negatywne, patologiczne mechanizmy.
    Żadnych zmian, których od lat oczekują funkcjonariusze. Ta sama biurokracja, ta sama (jeszcze ważniejsza) rozrośnięta do absurdu statystyka.

Kontynuowane i nagłaśniane są jako sztandarowe działania, wymyślone za poprzedniej władzy debaty społeczne czyli spotkania dobrej władzy ze społeczeństwem i program dzielnicowy bliżej społeczeństwa czyli jeden szeryf załatwia wszystkie problemy. Czyżby poprzednia władza, kochająca wyłącznie „pijar” zrobiła jednak coś dobrego? Nie ma uproszczenia procedur i  odciążenia od „papierkowej roboty” i nikt nawet o tym nie wspomina.
    W Policji wciąż najlepiej mają się oportuniści. Ci sami, którzy wykazywali statystyczne „sukcesy” poprzedników teraz wykazują jeszcze większe „sukcesy” obecnej władzy. Sytuacja demoralizująca w szczególności dla tych, którzy liczyli na odsunięcie skompromitowanych ludzi poprzedniego kierownictwa.

    Nadal brak przejrzystej ścieżki kariery zawodowej i ludzie przynoszeni w teczkach czyli niemerytoryczne awanse dla „naszych”. Nadal praca przede wszystkim pod statystykę i „pijar”. Żadnej refleksji i wizji niezbędnych zmian, ale za to zakochany w sobie i władzy wiceminister, który nie wie ile zarabiają jego podwładni i kiedy przysługuje im pełna wysługa emerytalna.

Co istotniejsze, nie widzi żadnych problemów ani potrzeby jakichkolwiek zmian. Nawet gdy do stolicy zjechała wielotysięczna grupa protestujących. Ciągłe powtarzanie przez niego, że gdy Tusk obcinał przywileje to nie było protestów mija się z prawdą i raczej nie poprawia nastrojów wśród policjantów.

    O tym wszystkim pisałem już wcześniej. Ale do tego doszło coś nowego, coś co przepełniło czarę goryczy. To oddany przez obecny rząd, strzał we własną stopę czyli podwyżka od nowego roku dla żołnierzy, średnio po 650 zł (stąd domaganie się takiej samej kwoty przez policjantów). Do tej pory nie było takiej sytuacji aby tak jednoznacznie i wysoko doceniono tylko żołnierzy. Policjanci widząc, że sprawne, zgodne z prawem działanie związków zawodowych nie przyniosło oczekiwanych skutków, oddolnie (bez udziału związków) postanowili zaprotestować tak aby to władzę zabolało najbardziej. Tak aby uświadomiła sobie, że w Policji jest problem i trzeba się nim na poważnie zająć. Stąd epidemia „psiej grypy”.

    Jak mówi przysłowie „Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie”. Zakochany w sobie wiceminister kiedyś odejdzie, ale szkody jakich narobił są niepowetowane (bezpowrotnie odeszło bardzo wielu oddanych służbie policjantów). Co najważniejsze do tych strat nie musiało i wręcz nie powinno było dojść. 

Autor


(red.)

Źródło felietonu: https://www.salon24.pl/u/inspektor-greg/908467,protest-policji-przyczyny-psiej-grypy

Dodaj komentarz