Tucholskie freski są ciągle niedoceniane przez lokalną władzę! Dlaczego?

Powracamy do dawnego tematu. Jak to możliwe, że te „dzieła sztuki nowoczesnej” niszczeją od tak wielu lat? Nie dbają o nie władze miasta, nie dbają administratorzy budynków,można liczyć wyłącznie na „artystów”, którzy po każdym meczu pozostawiają nowe dzieła.

Te można spotkać na ścianach garażowych, na budynkach mieszkalnych, płotach elewacjach sklepów, a nawet na kościelnych murach!

A przecież napisano  w piśmie, że już Michał Anioł namalował na sklepieniu i ścianie ołtarzowej Kaplicy Sykstyńskiej freski. Czyli co?

Ogólnie rzecz biorąc, malowanie „al fresco”, czyli „na świeżo” to malarstwo ścienne na mokrym tynku. To powolna, żmudna, trudna i brudna technika, która wymaga wiele pracy, precyzji i specjalnych farb.

I wszystko się zgadza, kiedy popada deszcz lub wypije się zbyt dużo piwa,  ściany robią się mokre, kwestia farb też jest oczywista, ponieważ od czasów Michała Anioła, kwestie pędzli i farb rozwiązały szablony i farby w aerozolu. Tylko te dzieła, jakieś takie…, zbyt oryginalne.


(red.)

(mrf.)