Tydzień Zakazanych Książek w gostycyńskiej bibliotece

Wolność słowa, kiedyś marzenie wielu pisarzy, publicystów, dziennikarzy, dzisiaj, podobno już ją mamy. Niestety, nie do końca tak jest, za sprawą parlamentarzystów i aparatczyków wszelakiej maści, którzy ukrywając swoją niekompetencję, układność i zależność od innych, na wszelkie sposoby próbują z nią walczyć, jednak nie wprost, a w „białych rękawiczkach”.

Polska sprzed przemian „wydała” wielu wybitnych mistrzów słowa, jednak ich twórczość ze względów oczywistych wędrowała na półki zamkniętych magazynów, lub otrzymywały słynny, zwykle czerwony stempel. Podobnie było i w branży filmowej, choć kilku reżyserów przetrwało, a tym bardziej ich twórczość…, do dzisiaj. Zapewne za czas jakiś, dzięki IPN-owi jeszcze o nich usłyszymy. Daleko od granic polski wcale nie było lepiej, cenzurowano twórczość wielu autorów, a dzisiaj są wyjątkowo poczytni, przynajmniej na świecie.

Tym bardziej cenną jest inicjatywa, na która czekam od lat, a która dość niespodziewanie znalazła przyjazny klimat właśnie w Gostycynie. Tydzień z zakazanymi książkami, dlaczego tylko tydzień? Być może warto oznaczyć trwale te wyjątkowe woluminy, aby kolejny czytelnik wiedział o tym, że w rękach ma coś więcej, niż tylko książkę. Oczywiście możemy spierać się, co do wartości poszczególnych tytułów, ale łączy je ciągle wspólny mianownik – „zakazane”, ocenzurowane, prawie przeklęte, dzisiaj w powszechnym obiegu (czy wszystkie?).

Warto poświęcić kilka chwil tylko po to, aby pójść, może pojechać do gostycyńskiej biblioteki i choćby przez chwilę przejrzeć, czy potrzymać w rękach książki, które próbowano przenieść w niebyt. Księgozbiór podziwiać możemy już od wczoraj tj. od 17 do 23 dnia września.

Zachęcamy do czytania książek i odwiedzin Gostycyna!

 

(mrf.)