UDAŁO SIĘ!!! 60 000 złotych, są już na koncie pomocowym dla Kingi Szwedy!

To była szalona doba, bo zaledwie tylko tyle czasu minęło od chwili, gdy ruszyła pomoc finansowa na dalsze leczenie naszej mistrzyni – Kingi Szwedy.

Wiemy kim jest, czym się zajmuje, czego dokonała i jaki bój musi stoczyć teraz. Aby wygrać ze straszliwą chorobą, potrzeba było „drobiazgu” 60 000 złotych. Od chwili,  gdy w portalu https://zrzutka.pl/ pojawił się komunikat, ruszyła rzeka pieniędzy. Wpłacano dosłownie: „kto ile mógł”, liczyła się każda złotówka. Strumień pieniędzy płynął nawet w nocy i co najwspanialsze ciągle płynie. Dokładnie o godzinie 13:40, pamiętnego 25. 09. 2016 roku  – dzisiaj, na koncie pomocowym dla Kingi, pojawiła się magiczna kwota: 60 306 zł i ciągle rośnie!

Spójrzmy na statystyki:

Do akcji, tylko z naszego portalu, włączyło się w każdy sposób ponad 18 tysięcy osób!

Darczyńcy, to ponad 1318 osób i to nie tylko z Polski!

Materiały dotyczące kwesty tylko z naszego facebookowego profilu udostępniło ponad 300 osób.

Czyż to nie jest wspaniałe? A dzięki komu to wszystko? Wyłącznie dzięki Państwu,  którzy wzięliście w tej nieprawdopodobnej akcji udział. Zaplanowano, że kwesta potrwa około 100 dni, nam, wspólnie, zabrało to kilkanaście godzin – oszałamiający sukces, Wasz sukces. Panie i panowie, ofiarowaliście Naszej Kindze coś więcej, niż pieniądze – szansę na dalsze leczenie i powrót do normalności. To wielki powód do dumy!

W tym konkretnym przypadku udało się, ale musimy mieć świadomość tego, że podobnej pomocy potrzebują tysiące innych osób,  które też proszą o szansę.  Państwo jako instytucja jest kompletnie niewydolne, łączy się to również ze stanem polskiego lecznictwa. Jest to niesprawiedliwe, a winę za to ponoszą poszczególne, bezmyślne rządy, którym niestety, zbyt łatwo ufaliśmy. Jednak ciągle nie doceniają tego, czego możemy wspólnie i to bez ich udziału dokonać.

Wspólnie stanowimy siłę i wiemy to, co oczywiste…, liczy się każde życie i nie pozostaniemy obojętni na los innych. Ktoś żąda dowodu? Ta doba rozwiała chyba wszystkie wątpliwości.

Jest coś jeszcze…, warto pomagać, czasami „za jeden uśmiech i… dziękuję„, a to przecież wiele znaczy. Tak właśnie zareagowała Nasza Kinga.

Dzięki.

____________________

(mrf.)