W CIENIU KOPUŁY, CZYLI… w Tucholi rozpoczął się PROTEST PRZECIWKO PROTESTOWI !

Pan Andrzej przybył do Tucholi w 1967 roku i… zakochał się w naszym miasteczku. Od zawsze marzył o pracy pedagoga i te ziściły się. Wychował wiele pokoleń leśników, obecnie jest na emeryturze ale ciągle aktywnie uczestniczy w życiu miasta.

Od wielu miesięcy trwa protest mieszkańca Tucholi, który kupił działkę w pobliskim Wymysłowie i postanowił wybudować dom o bardzo oryginalnym kształcie, wiedział o tym, że obowiązujące procedury staną mu na przeszkodzie. Obecnie protest zradykalizował się i… stracił sens, ponieważ mieszkaniec stanął do wyborów samorządowych.

Oryginalna forma prezentacji postulatów protestacyjnych przyciągnęła uwagę wspomnianego pana Andrzeja Mieczkowskiego, sylwetki którego mieszkańcom nie tylko miasta ale i regionu przybliżać nie trzeba. Uznał, że sprawa nieszczęsnego protestu jest zwyczajnym skandalem i na  ręce Burmistrza Tucholi, złożył swój odrębny, oficjalny protest w formie specjalnego pisma. TOKiS – PRESS doskonale orientuje się w sprawie, po zrealizowaniu reportażu z mieszkańcem, któremu nie udzielono pozwolenia na budowę domu. Postanowiliśmy wysłuchać społecznej strony rodzącego się konfliktu. Obie strony mają swoje racje.

Do naprędce zaimprowizowanego studia, dzisiaj, zaprosiliśmy pana Andrzeja Mieczkowskiego,który w sposób niezwykle wyważony przedstawił swoje racje z którymi trudno polemizować. I w efekcie mamy sytuację patową. Burmistrz ma związane ręce przepisami,które starannie wyłuszczył protestującemu, a mimo to inwestor stał się głuchy i realizuje obecnie inny plan, gdzie sprawa jego domu staje się na naszych oczach sprawą drugorzędną i… pozostaje również protestujący pan Andrzej, który tak w zasadzie podał gotowy sposób na wyjście z impasu. Przez chwilę wydawało się, że nastąpił zwrot w sprawie, ponieważ do protestu został pośrednio włączony Prezydent RP,którego kancelaria prawna w odpowiedzi na pismo wystosowane przez niedoszłego inwestora, potwierdziła słowa Burmistrza.  Obowiązującego prawa zmienić nie można. Obecnie mamy trzy strony poszkodowane i miasto, którego mieszkańcy podzielili się na cztery grupy:

  • zwolenników inwestora
  • zwolenników prawa
  • na tych, których ta sprawa kompletnie nie obchodzi
  •  i najmniejszą, wściekłych kierowców, którym miejsca parkingowe przed magistratem blokuje mobilna reklama protestującego.

Posłuchajmy głosu rozsądku, wieloletniego mieszkańca Tucholi, to nauka, która przyda się każdej ze stron, również nam, redakcji, widzom i słuchaczom. Przyjmijmy jedną umowną zasadę, wyrzućmy solidarnie przez okno wszelkie kwestie polityczne, bo nieprzypadkowo zdarza się, że sprawy przyjmują taki obrót przed wyborami. Trwa nie bitwa, a wojna, gdzie ci pozornie oskarżeni o „nierozwojowość, bierność” i winy wszelakie w rzeczywistości stali się celem!? Zapamiętajmy, naszym wspólnym jest GMINA TUCHOLA i jej rozwój, reszta to banał!

 Wywiad przeprowadził autor reportażu pt. „Bitwa o KOPUŁĘ”.


(red.)