W Jeleńczu pojawił się czerwony „Pająk” – gigant!

Informacja nadeszła nocą, wynikało z niej, że kościół w Jeleńczu zaatakowany został przez Czerwonego Pająka. Ki czort? – Pomyślałem…, komuna powróciła i nawraca się właśnie tam? Jest godzina 13: 30, włażę do wnętrza świątyni…, rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania.

No, nie, spokojnie, to absolutnie nie chodzi o tego giganta z fotografii, ten włóczy się według ostatnich ustaleń po Jokohamie, wiadomo, Japończycy i ta ich Godzilla…

Konstrukcja jest ogromna, rzeczywiście przypomina olbrzymiego pająka, wspartego na dwóch parach stalowych, hydraulicznych „odnóżach”. Jego głowę stanowi gondola – kosz, który bez trudu pomieści dwóch pracowników. Jeden z nich to operator, bez trudu unosi wielkie ramię, które zdaje się nie mieć końca. Wędruje ono wciąż dalej i wyżej, by po chwili dotrzeć wreszcie do gigantycznej kopuły jednej z najpiękniejszych świątyń Naszego powiatu – kościoła p.w. Chrystusa Króla w Jeleńczu. To prawda, właśnie ta przepiękna miejscowość zdominowała nasze ostatnie publikacje. Jednak, to co dzieje się właśnie tam, godne jest każdej ilości publikacji, a wszystko za sprawą fantastycznej współpracy duchowieństwa z urzędnikami, mieszkańcami całej, niezwykle malowniczej i pełnej wszelakich walorów Gminy Kęsowo. Zawsze z wielką radością gościmy właśnie tam, równoważnikiem może być chyba tylko gmina sąsiednia – Cekcyn.

 

Kopuła kościoła w Jeleńczu wymagała remontu, przeciekała jak sito, woda dosłownie lała się strumieniami, niszcząc wszystko na swojej drodze. Wielokrotnie, filmując to niezwykłe miejsce było mi zwyczajnie przykro, że tak piękny obiekt na moich oczach ulega zniszczeniu. To dzięki ludziom wielkiego serca kościół ulega przemianie, będzie już wkrótce czas na podziękowania, kopuła zostanie poświęcona już piątego dnia grudnia. Będzie to niezwykła uroczystość, jednak, uwagę wszystkich przykuwa już nie to, co widać na zewnątrz, a to, co w środku. Właśnie w tym celu dzień wcześniej, do wnętrza kościoła wpełzło czerwone dziwadło o wyglądzie pająka – giganta.

 

Jest wielki i ma dwie pary „odnóży krocznych” (podpory) z litej…stali.

Waży ponad pięć ton i nie jest to przypadek

W gondoli mieści się dwóch pracowników, którzy…

… na naszych oczach…

… w kilka chwil, znaleźli się kilkanaście metrów nad ziemią.

Uff, ale wysoko.

Mocarne ramię wytrzyma wszystko.

Jego wielkie gąsienice bez trudu odnalazły oparcie, umożliwiając pracownikom precyzyjne ustawienie maszyny. Zapewniają, że kopuła będzie od środka wyglądała jak nowa. Znikną zacieki, usunięty zostanie grzyb, wszystko lśnić będzie nowością. To niezwykli fachowcy, wiedzą, o czym mówią, znają się na swojej pracy, jak nikt. Kim są? Przyjechali Tucholi, są przedstawicielami jednego z bardziej znanych przedsiębiorstw, na naszym terenie (Zbyszku, pozdrowienia!). Bez wątpienia dokonują cudów i to w iście ekspresowym tempie. Przyglądam się przez dłuższą chwilę ich pracy. Znają się na swoim rzemiośle.

 

Możemy spać spokojnie, zdążą zakończyć większość prac, przed uroczystością…

 

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

RSS
Follow by Email
Facebook