W kwestii parkowania w tym miejscu uszanujmy dobrą wolę duszpasterza

Tuchola zwiększa swój potencjał o nowe parkingi,które powstają tam, gdzie to możliwe. Ich brak,to zaległości wielu poprzednich władz, w stopniu najwyższym władz komunistycznych,których horyzonty były równie szerokie,co nakazy partii, którym podlegały.

Za ich krótkowzroczność płacą kolejne samorządy. Zmieniło się wszystko,  najbardziej ruch pojazdów, których przybyło w stopniu, którego kontrolować nikt nie będzie. Miasto nie jest z gumy i pozwala wyłącznie na doraźne posunięcia.Wykorzystano już prawie wszystko,dlatego tak ważne jest,aby pewne miejsca,które świeciłyby pustkami wykorzystać, choćby przez chwilę.

Wielkim zrozumieniem sytuacji wykazał się ks. proboszcz parafii Bożego Ciała w Tucholi, który udostępnił kierowcom przestrzeń przez świątynią w centrum miasta. Za ten gest w imieniu mieszkańców i na ich wyraźne życzenie już dziękowaliśmy, ale pewnych norm przekraczać nam nie wolno,to zwyczajnie nie przystoi gościom na cudzym terenie!

Kilka dni temu, ktoś kompletnie bez wyobraźni wjechał na wspomniany teren uszkodzonym autem. Być może miało niskie zawieszenie, co obecnie jest modne , zwłaszcza wśród młodych, zafascynowanych tuningiem kierowców. Prawdopodobnie uszkodzenie miski olejowej, o jakiś wystający element spowodował potężny wyciek oleju,który zanieczyścił spory kawał przestrzeni – chodnika,po którym chodzą ludzie starsi.O wypadek nie jest trudno.

Czy takim dyshonorem jest zachowanie twarzy, poprzez wykorzystani dobrego detergentu i współczesnej myjki ciśnieniowej? Zdarzyło się, można przecież podejść do biura parafialnego przeprosić, wytłumaczyć sytuację i naprawić szkodę. Kosztuje niewiele, a i przed lustrem golić się łatwiej, patrząc na swoje odbicie.

Ktoś to zdarzenie mógł sfotografować, być może zdjęcie trafi do nas i… wstyd gotowy, po co to wszystko?

Zachęcamy nieszczęśnika do tego, by zachował się jak na dorosłego przystało, nie wykorzystujmy dobrej woli księdza,który zrobił to, co zrobił, chociaż nie musiał!


(red.)