Wojewoda wysłał do samorządów pismo dotyczące dekomunizacji

Gminy i miasta w całym kraju miały do 2 września czas na zmianę nazw miejsc propagujących ustroje totalitarne. W praktyce powinny więc do tego dnia przemianować przede wszystkim ulice, które były związane z komunizmem. Pomocne miały być w tym wytyczne Instytutu Pamięci Narodowej. Nie wszystkie samorządy to jednak zrobiły, a wiele z nich zmieniło tylko część kontrowersyjnych nazw. W większości takich przypadków radni tłumaczyli to niechęcią mieszkańców, którzy przywiązali się do starego nazewnictwa, a także kosztami.

Od 2 września ruch należy do wojewodów. Mogą oni sami zmieniać nazwy tam, gdzie nie zastosowano się do wytycznych IPN. Żaden tego jeszcze nie zrobił, ale przymiarki już trwają.

Dziś wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz skierował pismo do przewodniczących rad miejskich i gminnych w podległym sobie regionie, informując ich o obecnej sytuacji. Jak stwierdził w treści dokumentu, rady wciąż mogą zmieniać nazwy, jeśli uznają je za niewłaściwe, ale już w normalnym trybie. Problem jednak w tym, że zmiany przeprowadzone na podstawie ustawy dekomunizacyjnej do 2 września były zwolnione z wielu opłat, a dokumenty ze starymi nazwami zachowują wówczas ważność. Teraz, po upływie tej daty, te uprawnienia będą przysługiwać zmianom przeprowadzonym przez wojewodę.

„Dokonywanie zmian nazw ulic i nadawanie nowych nazw przez samorządy po 2 września 2017 r. spowoduje konieczność ponoszenia przez mieszkańców wszelkich związanych z tym kosztów, w tym kosztów wymiany dokumentów” – wyjaśnił wojewoda, prosząc adresatów o przekazanie tej informacji miejskim i gminnym radnym.


Mikołaj Podolski

kujawsko-pomorskie.onet.pl