WOZIWODA, KRAJOBRAZ JAK PO WOJNIE

To cud, że nikt w tym miejscu nie zginął, poważnie uszkodzona przyczepa campingowa, była jedynym schronieniem zarządzającego polem namiotowym w Woziwodzie podczas nawałnicy, upadający konar z impetem uderzył w jej bok. Poprzewracane drzewa, uszkodzone urządzenia, zniszczone namioty, trudno dziwić się najemcy, że zamknął to miejsce dla turystów. Zaczyna się wielkie sprzątanie.

Jutro na miejsce dotrą pracownicy ZUL i usuną wiatrołomy, przed nimi mnóstwo pracy. Pole namiotowe jest własnością powiatu tucholskiego, na nasze pytanie, czy ktoś z urzędników dotarł na wizję lokalną do tego miejsca, zarządca odpowiada krótko – „nie”. Według naszych niesprawdzonych informacji, starostwo przesłało pismo na ręce LP, wynika z niego, że to ich problem.

Pole namiotowe nie funkcjonuje, oznacza to straty dla dzierżawcy, czy przełoży się to na wysokość czynszu, który musi zapłacić? Na to pytanie nie ma odpowiedzi, przynajmniej dzisiaj.

Woziwoda…, w całości przypomina widok jak po dywanowym nalocie bombowców, część drzew już wycięto, sterty drewna rosną, ale jest jeszcze wiele do zrobienia, turyści w tym miejscu zwalniają i ciekawie przyglądają się krajobrazowi. Niektórzy zatrzymują się, fotografując się na tle zniszczonych lasów.


(red.)