Wścieklizna drogowa obecna również na naszych drogach!

Patologiczne zachowania kierowców to codzienność, u nas, to czysta egzotyka, aż do dzisiaj…

Dwaj kierowcy na drodze wojewódzkiej 240, jest godzina 13:45, odcinek pomiędzy Rudzkim Mostem, a Płazowem. Jeden z nich porusza się białym Volkswagenem combi, tablice rejestracyjne wskazują, że auto pochodzi z Torunia, drugi samochód, to srebrny Ford Mondeo kombi z tablicami CTU. Oba auta kierują się w stronę Bysławia, jednak w pewnym momencie kierowca Forda uznał, że kolumna pojazdów porusza się zbyt wolno (ograniczenie prędkości) i zaczyna niebezpieczny manewr wyprzedzania, udaje mu się.  Po pewnej chwili dogania wspomnianego Volkswagena i tuż przy wjeździe na obwodnicę Płazowa, na łuku, rozpoczyna manewr wyprzedzania, z przeciwka nadjeżdża inny samochód, tragedia wisi na włosku. Kierujący wyprzedzanym właśnie Volkswagenem zachowuje się irracjonalnie – przyspiesza, Ford, nie odpuszcza, wyprzedza i… gwałtownie hamuje! Postanawia dać nauczkę kierowcy Volkswagena, zaczyna jechać przepisowo. Żółwie tempo trwa aż do sygnalizacji świetlnej drogowców w Szumiącej, jest czerwone…

Z Forda wybiega młody kierowca, dopada drzwi kierowcy Volkswagena, zaczyna się awantura, kierujący Volkswagenem prawdopodobnie rygluje drzwi, drugi kierowca z wściekłością wymachuje rękoma i kopie auto torunianina, ucierpiały drzwi. Wreszcie odchodzi, wsiada do samochodu, zmienia się światło,odjeżdża. Kierujący Volkswagenem wykonuje serię zdjęć, czy zrobi z nich użytek?

Tuż za Szumiącą oba auta łamią przepisy, jadą z nadmierną prędkością, nikt nie odpuszcza, gonitwa trwa aż do stacji paliw w Bysławiu, gdzie Ford zjeżdża, by… zawrócić i zniknąć na peryferiach wsi.

Scena jak w rosyjskich filmach publikowanych na YT, przeniesiona na wiejski, swojski grunt, gdzie aktorów było dwóch, obaj „wściekli”, na szczęście nikt trzeci nie ucierpiał.


(red.)