Najbliższy, wyborczy, brak lojalności w układzie

Wydarzyła się rzecz bez precedensu, na ostatnim, nadzwyczajnym zebraniu radnych powiatowych, pod pozorem załatwiania „ palących spraw”, z wielkim, wyreżyserowanym zakłopotaniem na ustach i w oczach, jeden z radnych odczytał, a chwile później, przekazał na ręce Michała Mroza – przewodniczącego rady pismo, w którym stało jak wół, uzasadnienie wystawienia obecnej Starościnie czerwonej kartki „za całokształt”, albo za wszystkie grzechy świata.

O szczegółach pisma informowaliśmy w tekście pt. Siedmiu „wspaniałych” i brak ogłady, czyli… demokracja po tucholsku . Pikanterii sprawie dodaje to, że o niezwykły jak na obecną, przedziwną chwilę „gest” pokusił się były pan Starosta. Nie przeczę, przemiły, niezwykle uprzejmy człowiek, ale w tym momencie dał świadectwo nie braku zaufania grupy zbulwersowanych radnych wobec szefowej powiatu, a niezwykle medialnej próby udowodnienia, że właśnie oni zachowują „czyste ręce” i reagują tak, jak powinni. Zastanawiające jest to, że pod płaszczykiem nadzwyczajnej sesji, gdzie załatwiano niby ważkie sprawy, mamy wrażenie, że głównym celem był ów teatralny gest, podparty uroczystym przemarszem i wręczeniem przewodniczącemu „druzgocącego” cudzą godność dokumentu. Zrobić coś takiego bliźniemu? Kobiecie? Fuj, wyjątkowe świństwo.

A przepraszam, skoro obecna Starościna jest „przyczyną i powodem gigantycznego zadłużenia powiatu”, to gdzie dotychczas byli owi wrażliwi radni? Może na wycieczce w Kuwejcie, albo na szkoleniu w Niżnym Nowgorodzie, inaczej w Czelabińsku? Raczej nie, a może z pełną premedytacją czekali odpowiedniej chwili, aby „zaszaleć”? Tego nie wiemy, jednak sprawa ma posmak skandalu, zwłaszcza, że zaaferowane media skłonne były bardziej słuchać wypowiedzi radnego – listonosza, niż Starościny, która popełniła gigantyczny błąd. Na czym polegał? Nie wzięła udziału w kluczowej, ostatniej konferencji prasowej, (powód -choroba), gdzie zastąpili ją…, no właśnie…, co to było? Znowu cyrk przyjechał do Tucholi? Nie do końca warto rozwijać ten wątek, bo jest jedną, wielką kompromitacją, co skrzętnie odnotowały wszystkie media, z wyjątkiem, TOKiS-u, którego…, nie zaproszono i… słusznie, głos obywatelski w takim momencie nie jest zbyt wygodnym, zarówno dla jednej, jak i drugiej strony, tej medialnej, komercyjnej.

Gwałtowny atak choroby, jakież to trywialne i oklepane! Podobną politykę wobec mediów stosują: zagubieni, dyktatorzy i pospolici… idioci, ale zawsze na topie, zawsze medialni. Również w powiecie, polityki mamy z wielkim naddatkiem, jednak jakoś umyka wszystkim kluczowy aspekt sprawy – szary obywatel, często źle finansowany z budżetu, którego bycie, albo i nie, zależy od jednej decyzji, jednego podpisu.

W finale finałów, dojdzie do tajnego glosowania radnych, najdalej za trzydzieści dni, od chwili wręczenia przez radnego kluczowego pisma. I co dalej? To złe pytanie, brzmieć powinno nieco inaczej…

Aby „pozbyć” się obecnej Starościny, potrzeba przewagi w głosach tych „niezadowolonych lokalnych patriotów”, którzy tak nagle oprzytomnieli. Wystarczy dziesięć głosów na „nie”, aby rzekomy układ trafił szlag. Jak to zrobić, skoro w przewadze są radni będący na „tak”? Całość przypomina trochę sceny z popularnej audycyjki dla „sfrustrowanych inaczej” pt. „ Śpiewać każdy może”. Ci niezadowoleni radni są w mniejszości, aby zmienić ten fakt na swoją korzyść, muszą w dowolny sposób „przekonać” trzech radnych z opcji „ na tak”. Czy im się to uda? Bez wątpienia będzie to test na brak lojalności wszystkich, wobec wszystkich. O co chodzi? Wszyscy wiemy, skoro cel jest namierzony, ktoś w amoku naciśnie spust. Pytanie tylko, czy pocisk jest uzbrojony, czy też to zwyczajny niewypał?

Załóżmy hipotetycznie, że obecna p. Starościna zostanie odwołana ze stanowiska, kto przejmie jej obowiązki? Czy jest w układzie ktoś, kto wyprowadzi powiat z długów? Oczywiście! Optowałbym za kandydaturą Jackowskiego…, jasnowidza z Człuchowa. Poważniej mówiąc, nie ma nikogo, kto mógłby się wcielić w rolę zbawcy i wyprowadzić powiat z długów w które zdecydowanie nie są tak do końca Jej dziełem!!! I jakoś właśnie o tej kluczowej informacji wszyscy zapominają, dostając permanentnej amnezji.

Uprzedzając kolejne pytanie Czytelnika…, tak! W grę wchodzi lokalna polityka i swoiste przesilenie, znane nam z wielu „sztuk teatralnych” na szczeblu centralnym.

Co w takim razie można zrobić już dzisiaj? To bardzo proste, stanowisko zachować powinna obecna Starościna, która znając sytuację już zaczęła jej zapobiegać, po chwili zawahania. Karkołomne? Niekoniecznie, biorąc pod uwagę dzień, w którym objęła najważniejszy „zydel” w Powiecie. Interesującą może być odpowiedź na pytanie, czy w chwili wyboru na stanowisko Starosty miała pojęcie o stanie finansów powiatu? Jeżeli nie, już tamtego dnia stała się ofiarą swoistej rozgrywki, której celem było wydarzenie z ostatniego piątku. Pełna premedytacja? Nie pierwsza i nie ostatnia w tym mieście.

Jeżeli powiedziało się „a”, trzeba przejść całe abecadło, aby w efekcie powiat oddłużyć, jednak bez pomocy rozumnych doradców, będzie to trudne. Obecni są troglodytami finansowymi ze swoimi poradami, za które jedyną adekwatną karą byłby pręgierz ( jesteśmy całą dusza i ciałem za tym, aby ów przyrząd zamontować na środku zrewitalizowanego rynku w Tucholi i uruchamiać go przynajmniej raz w tygodniu, a kat znajdzie się sam).

Wniosek jest prosty, nie mamy czasu i środków na kolejne wybory, przepychanki, zarządy komisaryczne i inne pyskówki. Na obecnej szefowej naszego Powiatu ciąży obowiązek wyprowadzenia go z kryzysu, nawet wtedy, gdy ona sama nie jest jemu winna.

A wiem, że nie jest.

Mariusz R.Fryckowski

RSS
Follow by Email
Facebook