Wymiociny,krew, niedopałki i…melina?

Z góry przepraszamy wszystkich, którzy czytają ten tekst, zajadając się pomidorową, radzimy przerwać konsumpcję, albo zmienić lekturę. Będzie nieprzyjemnie.

Aleja LOP w Tucholi znana jest z tego, że jest znana, głównie policjantom i… mieszkańcom, którzy, aby nie dostać w ucho, gdzieś w ciemnym kącie, udają, że nic się nie dzieje. To nieprawda, dzieje się i to zbyt często. Miejsce o którym opowiemy znajduje się w sąsiedztwie serwującego, podobno niezłe dania, baru. Opodal znajduje się mała poczta, sklepik w którym można zaopatrzyć się w inne środki chwilowego ogłupienia, a dwa składniki połączone w dysproporcjach, dodatkowo z uwzględnieniem artykułów wziewnych, powodują zwykle co? Torsje, inaczej womitowanie.

Pół biedy, jak zdarzy się to w miejscu powiedzmy dyskretnym, wszak nawet koty to robią, ale ileż trzeba kunsztu, aby obrzygać ścianę frontową budynku, zwłaszcza tego, gdzie mieszka jedna z koronowanych głów, zasiadających w miejskiej radzie i starająca się dodatkowo o reelekcję.

Być może miejsce to było świadkiem i innych bezeceństw, skoro pojawiła się krew, może to kwestia wysokiego ciśnienia, a może lokalnego skretynienia, jednak skutki są wciąż takie same. Miejsce jest chyba nawiedzane regularnie, skoro na lampie stoi sobie popielniczka zrobiona z mozołem z  puszki po pasztecie. Odrobina kultury zawsze się przyda, tylko kto nam wytłumaczy, dlaczego w takim razie niedopałki papierosów trafiają obok?

Dziwne i niezrozumiałe rzeczy dzieją się na tym świecie i pozostają bez reakcji, czyżby lokalne „zastraszonko”? Zapraszamy funkcjonariuszy do odwiedzin, godzina po 22:00, bar bis, jest otwarty do białego rana!


(red.)