Wywiady Agi: Spotkanie autorskie z Edytą Kulczak

13 lutego b.r. o godzinie 17:00 w WDK w Kęsowie, odbędzie się spotkanie autorskie z Panią Edytą Kulczak.

Przy okazji spotkania autorskiego, w przede dzień Walentynek, rozstrzygnięcie konkursu fotograficznego „Miłość…”.

Drugie spotkanie autorskie w skromnych progach WDK, pod skrzydłami DKK. Spotkanie z autorką sympatyczną, która nie boi mówić się wprost i nazywać świat takim, jakim widzi. Nie koloryzuje. W poezji oddaje się w najlepszym tego słowa znaczeniu, nie ograniczając się. Tupie nogami, śmieje się, płacze, przysiada gdzieś z boku, żeby mieć lepsze pole do obserwacji.

Z wykształcenia i zamiłowania polonistka, która z piórem oswoiła się zupełnie niedawno, ale porywająco. Członkini poznańskiego Klubu Literackiego „Dąbrówka”. Potrafi pisać gotując kapuśniak, czy zajmując się innymi pracami domowymi.

Tak to już chyba jest, że kiedy człowieka najdzie inspiracja, może zapierać się rękoma i nogami, a i tak przed nią nie ucieknie.

Porywa swą miłością do słowa pisanego. Mnie ujęła wyrafinowaną poezją. Ilekroć wracam do Jej tomików przed oczyma staje mi obraz Szamanki – tak wielbionej i ucieleśnionej w cyklu opublikowanych w najnowszym tomiku wierszy „Kołysze się w tobie huśtawka”. Kiedy zapytałam samą autorkę, czy Szamanka to ona sama, odpowiedź padła bardzo osobista, w głębi ducha liczyłam właśnie na taką a nie inną – alter ego autora. A dlaczego nie? Raz na jakiś czas można sobie pozwolić na chwilkę „szaleństwa”, czy zapomnienia. A to „niewinne szaleństwo” należy do jak najbardziej wskazanych:

***

Szamanka jest
jak lekko oswojony
pies

przez uchyloną furtkę
wymyka się chyłkiem
do swoich

odwraca się po drodze
parę razy przystając

patrzy na dom

* * *
Szamanka lubi być w porządku
wobec wszystkich

odłożyła karty na najwyższą półkę
w domu
by być poza zasięgiem

by przekonać boga
że nie ma nikogo
przed nim

teraz gotuje kapuśniak rozmyśla
jak go przechytrzyć

* * *
Szamanka została moją
przyjaciółką –
powiedziałam patrz
widzisz tamtego

odpowiedziała tak
dlatego jestem

* * *
Szamanka nie nosi piór
jest dziewczyną
na pierwszy rzut oka
pomyślisz zwyczajną

chodzi po powierzchni życia
od wewnątrz
z boku wydawać by się mogło
do góry nogami

gdy świat odwróci się
środkiem na wierzch
ona stanie w pionie

Każdy piszący ma swój indywidualny przekaz. W tym co robi stara się być co najmniej dobry. Tomiki Pani Edyty odczytuję jako indywiduum wysublimowane i tak bardzo irracjonalne.
Co tu wiele mówić. Przeczytajcie lepiej co sama autorka ma Wam do powiedzenia.

Anioł
Na schodach
do mojego domu
usiadł Anioł
a skrzydła
zagrodziły
całe wejście

Przyglądali mu się
wszyscy sąsiedzi
omijali
roztoczoną białość
dookoła

A ja patrzyłam
zdziwiona przez okno
i nie wyszłam
na jego spotkanie

nie wiem
sama
dlaczego

Pani Edyto. Zdziwiłam się, że pochodzi Pani z Włocławka. Dlaczego? Bo to zupełnie niedaleko Borów Tucholskich – krainy w której mieszkam, a o kimś tak wyjątkowo piszącym poezję nie słyszałam bynajmniej. Czy mogłaby Pani coś powiedzieć o sobie, przedstawić siebie czytelnikom obecnym i przyszłym:

Urodziłam się we Włoclawku, pokochałam lasy, pola, rzeki, właściwie wychowywałam się na wolnym wybiegu:), skończyłam klasę matematyczno-fizyczną w Liceum Ziemi Kujawskiej, potem polonistykę na UAM w Poznaniu.

Przyznam szczerze, że ciężko jest znaleźć jakiekolwiek informacje o Pani, jako autorce. Chciałabym, aby opowiedziała Pani o swoim członkostwie w poznańskim Klubie Literackim „Dąbrówka”. Jak zaczęła się ta przygoda i na czym ona polega?

W „Dąbrówce”w Poznaniu po raz pierwszy zaprezentowałam swoje utwory profesjonalistom w dziedzinie poezji – był to koniec października 2010 roku. Zaprosiła mnie tam wiceprezes ZLP pani Danuta Bartosz. Przeczytałam trzy nieśmiałe wierszyki. Od tamtego dnia uczestniczę raz bardziej, raz mniej regularnie w cyklicznych spotkaniach klubu, słucham wierszy różnych twórców, piszę prace krytyczne, recenzje, omówienia… Przyjaźniłam się i przyjaźnię się z wieloma interesującymi ludźmi pióra – głównie ze zmarłym niedawno poetą Tadeuszem Stirmerem, z p. Jerzym Grupińskim, z małżeństwem Szwarców…

Współpracując z Wydawnictwem Replika (któremu kłaniam się nisko w pas!) miałam okazję zamówić sobie, z miłości do poezji, Pani bodajże debiutancki tomik wierszy „Anioły nie zawsze są białe”. Nawiasem – tomik przepięknie oprawiony. Skąd taki tytuł i skąd w ogóle pomysł na poezję?

Tytuł Anioły nie zawsze są białe… nie jest ani powalający ani odkrywczy, mówi, bardzo ogólnie rzecz ujmując, o obecności w każdym istnieniu ludzkim i nieludzkim skrajnie różnych pierwiastków, mówi o odwiecznej antynomii w człowieku, koegzystencji duszy i ciała w jednej bryle, dobra i zła we wszechświecie…, trywializując – mogę go wytłumaczyć dość oczywistą maksymą: Nie wszystko złoto, co się świeci… albo po swojemu: ciemność i jasność dają pełnię.
Pomysł na poezję skąd? Poezja się nie pyta, przychodzi i zostaje w dość kapryśny i trudny sposób, karmi się rzeczami najpiękniejszymi i najbardziej przerażającymi, wżera w najintymniejsze obszary, aby z nich wyrosnąć drzewem… Soki płyną z twórcy i otaczającego go świata…

Tomik, takie mam odczucie bardzo osobisty. Pełen jakiejś wewnętrznej rozpaczy, przemijania, zamknięciu pewnego cyklu w życiu. Tomik na tyle osobisty, że pojawiające się w nim wiersze o Aniołach zamykają jedne drzwi, by kolejne otworzyć kluczem życiowej mądrości. Chciałam zapytać, jaki wiersz z tego tomiku jest dla Pani najbardziej osobisty, w którym zamieściła Pani największą cząstkę siebie? Czy chodzi tu o wiersz „O mnie….”? Dla mnie najpiękniejszy, odbijający moją akurat osobowość, bardzo się z nim utożsamiłam.

Wcale nie wiersz O sobie…, gdy go pisałam bardziej kierowałam się nadzieją, że tak potrafię żyć, uprawiałam raczej profetyzm chcenia wobec siebie samej… Dzisiaj mam w sobie więcej siły, a byłabym ostrożniejsza w wyrażaniu podobnych romantycznych deklaracji, nawet przeczytałam sobie wiersz przed chwilą i zdziwiłam się swoją naiwną odwagą sprzed lat. Wolę wiersze bardziej filozoficzne – z pierwszego tomiku wybrałabym Zapytałam wreszcie Boga czy o miłości mówi zawsze to samo…

Najnowszy tomik „kołysze się w tobie huśtawka” – przyznam się tytuł bardzo oryginalny, jak same wiersze, które w nim Pani zawarła. Oryginalne są na przykład te o Szamance. Zapytam wprost. Czy Szamanka to Pani?

Nie wiem, czy Szamanka to ja… jest to w pewnym sensie alter ego autora, moje przemyślenia, wiersze o szamance powstały w ciągu jednego południa, gdy gotowałam kapuśniak w domu, potem dopisałam jeszcze parę. Jest ich wiele, do tomiku wybrałam kilka, nie chciałam go przydusić szamankami i skojarzeniami z czary-mary… bo one są najprawdziwiej ludzkie… Obawiałam się też złego ich odczytania, zbyt powierzchownego, zatracającego się w podejrzeniach o przybranie z premedytacją pewnej dziwacznej pozy realizującej się w dziwacznej bohaterce… Stąd wiersz na ostatniej stronie okładki – szamanka nie nosi piór, jest po prostu dziewczyną, która próbuje zrozumieć świat prawdziwy…

Autorem rysunków i obrazów w Pani tomikach jest Pan Andrzej Hamera, którego zresztą Pani wymienia jako „…..znajomego i lubianego artysty malarza” na swojej autorskiej stronie internetowej. Dlaczego akurat taki wybór ilustracji?

Z Andrzejem Hamerą przyjaźnimy się od lat – dwa obrazy jego autorstwa, które wybrałam na okładkę moich tomików wypowiadają bardziej lub mniej metaforycznie albo może lepiej – korelują z filozoficzną treścią wierszy… Tak myślęJ.

Standardowy zestaw pytań, który zadaję swoim rozmówcom dotyczą poezji, kina i teatru. O poezji już mówiłyśmy. Zapytam o teatr. Przez duże T? Jak to jest z Pani punktem spojrzenia na teatr, jako osoby obytej w świecie wielkiej Kultury?

Kocham teatr, nie lubię aktorskiej fuszerki i eksperymentatorskich dziwactw związanych z formą – nie musi być nudno, nie musi być tradycyjnie, ale muszę umieć dostępnymi człowiekowi środkami – zmysłami, rozumem i wrażliwością – odczuć i przeżyć to, co oglądam…
Moja przygoda z poezją zaczęła się od teatru – kilka swoich tekstów wykorzystałam razem z przyjacielem muzykiem p. Maciejem Wochowskim do zrealizowania spektaklu słowno-muzycznego PASJA, którą zaprezentowaliśmy w kilku poznańskich kościołach w 2009 i 2010 roku – wtedy właśnie ktoś usłyszał moje wiersze i zaprosił mnie na poetyckie spotkania. Do tego czasu moje wiersze siedziały w domu…

Jak jest w Pani przypadku z kinem. Polskie, czy zagraniczne? Czarno białe, czy kolorowe?

Lubię dobry film – polskie stare i nowe filmy i kino europejskie. Największą niechęć mam do hollywoodzkich produkcji, ale moim ulubionym reżyserem obok Larsa von Triera i Pedro Almodovara jest Woody Allen, a filmem Melancholia von Triera i Piknik pod Wiszącą Skałą Petera Weira.

A co czytuje Pani Edyta Kulczak? Po jaki rodzaj literatury Pani sięga?

Pani Edyta Kulczak czytuje z najwyższą radością genialną wg niej prozę Wiesława Myśliwskiego, którego uważa za mistrza polskiej prozy współczesnej, inną wszelką prozę, by wiedzieć, co w trawie piszczy oraz wszelką poezję, ale ulubionego poety nie maL – poezja to nie tylko wiersz, ale czBowiek, który j tworzy i który chcc nie chcc siebie w niej zawiera& raz lepiej, raz gorzej&

Pani plany literackie na przyszłość?

Plany literackie są takie: w przygotowaniu jest trzeci tomik wierszy, który dojrzewa w sobie właściwym tempie, by poczuł, że chce się pokazać…

A teraz proszę napisać coś od siebie:

Teraz mam napisać coś od siebie: lubię – w kolejności nie bez znaczenia – prawdziwego człowieka, zwyczajny świat z górą i dołem, fenomen świadomego istnienia, inne, niedotknięte świadomością fenomeny…

Zapraszamy do wzięcia udziału w spotkaniu :)

_____________________

Agnieszka Krizel

Fot. TOKiS – PRESS