ZAPORA, TO PO KASZUBSKU MYLOF – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

ZAPORA, TO PO KASZUBSKU MYLOF

To właśnie tam rozpoczyna się WIELKI KANAŁ BRDY.

Niezwykły system hydrotechniczny naszej przepięknej Brdy funkcjonuje w tym miejscu już ponad 150 lat. Jest niezwykle istotny, przy regulacji labiryntów wodnych w całej okolicy. Prócz tej ważnej roli pełni również tę zupełnie inną, która wiąże się z szeroko pojętą rekreacją, a tam, jak powszechnie wiadomo, królują kajakarze w swoich smukłych, wodnych bolidach.

XIX wiek wydawał się kluczowym dla Mylofu, zaczęło się  od czasów panowania Prusaków, kiedy ich wojska potrzebowały dobrych miejsc na popas. Rolę pojazdów mechanicznych pełniły konie, a te jak wiadomo potrzebowały siana. Koniecznością były dobrze nawodnione przestrzenie, aby produkcja siana była na odpowiednim poziomie. Uregulowanie Brdy i jej wykorzystanie, stało się czymś bardzo istotnym.

Zbiornik w miejscowości Zapora lub inaczej Mylof (nazwa kaszubska) stał się najważniejszym elementem tworzącego się systemu. Czym był ów zbiornik? prostą konstrukcją polegającą na poszerzeniu koryta Brdy i wyposażeniu go w kolejny system, tym jednak razem… spiętrzający wodę. Dalsza inwestycja wydawała się już oczywista, wystarczyło przygotować ponad 30-sto kilometrowy kanał i odnogi, którymi woda trafiała na łąki, Czerskie Łąki. I to właśnie tam produkowano siano dla wojska.

Tama w Mylofie, jej naturalną konsekwencją była budowa elektrowni wodnej , a ta wybudowana została w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku.Elektrownia składa się z następujących elementów: budynku, kanału doprowadzającego, kanału odprowadzającego, komory zamknięć. W elektrowni zainstalowane są dwie turbiny rurowe pionowe.

Podstawowe parametry techniczne elektrowni:

przełyk instalowany 10 m³/s
spad  9.0 – 10.0 m
moc instalowana  800 kW

Jednak nam Mylof zawsze kojarzyć się będzie ze świeżym pstrągiem (gospodarstwo rybackie i własny sklep czynny od 7:00 do 19-stej) i początkiem raju kajakarzy na Brdzie, gdzie pośród nich, często spotkać można naszego mistrza pana Aleksandra Dobę, który polubił naszą rzekę będzie pełnił honory patrona podczas najbliższych DNI BORÓW TUCHOLSKICH.

Obecnie wiele zmieniło się w okolicach Mylofu, a to za sprawą kataklizmu pogodowego, którzy zniszczył gigantyczne połaci lasów. Niegdyś do Zapory prowadziła droga pośród starych lasów, obecnie nie ma po nich śladu lub zostały strzępy i to dosłownie.  Kto nie był tam przez ostatnie lata, może mieć problem z dotarciem do celu, krajobraz jest bardzo obcy i pierwsze skojarzenie to: „idealny plan zdjęciowy do filmu o tematyce katastroficznej”.

W samym Mylofie niewiele się zmieniło, dla wygłodniałych turystów lokalna urocza knajpka serwuje wiele frykasów w tym oczywiście ryby – pstrągi, z których słynie to miejsce i do którego, miejmy nadzieję, że nie dotrze nigdy  telewizyjna kucharka.


(MRF.)