Codziennie scenariusz jest dokładnie taki sam, w godzinach szczytu mamy w naszym miasteczku prawdziwy, drogowy armagedon, ma on związek z ciągnącą się w nieskończoność przebudową DW 240.

Najgorzej jest na odcinku od ronda do przejazdu kolejowego, dalej do Rudzkiego Mostu, gdzie zaczynają się wahadła. Najwięcej zamieszania powodują kierowcy wielkich ciężarówek ,które nadużywają swojej masy i lamią przepisy, kompletnie ignorując sygnalizatory świetlne. W efekcie na czerwonym przejeżdżają nie jedna, nie dwie, a trzy i więcej ciągników siodłowych z naczepą. Nieświadomi sytuacji kierowcy z przeciwka ruszają na zielonym i co dalej…, łatwo się domyślić. Najgorzej jest właśnie w Rudzkim Moście, gdzie powinni pojawiać się policjanci. Już sama ich obecność zdyscyplinuje nieodpowiedzialnych „szoferów”.

Niestety, potwierdzają się informacje,że kierowcy na warszawskich i chojnickich numerach rejestracyjnych zachowują się jak… nadludzie. Ktoś kiedyś powiedział, że ich zachowanie to stan umysłu bliski kierowcom z Rosji. Głupota wymieszana z brawurą, dodatkowo złe parkowanie, tamowanie ruchu bez powodu. Co ciekawe, to zjawisko nagminne. Za to dużo słów uznania należy się tucholskim kierowcom,myślą,przewidują,reagują, są zwyczajnie ostrożni, a jednocześnie nie tamują ruchu. Koniecznie zwracajmy uwagę na kierowców w starszym wieku, zwłaszcza w dni targowe, oni są z zewnątrz, zwykle z małych wiosek, kompletnie gubią się w obecnej, tucholskiej rzeczywistości, nie znają objazdów i kierują się tam, gdzie ruch jest zamknięty.

I jeszcze o kierowcach wielkich ciężarówek. Ciągle trwa zabawa w kotka i myszkę z tucholskimi policjantami. „Na siłę” starają się skrócić drogę przejeżdżając przez miasto w którym ruch dla nich jest zamknięty. Pomimo dobrego rozmieszczenia tablic informacyjnych, sytuacje się powtarzają. Skutki tych eskapad miejskich są już widoczne, ulica Świecka zaczyna odczuwać ciężar tych pojazdów. Niszczona jest nawierzchnia, zapadają się studzienki, rozjeżdżane są azyle dla pieszych i znaki drogowe.

Przy takim natężeniu ruchu, konieczne będą remonty, na które zwyczajnie nie ma pieniędzy. Problem ciężarówek trzeba rozwiązać raz na zawsze, być może doraźnym rozwiązaniem  byłyby specjalne,przenośne spowalniacze, które pokonają wyłącznie jednoślady, osobówki i samochody dostawcze do trzech i pół tony. Warto to przemyśleć.


(red.)